Rafaele Germain - Gin z tonikiem i ogórkiem
Spis treści
Autor
Inteligentna i zabawna opowieść o tym, jak sobie radzić po trzydziestce w wielkim mieście, jak leczyć rany po nieudanych związkach i znaleźć prawdziwą miłość.

Marine oraz Laurent (jej były narzeczony), Jeff (współlokator) i Julien (przyjaciel gej) stanowią nierozłączną paczkę. Razem próbują odnaleźć bezpieczną drogę wśród życiowych pułapek, czyhających na każdego, kto stara się w dojrzały sposób przejść przez życie. Jednak jak w natłoku nieważnych zdarzeń i błahych przygód rozpoznać prawdziwą miłość? Marine będzie musiała nieco naruszyć równowagę w przyjacielskim czworokącie i sama przed sobą przyznać, kto naprawdę jest najbliższy jej sercu…
Urodzona w 1976 roku w Montrealu Rafaële Germain jest pisarką, dziennikarką i amatorką dobrej kuchni. Kiedy nie zajmuje się pisaniem, siedzi w piżamie i ogląda powtórki ulubionego sitcomu „Seinfeld”. Lubi spędzać czas na rozmowach z przyjaciółmi przy winie i smacznym jedzeniu. „Gin z tonikiem i ogórkiem” jest jej drugą powieścią.
Fragment:
[...]
Chłopcy machali do mnie tak zamaszyście, jakby istniała w ogóle możliwość, by można było ich nie zauważyć. Czyżby myśleli, że o nich zapomnę, chociaż od pięciu lat przesiadują w południe zawsze przy tym samym stoliku i na tych samych krzesłach? Laurent puścił do mnie oko, a siedzący obok Julien miał minę słodkiego cielęcia i kiwał z uznaniem głową. Laurent musiał mu wszystko wygadać, co zresztą było do przewidzenia.
Usadowiłam się na swoim miejscu po przeciwnej stronie. Na wprost miałam Laurenta. Patrzyłam na jego miłą twarzyczkę, mimo że w wieku czterdziestu lat na ogół nie ma się już miłej twarzyczki, tylko raczej męskie rysy. Wkrótce minie dziesięć lat, odkąd się znamy. Przez dziesięć lat patrzyłam w tę twarz prawie codziennie, a nawet przez pięć lat spałam z nią każdej nocy. I zawsze patrzyłam z przyjemnością. Laurent był dla mnie dowodem na to, że miłość nigdy nie wygasa do końca. Nawet jeżeli komuś się wydaje, że wychylił z jej kielicha wszystko do ostatniej kropli. Uśmiechnęłam się do niego radośnie i lekko pociągnęłam za ucho.
– Dzień dobry, pieszczoszku.
– Gratuluję mistrzyni. Jednak do niego wróciłaś.
– Daj spokój! Po prostu jestem szczęśliwa…
Starałam się, aby to zabrzmiało przekonująco, co przecież było karkołomnym zadaniem wobec tych badawczych oczu. Znał mnie na wylot i z reguły wiedział lepiej ode mnie, co myślę i najczęściej wiedział to przede mną. Ale tym razem wyglądałam przynajmniej na osobę zadowoloną, choć jeszcze nie na taką, którą spotkały najwyższe uniesienia. Nie znaczy też wcale, że nie troszczyłam się o swój związek. A jakże! Odrabiałam wszystkie zadane lekcje. Sporządziłam wszystkie zalecane zestawienia na „za” i „przeciw”, przeszłam każdy etap wynajdywania dziury w całym, spędziłam długie godziny na rozmowach telefonicznych z moją siostrą Elodie (zazwyczaj udzielającą złych rad). Starałam się nawet pilnie wsłuchiwać w siebie, jak mi radził Julien. Łatwo powiedzieć „wsłuchaj się w siebie”, kiedy od urodzenia jestem niezdecydowana i zawsze każdemu mojemu „tak” towarzyszy jakieś asekuracyjne „ale”. Więc takie „wsłuchiwanie” było okropnie irytujące. Wreszcie po bardzo skomplikowanych i dogłębnych przemyśleniach doszłam do wniosku, że siedem miesięcy z Christophe’em to było bardzo pięknych siedem miesięcy, a jedyne, co mnie niepokoiło, to tylko to, że chyba nie jestem w nim absolutnie, bez pamięci i do szaleństwa zakochana, ale (zawsze mam jakieś „ale”) naprawdę go lubiłam i było mi z nim dobrze. Kiedy się rozstaliśmy, przez ostatni miesiąc bez niego okropnie było nudno, a pewnie też trochę bałam się zostać sama. Co było ważniejsze? Nad tym należało się zastanowić. Jednak te rozważania zostawiałam chłopakom, którzy aż się do nich palili. Zaczęli wymieniać kolejne argumenty na „nie”, jakby to była sprawa życia i śmierci.
Wersja do druku

Marine Vandale ma trzydzieści dwa lata i wciąż czeka na wielką miłość. Miłość, która wszystko zrozumie, wszystko wytrzyma, da poczucie bezpieczeństwa i oddali strach przed życiem. „Takiej miłości nie znajdziesz, przebywając tylko w towarzystwie swoich trzech kumpli” – powtarza jej stale matka.
