Nigdy nie miałem czasu dla siebie. Od osiemnastego roku życia pracuję dużo i ciężko, prowadząc własny biznes. Z pokaźnym sukcesem. Jestem obecnie prezesem i współwłaścicielem jednej z największych firm w swojej branży w Polsce.

Jednak nadmiar pracy i koncentracja na działalności zawodowej wywołały stres i uświadomiły, że coś mi umyka, coś tracę. Powoli popadałem w apatię graniczącą z depresją. Któregoś dnia wpadła mi w ręce książka o podróży motocyklem dookoła świata, która zainspirowała mnie do włóczęgi po drogach i bezdrożach naszej planety. Motocykle zawsze były bliskie memu sercu. Mój tata miał ich kilkanaście, ja kilka. Darzę wielką sympatią ten środek transportu.
Te podróże mnie zmieniły. Ze spokojem podchodzę do swoich obowiązków, jestem silniejszy psychicznie i fizycznie, zmienił się mój stosunek do rodziny, sądzę, że na lepsze. Dlatego napisałem tę książkę. Trochę jako pamiątkę dla siebie i przyjaciół, a trochę chcąc zainspirować takich ludzi jak ja, żeby wstali, wyłączyli telewizor i zrobili coś, co im pozwoli uwierzyć, że żyją.




Fragment:
"Południowy i środkowy Iran to jedna wielka pustynia, niemal całkowite bezludzie. Szosa, która wiedzie w kierunku Teheranu i granicy z Turcją, jest doskonałej jakości i można by pędzić jak wiatr, ale musieliśmy jechać powoli, w tempie narzuconym przez patrol. Potem, gdzieś w środku niczego, w jednym z rozrzuconych wzdłuż trasy fortów, czekać, czasem godzinę, czasem więcej, aż pojawi się kolejny wóz eskorty. Nie spuszczali z nas oka, potrafili postawić wartę przy toalecie. Było to niezmiernie nudne i zniechęcające. Panowie z kolejnych samochodów, niby bardzo mili, uśmiechali się, witali z nami serdecznie, dostarczali butelki z wodą do picia, ale paszporty trzymali. Każdy kolejny escort to protokół przekazania „więźniów”. To trwało, nie potrafili czytać łacińskich liter, nie rozumieli, co to Poland, za to rozumieli Lechistan i zawsze z niedowierzaniem patrzyli na mnie, gdy mówiłem, że nazywam się Dariusz. Tak, Dariusz, jak wasz największy perski król. To ich zawsze nastawiało pozytywnie, patrzyli na mnie z ciekawością."




Podobne artykuły: