Wokół gry wstępnej, podobnie jak wokół wszystkich spraw związanych z seksem narosło wiele mitów, które najwyższa pora zrewidować. Wielu ludzi etap ten traktuje jako krótki program obowiązkowy, który należy jak najszybciej zaliczyć, aby przejść do dania głównego. A to duży błąd, bo gra wstępna kryje w sobie wiele możliwości i warto tu wykazać odrobinę kreatywności po to, by dalszy etap stał się niezapomnianą rozkoszą. Wykorzystajmy zatem ogromny potencjał, który tkwi w grze wstępnej.


Sobota, godz. 20.45 – 21.00 – Czas na seks

Żyjemy w czasach, w których wydajność stała się priorytetem. Świat gna do przodu i coraz więcej się od nas wymaga, a doba, jak na złość, ciągle ma 24 godziny. A my w tym czasie musimy sprostać zawodowym obowiązkom, które są tak absorbujące, że biurowy komputer wyłączamy w godzinach wieczornych tylko po to, aby w domu znów siąść przed monitorem, bo szef chce, aby rano wszystko gotowe leżało na biurku. A tu jeszcze trzeba zająć się domem i dziećmi. Nic zatem dziwnego, że żyjemy z kalendarzem, w którym nawet każda minuta jest ściśle zaplanowana.

Przykładowy rozkład zajęć wygląda następująco. Poniedziałek trzeba odwieźć dzieci na korki  z angielskiego. We wtorek dłużej pracujemy, bo szef jak zawsze chce, aby wszystko było zrobione na wczoraj. W środę wypadałoby zobaczyć mecz albo ulubiony serial. W czwartek wypada pójść wcześniej spać, bo rano trzeba wstać o świcie, by pojechać na szkolenie z firmy. Po powrocie jesteśmy znów zmęczeni. Nic zatem dziwnego, że seks wciska się gdzieś w sobotę między porządkami a filmem akcji na HBO. Oczywiście czas na intymność z ukochaną osobą ograniczamy do minimum, bo przecież czekają inne obowiązki. Czasem dochodzi do tego, że zamiast skupić się na tym, co przyjemne, myślimy o tym, zaraz trzeba nastawić pranie.
 Takie postępowanie na dłuższą metę staje się zabójcze, bo  pewnym momencie seks przestanie Was już tak kręcić jak na początku związku. W pierwszym etapie znajomości gorącą temperaturę w łóżku zawdzięczacie procesom chemicznym zachodzącym w organizmie. Natomiast, gdy przeminie pierwsze zauroczenie, trzeba się zaangażować i trochę po popracować na sowim życiem erotycznym.

W poszukiwaniu straconej namiętności

Jeśli każde zbliżenie z partnerem będziemy skrupulatnie panować, to z czasem seks będzie służył tylko do zaspokojenia własnych potrzeb, a partner stanie się środkiem do celu, jakim jest satysfakcja seksualna, czyli, mówiąc po ludzku, orgazm. Wiadomo, że cel uświęca środki, ale takie postępowanie zmieni Twojego partnera w seks maszynę. Potrzeba została zaspokojona, więc można przejść do kolejnego zadania w kalendarzu, a partner niechaj się zajmie sobą. To doprowadzi do tego, że orgazm przysłoni takie ważne aspekty życia erotycznego jak bliskość i intymność, które sprawiają, że masz ochotę kochać się tylko z tą osobą.

Ogień namiętności trzeba nieustannie podsycać, a na to potrzeba czasu. Nie da się tego zrobić, palując seks dwa razy w tygodniu po 15 minut. Doskonałym sposobem na to, aby podkręcić temperaturę w łóżku jest gra wstępna. To ona pozwoli Wam przywrócić namiętność, która gościła w Waszej sypialni ( i pewnie nie tylko) na początku związku. Jednak w grze wstępnej tkwi pewna pułapka, w którą wpada wiele osób. Wystrzegaj się manipulacji i nie traktuj tego etapu jako środka do zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych. Chodzi tutaj o to, że gra wstępna ma rozbudzić w Was ogień miłości i bezinteresowną chęć do zbliżenia.

Aby uniknąć błędów już na wstępie, wynikających zazwyczaj z fałszywych stereotypów, zapoznaj się z regułami gry wstępnej. A wszystko po to, by między Wami było tak gorąco jak kiedyś.