Marine oraz Laurent (jej były narzeczony), Jeff (współlokator) i Julien (przyjaciel gej) stanowią nierozłączną paczkę. Razem próbują odnaleźć bezpieczną drogę wśród życiowych pułapek, czyhających na każdego, kto stara się w dojrzały sposób przejść przez życie. Jednak jak w natłoku nieważnych zdarzeń i błahych przygód rozpoznać prawdziwą miłość? Marine będzie musiała nieco naruszyć równowagę w przyjacielskim czworokącie i sama przed sobą przyznać, kto naprawdę jest najbliższy jej sercu…
Urodzona w 1976 roku w Montrealu Rafaële Germain jest pisarką, dziennikarką i amatorką dobrej kuchni. Kiedy nie zajmuje się pisaniem, siedzi w piżamie i ogląda powtórki ulubionego sitcomu „Seinfeld”. Lubi spędzać czas na rozmowach z przyjaciółmi przy winie i smacznym jedzeniu. „Gin z tonikiem i ogórkiem” jest jej drugą powieścią.
Fragment:
[...]
Chłopcy machali do mnie tak zamaszyście, jakby istniała w ogóle możliwość, by można było ich nie zauważyć. Czyżby myśleli, że o nich zapomnę, chociaż od pięciu lat przesiadują w południe zawsze przy tym samym stoliku i na tych samych krzesłach? Laurent puścił do mnie oko, a siedzący obok Julien miał minę słodkiego cielęcia i kiwał z uznaniem głową. Laurent musiał mu wszystko wygadać, co zresztą było do przewidzenia.
Usadowiłam się na swoim miejscu po przeciwnej stronie. Na wprost miałam Laurenta. Patrzyłam na jego miłą twarzyczkę, mimo że w wieku czterdziestu lat na ogół nie ma się już miłej twarzyczki, tylko raczej męskie rysy. Wkrótce minie dziesięć lat, odkąd się znamy. Przez dziesięć lat patrzyłam w tę twarz prawie codziennie, a nawet przez pięć lat spałam z nią każdej nocy. I zawsze patrzyłam z przyjemnością. Laurent był dla mnie dowodem na to, że miłość nigdy nie wygasa do końca. Nawet jeżeli komuś się wydaje, że wychylił z jej kielicha wszystko do ostatniej kropli. Uśmiechnęłam się do niego radośnie i lekko pociągnęłam za ucho.
– Dzień dobry, pieszczoszku.
– Gratuluję mistrzyni. Jednak do niego wróciłaś.
– Daj spokój! Po prostu jestem szczęśliwa…
Starałam się, aby to zabrzmiało przekonująco, co przecież było karkołomnym zadaniem wobec tych badawczych oczu. Znał mnie na wylot i z reguły wiedział lepiej ode mnie, co myślę i najczęściej wiedział to przede mną. Ale tym razem wyglądałam przynajmniej na osobę zadowoloną, choć jeszcze nie na taką, którą spotkały najwyższe uniesienia. Nie znaczy też wcale, że nie troszczyłam się o swój związek. A jakże! Odrabiałam wszystkie zadane lekcje. Sporządziłam wszystkie zalecane zestawienia na „za” i „przeciw”, przeszłam każdy etap wynajdywania dziury w całym, spędziłam długie godziny na rozmowach telefonicznych z moją siostrą Elodie (zazwyczaj udzielającą złych rad). Starałam się nawet pilnie wsłuchiwać w siebie, jak mi radził Julien. Łatwo powiedzieć „wsłuchaj się w siebie”, kiedy od urodzenia jestem niezdecydowana i zawsze każdemu mojemu „tak” towarzyszy jakieś asekuracyjne „ale”. Więc takie „wsłuchiwanie” było okropnie irytujące. Wreszcie po bardzo skomplikowanych i dogłębnych przemyśleniach doszłam do wniosku, że siedem miesięcy z Christophe’em to było bardzo pięknych siedem miesięcy, a jedyne, co mnie niepokoiło, to tylko to, że chyba nie jestem w nim absolutnie, bez pamięci i do szaleństwa zakochana, ale (zawsze mam jakieś „ale”) naprawdę go lubiłam i było mi z nim dobrze. Kiedy się rozstaliśmy, przez ostatni miesiąc bez niego okropnie było nudno, a pewnie też trochę bałam się zostać sama. Co było ważniejsze? Nad tym należało się zastanowić. Jednak te rozważania zostawiałam chłopakom, którzy aż się do nich palili. Zaczęli wymieniać kolejne argumenty na „nie”, jakby to była sprawa życia i śmierci.
Najczęściej zadawane pytania
Podobne artykuły:
Wersja do druku
Szukaj
Trendy w kocach na 2026 rok – jakie koce będą najmodniejsze?
Koc w salonie dawno przestał być wyłącznie praktycznym okryciem na chłodne wieczory. Dziś to pełnoprawny element aranżacji wnętrza, który potraf
Rewolucja w Twojej pralni – odkryj moc perełek zapachowych i ciesz się świeżością przez tygodnie
Czy znasz to uczucie rozczarowania, gdy wyjmujesz z szafy ulubiony sweter lub komplet pościeli dla gości, a one zamiast pachnieć świeżością, mają specyf
Leki na zapalenie zatok – jakie opcje leczenia są dostępne?
Zapalenie zatok to częsta dolegliwość, która potrafi skutecznie utrudnić codzienne funkcjonowanie. Zatkany nos, ucisk w okolicy twarzy i ból g
Nocna ekonomia miast - kto pracuje, kiedy inni śpią?
Pojawiająca się nad miastem noc rzadko oznacza zatrzymanie życia. W wielu miejscach to moment, w którym światła przygasają, ale aktywność gospoda
Jakie są objawy i skutki zbyt wysokiego poziomu kortyzolu? Co zrobić, by obniżyć jego poziom?
Kortyzol, nazywany „hormonem stresu”, jest jednym z kluczowych regulatorów homeostazy. W sytuacjach zagrożenia współdziała z adrena




