Od jakiegoś czasu próbuję odnaleźć swoje miejsce na ziemi i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czego tak naprawdę chcę?!”. Ciężko jest znaleźć odpowiedź i nie jest to na pewno łatwe i przyjemne. Tak naprawdę nie wiem, czy w ostatnim czasie wydarzyło się akurat coś takiego w moim życiu, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Może po prostu dorosłam do tego, żeby wreszcie spojrzeć na swoje życie z boku i znaleźć na nie jakiś sposób…
Nie zazdroszczę nikomu tego momentu, bo to nie lada wyzwanie, żeby dojść do jakichś konkretnych wniosków. Chciałabym jednak dać sobie teraz czas, nie wiem ile tego czasu będę potrzebowała, ale pewnie im większą swobodę poczuję, tym szybciej znajdę szczęście, którego szukam.

Wczoraj wieczorem słuchałam audycji w radiu Gdańsk pt. ”Nocne rozmowy” Hanny Wilczyńskiej- Toczko. Bardzo lubię jej słuchać, bo prowadząca porusza w niej szalenie ciekawe tematy. Wczoraj jej gościem była młoda dziewczyna- Beata Jakuszewska, która już jakiś  czas temu znalazła swój pomysł na życie i okazały się nim podróże. Nie często można spotkać kogoś tak spontanicznego, pełnego pasji, chcącego być w ciągłym ruchu. Wydawałoby się, że dziewczyny w młodym wieku albo robią karierę w pracy, albo szukają sobie „tego jedynego” i pragną ułożyć sobie życie przy jego boku, marzą o dzieciach i ślubie. Ta dziewczyna jest zupełnie inna. Wyrusza samotnie w podróż autostopem i nawet nie wie dokąd, jej plany są spontaniczne i wciąż się zmieniają. W najbardziej urokliwe miejsca trafia przez przypadek. We wczorajszej audycji opowiadała o swojej wyprawie na Saharę, na której spędziła 6 miesięcy, wśród nomadów. Opowiadała trochę o tym pobycie i już w jej głosie można było odczuć, jak bardzo jest szczęśliwa i żyje tak, jak chce. Nie przeszkadza jej samotność, bo wcale takiej nie odczuwa, wciąż spotyka nowych ludzi i szuka nowych pomysłów na podróże.

Wysłuchałam jej opowieści z jakimś takim żalem w sercu, że ja chyba bym tak nie potrafiła. Z wielkim poczuciem niedosytu wyłączyłam radio, gdy skończyła się ta godzinna audycja i jeszcze bardziej poczułam chęć znalezienia tego intrygującego "czegoś" w swoim życiu. Nie powiem, że nie zafascynowały mnie te opowieści, i że nie pomyślałam przez chwile, żeby też kiedyś zafundować sobie taką przygodę, bo to nie prawda.

Wydaje mi się, że każdy z nas ma jakieś swoje ukryte marzenia i tak naprawdę prędzej, czy później dostrzega w swoim życiu to za czym naprawdę tęskni. Czasem jednak bywa, że jesteśmy już w takim momencie swojego życia, że mamy rodzinę, dzieci, wspaniałych bliskich i dopiero wtedy odkrywamy, że to nie jest do końca to, czego tak naprawdę pragniemy. Co wtedy? Nie da się po prostu wszystkiego rzucić i zacząć od początku… niestety. Ale z pewnością, chociaż w jakimkolwiek stopniu możemy dążyć do tego, aby zrobić coś tylko dla siebie. Nie chciałbym, aby kiedykolwiek spotkało mnie coś takiego, dlatego wierzę, że jeszcze w młodości zrobię coś, z czego na starość będę dumna, a moje wybory życiowe pozwolą mi w spokoju odejść z tego świata, kiedy już przyjdzie na to czas.

Nie jest to może za bardzo optymistyczne zakończenie, ale wydaje mi się, że coraz częściej zapominamy o tym, że nasze życie nie trwa wiecznie i nie mamy nieograniczonego czasu na realizację własnych zamierzeń.

Życzę Wam tak samo jak i sobie, żebyście potrafili zakraść się głęboko, do własnego serca i znaleźć odpowiedź na pytanie, czego tak właściwie to niespokojne serce pragnie :). Nie będzie to łatwa sztuka, bo zmagam się z tym już od jakiegoś czasu, ale mam nadzieję, że odpowiedź spadnie któregoś dnia sama i zaskoczy Cię w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Być może poznasz kogoś, kto wyzwoli w Tobie marzenia i razem zaczniecie je realizować… Tak byłoby najpiękniej!


Podobne artykuły: