Na liście najwspanialszych zabytków Azji Pagan (Bagan) tuż obok kambodżańskiego Angor Wat i indonezyjskiego Borobodur plasuje się na jednej z czołowych pozycji. To niesamowite miejsce, zawsze znajduje się w każdej marszrucie po Birmie. Pagan założony został w 847 roku jako stolica ówczesnego państwa. Swój okres świetności przeżył za panowania króla Anawrathy (1044-1077).

 Wówczas liczba samych tylko świątyń dochodziła do 4500. Po zniszczeniach w 1287 roku dokonanych przez Mongołów, Pagan nigdy już nie wrócił do dawnej świetności. Miasto zostało opuszczone, a wszystkie budynki pobudowane z drewna , w tym pałace królewskie, uległy naturalnemu zniszczeniu. Teren zarósł lasem i popadł w zapomnienie.

Budowle Paganu, których liczba dochodzi dziś do 2000, rozrzucone są na terenie o powierzchni około 40 kilometrów kwadratowych. Między nimi rosną krzewy, sukulenty i pasą się krowy. Leniwy wiatr wprowadza atmosferę bajkowości i całkowitego odprężenia. Tutaj czas płynie wolniej. Istnieje możliwość swobodnego poruszania się po całym terenie, a na niektóre ze świątynnych stup można się wspiąć, żeby podziwiać przyprawiający o zawrót głowy widok na okolicę. Rozległy teren Paganu można zwiedzać małym zaprzęgiem konnym lub samochodem z kierowcą, od którego można się dowiedzieć czegoś ciekawego. Niektórzy wynajmują także motocykle lub rowery. Chodzenie na piechotę raczej odpada ze względu na dość duże odległości miedzy poszczególnymi świątyniami. Świątynie szczególnie efektownie wyglądają o wschodzie i o zachodzie słońca i wówczas, kiedy zmieniające się promienie słońca malują na stupach niesamowitą historię tego miejsca. Po przekroczeniu bram rezerwatu archeologicznego naszym oczom ukazuje się las świątyń. Widok jest tak fascynujący, że chyba nie ma turysty, któremu nie zabraknie filmów lub karty pamięci w aparacie fotograficznym. Świątynie wydają się stać w polu ot, tak, bez jakiegokolwiek ładu. Wystarczy jednak przymknąć oczy, by ujrzeć miedzy nimi mnóstwo drewnianych budynków malowanych na złoto i tłum wiernych zmierzających na modlitwy. Shwezigon Paya to świątynia, która wita nas tuż przy wjeździe do strefy archeologicznej Paganu. Na jej dziedziniec prowadzi długi, zadaszony chodnik, wzdłuż którego rozstawione są kramy z pamiątkami. Można kupić tutaj prawdziwe cudeńka za bardzo niską cenę. Na stolikach piętrzą się wspaniałe bambusowe talerze pokryte laką, skrzyneczki, puzderka i haftowane poduszki czy narzuty. Oczywiście koniecznie trzeba się targować, bo cena wywoławcza przyprawia często o śmiech. Warto wiedzieć, że zawsze sprzedających jest więcej niż turystów i każda sprzedana rzecz jest dla miejscowych wielkim świętem.


W Paganie koniecznie należy zwiedzić cztery największe  pagody. Pierwsza to That-byin-nyu stojąca najbliżej bramy starego miasta. Jej przysadzista sylwetka przypomina dwa prostopadłościany ustawione jeden na drugim. Wewnątrz znajduje się korytarz prowadzący po obwodzie budowli, a wzdłuż niego rozmieszczone są posągi Buddy. Stupa Shwe-san-daw  jest jedną z nielicznych, na które można się tu wspinać – -oczywiście boso. Z czterech stron biegną w niej kryte boczne galerie z kasetonami na półokrągłych sklepieniach. Z kolei malowidła na ścianach przedstawiają sceny z życia i działalności Buddy. Ściany boczne krużganków zdobi mozaika ze szkieł. Pośrodku w złocistej stupie przechowywany jest włos Buddy. Stupa okolona jest czworokątnym ogrodzeniem pomalowanym na złoto i ozdobionym metalowymi drzewkami ze złoconymi gałązkami.



Wieża Dhamma-yangyi jest uszkodzona, nie ma tu już złoceń, ale w wewnętrznym korytarzu obiegającym świątynię dookoła siedzą cztery posągi Buddy. Świątynia trochę przypomina meksykańską piramidę schodkową. Jak głosi ustny przekaz, w trakcie budowy ówczesny król Narathu igłą sprawdzał, czy cegły (bez zaprawy) pasują ściśle do siebie. Gdy igła wchodziła zbyt głęboko, murarz skazywany był na śmierć. Najpiękniejszą pagodą jest Ananda, której centralna wieża strzela w niebo na wysokość 51 metrów. Podobno świątynię wzniesiono w 1105 roku, czyli w czasach, gdy w Europie budowano  proste romańskie kościoły. Ogromny posąg Buddy znajdujący się w centrum świątyni oglądany z daleka wydaje się uśmiechać, zapatrzony w dal. Z kolei gdy patrzy się z bliska, jego twarz wydaje się smutna.
W samym Paganie praktycznie nie mieszka na stałe ani jedna osoba, a najbliższe miasteczko nazywane Nyaung U znajduje się w odległości 6 km. To tu znajdują się tanie globtroterskie hoteliki, jadłodajnie i sklepy, gdzie możemy zakupić przepiękne, lekkie i składane meble wykonane z drewna tekowego.  Mebel taki (półka, szafka, stolik) możemy rozłożyć, zapakować do plecaka i przywieźć do Polski.


Informacje praktyczne:

Do Paganu na miejscowe lotnisko dostać można się bez problemu ze stolicy kraju Rangunu za niecałe 100 USD. Zdarza się, ze również chińskie i tajskie samoloty lądują w Paganie, dlatego warto regularnie sprawdzać oferty. Podróż lądem zajmuje ponad 2 dni. Poruszać się można tylko za dnia. W okolicach Paganu znajduje się cale mnóstwo niedrogich hotelików i restauracji. Nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem noclegu za kwotę mniejszą niż 5 USD za osobę

fot.: dr Radosław Kożuszek








Podobne artykuły: