Wydawałoby się, że każdy z nas świat widzi tak samo. Oczywiście wykluczając osoby, które cierpią na daltonizm, to mamy wrażenie, że rozpoznawanie barw u kobiet i mężczyzn niczym się nie różni. Co ciekawe okazuje się, że wcale tak nie musi być.
Jeżeli chodzi o rozróżnianie barw to w tej materii faktycznie możemy poczuć się lepsze. To niezaprzeczalny fakt, że mężczyźni nie są w stanie rozróżnić tak dokładnie kolorów jak robią to kobiety. Zjawisko to potwierdziły przeprowadzone badania w kierunku percepcji barw. Przeciętny facet nie widzi różnicy między pomarańczowym a morelowym, kremowym a beżowym, czy jasnozielonym a jasnoniebieskim. Ponadto nie przemawia do nich także nazywanie różnych odcieni jednego koloru. Nie są w stanie przyswoić, jaki kolor to burgund, indygo czy choćby seledyn. Na nazywaniu i rozpoznawaniu podstawowych barw się kończy. Dobrym skwitowaniem tego zjawiska będzie maksyma: „Mężczyzna jest jak Microsoft Windows – rozpoznaje tylko 16 kolorów. Brzoskwinia to dla niego owoc. Melon też. O fioletoworóżowym w ogóle nie ma pojęcia”.

Problem na co dzień faktycznie może nie wydawać się nam poważny, a nawet czasem bywa zabawny. Do tarć między płciami dochodzi jednak zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi do zakupu jakiegoś przedmiotu, mebli bądź wyboru farb przy okazji remontu. Kobieta będzie potrafiła się godzinami zastanawiać, jaki odcień będzie bardziej pasował do całości czy koncepcji urządzanego wnętrza, a mężczyzna nie będzie miał takich dylematów. Pytanie, czy faktycznie problem w tym, że nie odróżnia on kolorów czy najprościej mówiąc wszystko mu jedno.

Wielu mężczyzn cierpi także na daltonizm. Przyjmuje się, że ta przypadłość dotyka dzisiaj co 10 pana. Jej intensywność oczywiście zależy od rodzaju upośledzenia. Czasem polega tylko na nie rozróżnianiu barwy zielonej i czerwonej, czasem podobnych do siebie barw, a czasem całej gamy kolorów.


Podobne artykuły: