„Kruchy lód” to relacja z podróży w sam środek piekła. Anna Wojtacha, korespondentka wojenna, pokazuje w szczery i bezkompromisowy sposób realia pracy na froncie, gdzie codziennie ociera się o śmierć. Książkowy debiut dziennikarki prowadzi nas na zaplecze życia „turystów masakry” – jak nazwał niegdyś korespondentów wojennych Arturo Pérez-Reverte.

 Narracja jest niemal tak dynamiczna jak wydarzenia, które opisuje autorka. Nie ma czasu na budowanie złożonych zdań, liczy się tu i teraz. Wojna oczami Anny Wojtachy to pierwsza relacja polskiej korespondentki.

WOJNA – ŚWIADOMY WYBÓR
Tytuł książki – „Kruchy lód” – zapowiada historię niebezpieczną i nieprzewidywalną. Anna Wojtacha jako pierwsza w Polsce opisała, z czym mierzy się kobieta, która wykonuje tę wciąż zdominowaną przez mężczyzn profesję. Zrobiła to bez upiększeń, wartkim i bezpretensjonalnym stylem.  Historia reporterskich wyjazdów na Bliski Wschód pokazuje cały wachlarz zdarzeń i emocji. Brak scenariusza jest normą. Niczego nie da się przewidzieć, zaplanować. Nie ma chwili na długie analizy, pozostaje ułamek sekundy na reakcję. Walka z czasem, kłótnie z żołnierzami, kłamstwa, brud – to codzienność. Autorce udało się oddać to, czego doświadczają każdego dnia „turyści masakry”, a co z wielu powodów nie może znaleźć się w relacjach do wieczornych wydań wiadomości.
We wstępie Anna Wojtacha odkrywa powody, dla których zdecydowała się zostać korespondentką wojenną. Nie unika mówienia o dylematach, rozterkach, cenie, którą płaci za życie na froncie. Nie wyobraża sobie jednak innego zawodu. Kiedy jest na froncie, boi się niemal bez przerwy, ale w Polsce czuje nieodpartą chęć powrotu. Korespondent wojenny to jeden z tych zawodów, któremu trzeba poświęcić się w całości albo zrezygnować z jego uprawiania. Kobieta na wojnie nie ma wcale łatwiej. To nie jest miejsce dla dam i gentlemanów. Anna Wojtacha udowadnia, że nie płeć determinuje wybór zawodu, ale cechy charakteru. Sama ma skłonności do ryzyka, wyróżnia się odwagą, bezkompromisowością, otwartym umysłem, refleksem, opanowaniem i pasją.

ŻYCIE POMIĘDZY „LAJFAMI”
Korespondenci wojenni to specyficzna grupa zawodowa, są łącznikiem między dwoma światami – zostawiają za sobą spokojny dzień i wpadają w samo epicentrum wojny. Miejsce zamieszkania wyznaczają im kolejne konflikty zbrojne, nieustanne zagrożenie życia ułatwia zawieranie przyjaźni, dni podzielone są pomiędzy „lajfy” i zbieranie materiału do nich. Kartą przetargową jest news.
Za exclusiv są w stanie narazić swoje życie. Nie słuchają niczyich rozkazów, ich ścieżki wyznaczone
są przez linie ognia. Często ratuje ich intuicja. Bywa, że za kompromisy płacą najwyższą cenę. Ironią losu jest to, że śmierć reportera najbardziej przybliża telewidzom realia wojny.
Anna Wojtacha relacjonuje wojenną zawieruchę m.in. z Gruzji, Afganistanu, Strefy Gazy. Życie na granicy to forma nałogu, który jak każda inna używka uzależnia i nie sposób tak po prostu jej odstawić. Stąd też próby powrotu do normalnego życia okupione są często załamaniem psychicznym. Szybko okazuje się, że trzeba ruszać na front, bo to jest ta „normalna” codzienność korespondenta wojennego.
Anna Wojtacha, dziennikarka, korespondentka wojenna. Urodzona w 1980 roku w Koszalinie. Pracę dziennikarską rozpoczęła dziesięć lat temu, w redakcji Teleexpressu. Następnie związana z TVN24 i Polsatem News. Obecnie współpracuje z TVP Info. Relacjonowała konflikty zbrojne w Iraku, Afganistanie, Gruzji, Izraelu i Strefie Gazy, Czadzie, a także zamachy terrorystyczne w Indiach oraz przewrót rządowy w Tajlandii. Od lat zafascynowana Rosją. Podczas wielu podróży, które odbyła po tym kraju, odwiedziła m.in. Kaukaz i Daleki Wschód. Efektem tych wypraw były reportaże.


Podobne artykuły:

Płeć dziecka a wiek rodziców.

DRUKUJ