Podziemia Veniss Jeffa Vander Meera

Jeff Vander Meer nie marnuje czasu na tworzenie konwencjonalnego, spójnego futurystycznego świata; zamiast tego jego postacie charakteryzują się niemal mitologiczną prostotą i żyją wśród krajobrazów, które wiele zawdzięczają zarówno Hieronimowi Boschowi i Salvadorowi Dali, jak i autorom SF, takim jak J.G. Ballard czy Simon Ings. Rozgrywające się w świecie zewnętrznym katastrofy postępują ramię w ramię z głęboką refleksją i odkrywaniem przez bohaterów samych siebie. Pełno tu również intensywnych,rozrzuconych na wszystkich stronach powieści chwil piękna i grozy, żywcem wyjętych wprost z ze złego snu.
Fragment:
I cała nasza rewolucja społeczna oznaczała dla mnie właśnie to – nie były w niej ważne te wszystkie awruk, zamieszki, ani powykręcane dźwigary, ani rozkwitający rynek, na którym zaczęto wreszcie swobodnie handlować, ani tym bardziej nie chodziło w niej o stumetrowe reklamy wyrastające na każdym rogu. Rewolucja nie oznaczała też wysypisk śmieci, odpadków w oceanie ani kolejnych serii zamachów na podpoziomie. Nie był dla mnie ważny nawet zapach dogruczołowych narkotyków, za-tęchły, a mimo to wyrazisty. Nie, powstanie Veniss położyło kres starej sztuce i sprawiło, że zacząłem marzyć o suk-ssesie mojej wszechobecnej, wszechwszelakiej holowizji.
Mało brakowało, a pewnego dnia Veniss położyłoby też kres mnie samemu, ponieważ, korzystając z nieobecności utrzymujących ład i porządek instytucji społecznych (z wyjątkiem tych, które można było wynająć za grubą kasę), dwóch nikczemnych złodziei – nazwijmy ich po imieniu: zwykłe włamasy – więc tych dwóch włamasów skradło mi wszystkie moje staromodne przedmioty z ceramiki i zupełnie nowomodne holo-rzeźby, po czym jeden z nich uderzył mnie w głowę z taką siłą, że mózg rozpierzchł mi się po całej podłodze. Oni także się rozpierzchli. Pewien stopień zaniepokojenia sytuacją wykazał nawet mój przyjaciel Shadrach Begolem. To on mnie wtedy znalazł. (Ponury gość z tego mojego Begolema, nie mruga, nic mu nie drga, nie ma żadnych tików. Jest wcieloną ekonomią ruchów, energii, czasu. Te kropka jot jest zupełnym moim przeciwieństwem). Udało nam się wyrwać automeda z jego elektronicznych marzeń o mokrej robocie i jakoś mnie pozszywał. (Rany, ależ to bolało!).
Najczęściej zadawane pytania
Podobne artykuły:
Wersja do druku
Szukaj
Czy da się oswoić śmierć? Kobiety i literatura o przemijaniu
Kiedy ostatnio rozmawiałaś z kimś bliskim o śmierci – swojej własnej, nie cudzej? Nie o chorobie, nie o pogrzebie sąsiadki, ale o tym, co czujesz, k
Garnitur damski na wesele zamiast sukienki - kiedy to dobry wybór i jak go stylizować?
Garnitur damski na wesele to elegancka alternatywa dla sukienki, szczególnie wtedy, gdy zależy Ci na wygodzie, klasie i stylizacji, która nie ogr
Jak skutecznie uratować przesuszoną skórę wokół oczu?
Budzisz się rano, spoglądasz w lustro i od razu zauważasz te drobne, suche linie sprawiające, że wyglądasz na wiecznie zmęczoną osobę. Skóra w t
Wieczorne wyciszenie - 6 kroków do relaksu. Jak przygotować kąpiel, która uspokaja ciało i umysł
W codziennym pędzie łatwo zapomnieć, że ciało potrzebuje sygnału, by przejść z trybu działania w tryb regeneracji. Wieczorna kąpiel może by
Rola magazynowania i transportu w dystrybucji wyrobów medycznych
Wyroby medyczne muszą być dostępne wtedy, gdy potrzebuje ich placówka, personel lub pacjent. Dotyczy to materiałów jednorazowych, sprzętu pom