1. Gra wstępna nie musi być monotonna
Powszechnie uważa się, że gra wstępna polega na pobudzaniu narządów płciowych po to, by przygotować je do stosunku. Zazwyczaj sprawa wygląda tak, że po pobieżnym załatwieniu góry, czyli ust i piersi przechodzi się do newralgicznych punktów ciała, jakimi są penis i łechtaczka. Ich stymulacja, zazwyczaj za pomocą rąk lub języka, ma wzbudzić pożądanie i ochotę na coś więcej.
Kiedy pragniemy się z kimś kochać, chcemy to zrobić jak najszybciej, i nie ważne, że akurat stoimy kolejce do kasy w supermarkecie. Myślisz tylko o jednym i żadne stymulatory nie są Ci potrzebne. Zazwyczaj taka sytuacja jest przywilejem świeżych związków, kiedy nawzajem odkrywacie Wasze ciała i pragnienia. Wtedy pożądanie bierze górę nad innymi obowiązkami i już nie jesteście tak konsekwentni w realizacji pozycji z kalendarza, bo w głowie Wam  pozycje zupełnie innego rodzaju. Z czasem łóżkowa temperatura opada. Dodatkowo jeśli seks wciskacie w terminarz między mycie naczyń a odkurzanie dywanów, to stanie się on takim samym obowiązkiem jak wyżej wymienione czynności. Może się tak zdarzyć, że nie będziecie mieli ochoty na figle w łóżku, bo będą się one Wam kojarzyć z obowiązkiem. Jednak z drugiej strony musicie być konsekwentni w realizacji codziennego planu, więc pobudzacie się fizycznie, aby rozpalić pożądanie, nazywając te czynności grą wstępną. Jednak często okazuje się, że Wasze wysiłki idą na marne. Wszystkiemu winna jest monotonność. Z seksem jest jak z odżywianiem. Ważne jest urozmaicenie, które należy już wprowadzić w grze wstępnej. Ten etap nie musi opierać się tylko i wyłącznie na pobudzaniu narządów płciowych. Jest to tylko jedna z wielu możliwości.




2. Najważniejszym organem seksualnym jest…. mózg.
Już dawno odkryto, że wiele kłopotów w życiu erotycznym ma podłoże psychologiczne. Ludzie zdrowi pod względem anatomicznym i fizjologicznym mogą mieć bardzo poważne problemy z seksem. Jednak istnieje również pozytywny aspekt tej zależności. Okazuje się bowiem, że wcale nie trzeba stymulować narządów płciowych, aby wzbudzić w kimś pożądanie. Gra wstępna to również pobudzanie umysłu, bo ośrodek seksu mieści się w mózgu. Tylko nie zrozumiejcie tego zalecenia opacznie i nie masujcie sobie głowy  w celu wzbudzenia pożądania. I pamiętajcie o tym, żeby na litość boską nie wpisywać tego zadania do kalendarza, bowiem działanie pod presja czasu może zniweczyć Wasze starania.
Celem gry wstępnej jest wzbudzenie pożądania, a nie orgazm, więc na tym etapie zabierzecie swe łapska od wiadomych części Waszego ciała. Nie ma się co spieszyć. Penisa i łechtaczkę zostawicie sobie na danie główne. Z życiem erotycznym jest jak ze sztuką kulinarną. Najlepiej smakują nam te dania, które są odpowiednio zaplanowane i starannie przygotowane.

