U progu jesieni jesteśmy jeszcze zwykle pełne letniej energii i optymizmu, wyglądamy ładnie, bo najczęściej jesteśmy wciąż lekko opalone. Do tej opalenizny świetnie zaś pasują wszelkie odmiany brązu i beżu – zarówno te ciepłe jak i te chłodne.

Utarło się jednak, że te brązy i beże to kolory szalenie poważne. Odpowiednie do pracy, ale nieco dodające lat. I takie jakieś... nudne. To nieprawda. Brąz gorzkiej czekolady, albo ten cynamonowy, chłodny beż o odcieniu kawy z mlekiem, albo ciepły o barwie cukierka toffi – to wszystko kolory, w których, gdy je odpowiednio wyeksponujemy, możemy się wybrać nie tylko do biura, ale i na gorącą randkę. Tajemnica powodzenia jak zawsze tkwi w odpowiednio dobranych dodatkach.
W klasycznej wersji biurowej te „bezpieczne” kolory łączymy najczęściej z bielą, albo ecru. To zestawienia sprawdzone, czasem każda z nas z nich korzysta i nie ma w tym oczywiście nic złego.
Ale warto tez czasem wykorzystać brązy i beże w nieco inny sposób. Na przykład bawiąc się nimi... kulinarnie.


Na tle ciemnego chłodnego brązu, karminowa czerwień będzie wyglądała jak wisienka na czekoladowym torcie, a odrobina ciemnego fioletu na cynamonowym spodzie przywiedzie na myśl korzenne ciasto ze śliwkami. Kolor kawowy w połączeniu z granatem – będzie jak poranne cafe au lait w towarzystwie tarty z jagodami (jako, ze idzie jesień, jagody zapewne pochodzą z mrożonki, ale cóż...), a barwa toffi przyprawiona odrobiną ciemnej zieleni wystąpi w roli pachnącej jeszcze latem szarlotki z zielonych jabłek.
Smacznego :)














































































Podobne artykuły: