Instytucja żłobka większości z nas niechlubnie kojarzy się rzeszą noworodków, ledwo odstawionych od piersi i pozostawionych przez swoich opiekunów pod opieką niezbyt wykwalifikowanych piastunek. Okazuje się jednak, że to obraz, który nie bardzo się dzisiaj ma do rzeczywistości. Nowoczesne żłobki to miejsca, w których mamy coraz chętniej pozostawiają na czas pracy swoje maleństwa.

Wiele młodych mam jak najszybciej po porodzie pragnie wrócić do pracy. Kariera i chęć własnej realizacji stają się częstym motorem do poszukiwania jeszcze na urlopie macierzyńskim kogoś do opieki dla swojego maluszka. Nie zawsze może nam pomóc babcia, która w dzisiejszych czasach sama jest jeszcze kobietą pełną życia, które niekoniecznie chce swojego życie podporządkowywać pod dzieci i wnuki. Nie zawsze też po mimo chęci do pomocy mieszka blisko nas, tak by móc codziennie przez osiem czy dziewięć godzin zająć się swoim potomkiem.

W takiej sytuacji pozostaje nam wybór doświadczonej niani, albo wysłanie dziecka do żłobka. Ta pierwsza dla wielu z nas wydaje się najlepszym wyborem, bo zajmuje się dzieckiem w jego domu. Może także przygotować posiłek, zrobić pranie czy wykonać inne czynności domowe. Poszukiwania osoby, której powierzymy więc pieczę nie tylko nad własnym dzieckiem, ale również najczęściej nad całym domem należałoby rozpocząć dużo wcześniej. Warto kierować się tutaj opiniami innych rodziców, skorzystać z pomocy wykwalifikowanej agencji. O tym, na co trzeba zwrócić uwagę podczas poszukiwań przeczytacie tutaj.

Jeżeli jednak lękamy się, że niania po jakimś czasie, kiedy dziecko się do niej przywiąże będzie chciała odejść lub nie wyobrażamy sobie po prostu, żeby ktoś spędzał w naszym mieszkaniu sam na sam z dzieckiem po kilka godzin dziennie, możemy pomyśleć o żłobku. Możemy tam oddać pod opiekę nasze dziecko już po skończeniu sześciu miesięcy.

Dwa lata temu pojawił się w prasie artykuł Alexandry Blair z dziennika "The Times", która opisywała przede wszystkim ból, jaki dotyka matki, które musze rozstać się ze swoją pociechą po urlopie macierzyńskim. Wbrew pozorom to one bardziej cierpią od dzieci, które o wiele łatwiej są w stanie przystosować się do nowej sytuacji. Zanim jednak poślemy dziecko do żłobka warto już wcześniej nauczyć się karmić dziecko butelką, tak by w żłobku nie musiały przez to przechodzić po raz pierwszy. Jak twierdzą specjaliści maluchy przed ukończeniem ósmego miesiąca życia nie odczuwają tak silnie "problemu przywiązania". Ja byłam wychowana w żłobku (od 3 miesiąca życia) i żadnego urazu psychicznego nie mam – czytamy wypowiedź Kasi na portalu rodziceradzą.pl. Wręcz przeciwnie będąc teraz matką dwóch chłopców - 3 letniego i 1,5 rocznego, od zawsze chciałam, żeby uczęszczali do żłobka. Na szczęście udało się, a było trudno biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację w tych instytucjach. Jestem bardzo zadowolona. Nie muszę myśleć o tym, jak babcia lub dziadziuś wpychają jedzenie wnuczkom albo robią różne dziwne rzeczy, aby dziecko zjadło. Chłopaki mają fachową opiekę, są wśród dzieci, w grupie rówieśniczej. Na pewno wolałabym oddać dziecko do żłobka, niż dać pod opiekę opiekunce.


Dzisiejsze żłobki to coraz częściej placówki, w których pracują wykwalifikowani pedagodzy i opiekunowie. Wiedza jak postępować z dziećmi, które gorzej znoszą rozłąkę. Pomóc może również dostarczenie do żłobka przedmiotów z domu, które dają dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Dr Kathy Sylva z uniwersytetu oksfordzkiego uważa, że większość żłobków nie jest dla dzieci zagrożeniem. Maluchy, które są posyłane do żłobka są bardziej towarzyskie, a po 12. roku życia osiągają lepsze wyniki w nauce.


fot. Katarzyna Piwecka, fotografia rodzinna Poznań (www.katarzynapiwecka.pl)