Najpierw wertujemy książki kucharskie i różne czasopisma, później robimy zakupy, następnie przyrządzamy potrawę, a na końcu odpowiednio dekorujemy nasze danie. Każdy etap potęguje nasz apetyt i spożywanie staje się rozkoszą dla podniebienia. Następujące po sobie fazy przygotowywania potrawy stymulują mózg. Najpierw były to kolorowe zdjęcia w książkach kulinarnych, później zapachy, a na końcu odpowiednia dekoracja. Po takiej dawce bodźców mylisz tylko o tym, żeby to jak najszybciej skonsumować. Z seksem jest podobnie. Gra wstępna powinna odbywać się z dala od sypialni i działać na Wasz umysł. Popołudniu możesz wysłać swojemu partnerowi pikantny sms z informacją o tym, co zrobicie wieczorem. Po takie dawce erotycznych bodźców wyobraźnia zacznie pracować na wysokich obrotach i kiedy nadjedzie ta chwila będziecie po prostu kipieć z pożądania i nic Was nie odwiedzie od wzajemnej konsumpcji.
Wystrzegajcie się jednak monotonii, bowiem nawet najlepsze danie odgrzewane z dnia na dzień będzie równoznaczne ze zjedzeniem buta. Podobnie z grą wstępną. Jeśli codziennie będziecie się bawić w wysyłanie esemesów, to stracą one swą czarodziejska moc. Warto tutaj wykazać się pomysłowością i zaskakiwać się nawzajem czymś nowym. Ale to nowatorstwo nie oznacza, że podczas seksu oralnego zamiast zataczania kółek językiem, wprowadzicie kwadraty albo kreski. Chodzi tu o to, żeby popracować nad wyobraźnią, której miejsce jest w umyśle.

3. Jakość jest najważniejsza

Statystyki to znak naszych czasów. Dotyczą prawie każdej dziedziny życia. Wchodzą również z butami w pożycie intymne i powodują kompleksy u nie jednego faceta i u nie jednej kobiety.
Taki Polak naczyta się, że Włosi kochają się częściej niż mieszkaniec kraju nad Wisłą i za wszelką cenę próbuje dorównać tej śródziemnomorskiej nacji. Wiadomo, że nikt nie chce być najgorszy, wiec jeśli jakiś odsetek populacji uprawia seks sześć razy w tygodniu, to my też chcemy znaleźć się w tej chlubnej czołówce. Damy Ci dobrą radę – olej to. Jeśli ktoś chce, to niech uprawia sobie seks i dziesięć razy dziennie. A wiadomo jak ilość ma się do jakości. Wystarczy popatrzeć na wyroby Chińczyków –  specjalistów od seryjnej produkcji, a wszystko stanie się jasne.
Gra wstępna powinna być jak oglądanie dobrego filmu. Nie zakończenie jest tu ważne, ale samo oczekiwanie na rozwiązanie akcji, które nie pozwala nam odejść od ekranu, chociaż i tak podejrzewamy, co będzie w finale. Żaden film nie byłby ciekawy, gdy wszystko toczyło się szczęśliwie, bez tych ekscytujących zawirowań między początkiem a końcem. Podobnie jest z seksem. Nie spieszcie się za bardzo do finału, jakim jest orgazm, rozkoszujcie się sobą nawzajem. Może się nawet trochę podroczyć i zwodzić, bowiem taka niepewność jest bardzo sexy. W ten sposób rozpoczynacie już między sobą bardzo wyrafinowaną grę wstępną. Za dowód niechaj posłuży Wam początek Waszego związku. Zastanawialiście się jak dalej potoczy się Wasza znajomość, kiedy dojdzie do zbliżenia. Przypomnijcie sobie, że taka niepewność bardzo Was intrygowała i wyzwalała coraz większe pożądanie.  

4. Gra wstępna niejedno ma imię
Powszechnie uważa się, że gra wstępna jest środkiem do celu, jakim jest pełny stosunek seksualny. A to kolejny mit, bowiem etap ten może być celem samym w sobie i wcale nie musi ściśle wiązać się z erotyką.
Gra wstępna to pojęcie bardzo szerokie i toczy się na wielu płaszczyznach. Można ja porównać do serialu telewizyjnego. W skupieniu oczekujemy na rozwiązanie jakiegoś wątku, a w między czasie pojawiają się nowe problemy. Gra wstępna również może mieć wiele scenariuszy. Niektóre z nich są bardzo niewinne i pozornie nie mają nic wspólnego z seksem. Może to być wspólne przygotowywanie kolacji, oglądanie zdjęć, robienie porządków albo rozwijanie zainteresowań. Repertuar możliwości jest nie do wyczerpania.  Zatem do dzieła!  

Gry Akademii Miłości to rozwiązanie, które łączy w sobie pobudzające umysł romantyczne zabawy w grze „Tajemnica” i wieczorne, namiętne zabawy w grze „Gra wstępna”.
Zapraszamy na www.akademia-milosci.pl

Dla tych którzy chcą spróbować najpierw przez internet - polecamy serwis www.grydladwojga.pl



Podobne artykuły: