Ostatnio bardzo głośno zrobiło się na temat najnowszej płyty Agnieszki Chylińskiej. Po pięciu latach milczenia pojawiła się w programie „Mam talent”, a do tego nagrała płytę w zupełnie innej niż dotychczas aranżacji. Skąd taki tytuł i co sama wokalistka mówi na ten temat?
Kiedy byłam młodsza chyba jak każdy nastolatek przeżywałam tzw. bunt. Żaden człowiek nie jest chyba w stanie od niego uciec i każdego prędzej czy później dopada wrażenie niezrozumienia przez świat i otaczających bliskich. Ucieka w ostrą muzykę, zakłada glany i zarzuca na siebie czarne ciuchy. W latach 90-tych w Polsce bardzo dużą sławą cieszyła się właśnie rockowa grupa ONA z charyzmatyczną wówczas wokalistką Agnieszką Chylińską. Jej pierwsza płyta wydana w 1995 roku pt. „Modlishka” zdobyła duże uznanie i od tej pory grupa zyskała sobie całe rzesze fanów, głównie w postaci zbuntowanych nastolatków. Charakterystyczna chrypa Agnieszki Chylińskiej rozpoznawalna była praktycznie na terenie całego naszego kraju.

W 2004 roku ukazała się ostatnia przed metamorfozą artystki jej solowa pływa pt. „Winna”. Po tym czasie Chylińska zaszyła się we własnym domu i poddała się całkiem macierzyństwu i pielęgnowaniu nowonarodzonego synka Rysia. Czy to właśnie, dlatego że jej osobiste życie się ustabilizowało postanowiła zrobić coś innego? Czy może wpływ na to, kim teraz jest miał udział w tvn-owskim „Mam talent”? Pewnie jedno i drugie.

Tak to już jest, że kobieta, która staje się matką zmienia się i zaczyna myśleć bardziej racjonalnie. Czuje się spełniona i bierze pełną odpowiedzialność za to, co teraz robi, bo wie, że musi wychować swojego potomka na dobrego, uczciwego człowieka. Tak się stało z Chylińską- macierzyństwo na pewno ją na swój sposób odmieniło i postanowiła wydać całkiem nowy krążek. Jako, że za młodu była ogromną fanką zespołu Modern Talking, ich nazwę wykorzystała w tytule swojego dzieła.

W ostatni poniedziałek wieczorem w „Szymon Majewski Show” pojawiła się właśnie Agnieszka Chylińska. Pełna temperamentu i radości życia. Mówiła, że jest szczęśliwa, że zrobiła coś dla siebie. Że ta nowa płyta to coś, na co czekała od lat. Nie przeszkadza jej, co mówią ludzie, bo prawdziwi fani będą ją kochali nawet wtedy, kiedy wyda płytę zupełnie odmienną, o dyskotekowym brzmieniu. W „Przekroju” z 13 października w wywiadzie z Najsztubem wokalistka opowiada o sobie i swojej przeszłości: „Złapałam się na tym, że jestem w sklepie, podoba mi się różowa sukienka, ale zaraz myślę: co powiedzą fani, co powie ten, tamten? Więc stałam na minie miłości fanów, otoczenia i nie mogłam podnieść nogi! Bo to jest nieprawdopodobne uczucie, kiedy jest się „jakąś” po to, żeby usłyszeć „kochamy cię”. Ale nagle się okazuje, że nie można zrobić tego, nie można zrobić tego, że zrobiło się ciasno. Więc dzisiaj minę rozbroiłam i tak naprawdę ten ruch wykonuję dla siebie”. Potem dodaje: „Pragnęłam miłości wielu wrzeszczących: Jesteś zajebista!!!”. Za to bym wszystko oddała! Myślę, że 90% artystów to ekshibicjoniści, którzy chcą wyjść, usłyszeć, że są kochani, najczęściej to są zakompleksieńcy, którzy chcą się dowartościować. I ja się wtedy wpisywałam w to grono”.

O „Mam talent” Agnieszka mówi, że sama nie widziała, że kiedyś będzie potrafiła się rozpłakać na widok małej śpiewającej i tańczącej dziewczynki. Odkryła w sobie kobietę pełną wdzięku i wzruszeń i jest z siebie bardzo dumna, że potrafi być naturalnie ludzka. Nowa płyta to coś, co zrobiła dla siebie. Czuła dumę, gdy obejrzała teledysk do piosenki pt. "Nie mogę Cię zapomnieć", bo zawsze marzyła, żeby choć raz tak zatańczyć. Na końcu wywiadu puentuje: ”(…) dopuściłam do siebie do jasnej cholery… kobiecość, cholera.”




Podobne artykuły: