Większość z nas zna przepis na jakąś nalewkę – od babci, mamy, cioci lub ze starej książki kucharskiej. Są to jednak zazwyczaj skrawki papieru upchnięte między książkami z przyrzeczeniem „pewnego dnia to spiszę”.

„Nalewki staropolskie” (wyd. Świat Książki) to fantastyczna publikacja, ponieważ nie tylko stanowi swoistą kolekcję przepisów na domowe trunki tradycyjne, sprawdzone i powszechnie znane (anyżówka, wiśniówka, miodówka), ale również opowiada o tych mniej popularnych lecz nieustępujących wartościami smakowymi i zdrowotnymi (żenicha kresowa, kordiał, chlebowa). A wszystko to tradycyjne receptury powstałe między XVI a XIX wiekiem.

    W wielkomiejskich środowiskach klasy średniej panuje obecnie moda na ekologię i  „slow food”. Czy samodzielne przyrządzanie nalewek w domu (dojrzewanie trunku może trwać nawet kilka miesięcy!) nie jest dostatecznie „slow”?  Własnoręcznie przygotowana nalewka będzie niedługo szczytem „mody” – z dumą podawanym na stole (razem z domowym chlebem i „swoimi konfiturami”) .
 Oczywiście dzisiaj produkcja tego typu trunków jest o wiele łatwiejsza, ponieważ postęp cywilizacyjnym nam to ułatwił. W „Nalewkach staropolskich” autor dokładnie objaśnia, jakie oprzyrządowanie będzie nam potrzebne. Dzięki temu wszystkiemu ta książka stanowi doskonały pomost łączący tradycję i nowoczesność.
 „Nalewki staropolskie” bardzo przypadły mi do gustu.  Brakowało mi tak zgrabnej i (uwaga!) skromnej publikacji na ten temat – gdzie głównym bohaterem są trunki, a nie celebryci czy reklamy nowych reality shows.  Każda nalewka opatrzona jest notką historyczną – to dodatkowy atut.
Jedynym mankamentem tej książki jest brak przepisu na pigwówkę, której miałam nadzieję się nauczyć. Zrobię za to jarzębiak!
Warto zaopatrzyć się w „Nalewki staropolskie” już dziś, ponieważ nalewki długo dojrzewają, a miło byłoby powitać Nowy Rok własnej roboty „kieliszeczkiem”.


Podobne artykuły: