Od 10 czerwca 2009 roku Muzeum Śląskie zaprasza na wystawę rzeźb Adolfa Ryszki - wybitnego, nieżyjącemu już artysty urodzonego na Śląsku, który swoje twórcze życie związał z Warszawą. Ekspozycja rozpoczyna cykl „…sławni, zapomniani…”. Wernisaż odbędzie się we wtorek 9 czerwca o godz. 17.00. Wystawa potrwa do 30 sierpnia 2009 roku.
Kiedy patrzymy na dzieła Adolfa Ryszki, myślimy nie tylko o artyście rzeźbiarzu, ale o kimś niezwykle wrażliwym na piękno. Twórca akcentował w swojej twórczości nie własne artystyczne ego, ale przyciągał widza, aby popatrzył na piękno krajobrazu, wskazywał na znaczenie materiału i techniki artystycznej. Był swego rodzaju muzykiem, grającym i tworzącym formy kameralne, ale i monumentalne.

Artysta urodził się 5 lutego 1935 roku w Popielowie (dzisiaj dzielnica Rybnika) w rodzinie górniczej. Pierwsze próby artystyczne podjął w szkole podstawowej, a doskonalił wbrew woli rodziny w zakopiańskim Liceum Technik Plastycznych  w latach 1953–1957 pod kierunkiem Antoniego Kenara. W 1957 roku podjął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, które ukończył w 1962 roku dyplomem w pracowni Jerzego Jarnuszkiewicza.

Ryszka tworzył monumentalne dzieła plastyczne, rzeźby plenerowe, medale, plakiety. Poszukiwania artystyczne w połączeniu z podróżami doprowadziły go do wyboru postaci ludzkiej jako osi twórczości i wizji świata. W poszukiwaniu ideału pomocny okazał się perfekcyjny warsztat, operowanie technikami – jak mawiał sam artysta – intymnymi: rysunkiem, medalierstwem, ale też dobór materiału oraz odnajdywanie relacji między tematem, techniką, materiałem (kamień, metal, ceramika) a człowiekiem, naturą. Wszystkie te elementy możemy odnaleźć w pełnych narracji formach kameralnych czy plenerowych. Artysta tworzył w nich wizje continum czasowego i przestrzennego świata, miejsca i osoby, łącząc w jedno przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Odszedł 28 kwietnia 1995 roku w Warszawie, a nam pozostawił twórczość pełną radości, ale i zadumy, zamykając w materiale swoją wizję świata odwołującą się do historii i jej nieprzewidywalności.










Podobne artykuły: