Zdaniem większości Polek i Polaków praca wykonywana w domu praktycznie nie ma żadnej wartości. Określanie kobiety pracującej w domu „kurą domową” jest nadal bardzo mocno zakorzenione w świadomości Polaków. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy kobieta przebywa na urlopie wychowawczym, opiekując się potomstwem. Jednak gdy dzieci osiągną wiek przedszkolny, odium kury domowej zaczyna pukać do drzwi.

Kobiety w domu ciężko pracują, jednak nie otrzymują za to wynagrodzenia. Według szacunków wypełnianie obowiązków domowych zajmuje kobietom od 6 do 10 godzin dziennie i wypracowują ok. 25% polskiego PKB. Sprzątanie, gotowanie, pranie i opieka nad dziećmi, choć należą do wyczerpujących, fizycznych zadań, nie mają materialnego wymiaru i bezpośredniego ekonomicznego przełożenia. Dla większości Polaków nie przedstawiają praktycznie żadnej wartości i nie są uznawane za pracę. Są to rzeczy, które po prostu trzeba zrobić, a fakt, że są wykonywane dobrze, nie ma większego znaczenia. Geneza tej opinii wynika z tradycji, socjalizacji i wychowania, które podtrzymują obraz pracy domowej jako codziennych, naturalnych czynności, najczęściej wykonywanych przez kobiety.

Jest to sytuacja utrwalona poprzez normy społeczne, które przyporządkowują kobiecie tradycyjną rolę opiekunki ogniska domowego, czyniąc ją de facto odpowiedzialną za wypełnianie wszystkich obowiązków domowych i opiekuńczych. Pomimo zakodowanego poczucia konieczności wykonywania prac w domu w kobietach zaczyna rodzić się świadomość ich wartości. Dowodzą tego wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich. Kobiety wyceniały czas pracy domowej między 0,5 a 1 etatem, a jej wartość na poziomie średniej krajowej płacy. U mężczyzn bardzo wyraźna była tendencja do oporu przed wyceną pracy domowej. Wynika to z nieumiejętności oddzielenia pracy domowej od obszaru rodziny, jak również z niedoceniania jej wartości dla gospodarstwa domowego.

Mimo dużego obciążenia kobiety pracujące w domu nie mają poczucia, że są wykorzystywane, raczej niedocenione, mniej ważne. Spowodowane jest to głównie kulturowym przypisaniem kobiety do prac domowych. Same kobiety często odsuwają mężczyzn od domowych obowiązków w przekonaniu, że zrobią to lepiej lub że da im to poczucie panowania nad rodziną. O takich kobietach mówi się „kury domowe”. Ze względu na negatywne zabarwienie, termin ten stygmatyzuje je, przywołując obraz kobiety zmęczonej i zaniedbanej, mało ambitnej, a przecież decyzja o pozostaniu w domu rzadko jest podejmowana w oparciu o subiektywne odczucia czy pragnienia kobiety.

W oczach opinii publicznej kobieta niepracująca zawodowo nadal postrzegana jest jako osoba nic nie robiąca. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy pojawia się dziecko i matka idzie na urlop wychowawczy. Opieka nad małymi dziećmi jest usprawiedliwionym i naturalnym zachowaniem kobiety. Według szacunków GUS każdego roku prawie 50% uprawnionych kobiet korzysta z urlopu wychowawczego pozwalającego na pozostanie z dzieckiem nawet do 4 roku życia. Prawo stwarza możliwość skorzystania z pełnopłatnego urlopu macierzyńskiego, który w zależności od okoliczności trwa ok. 5 miesięcy. Po tym czasie kobieta podejmuje decyzję, czy wraca do pracy, czy przechodzi na urlop wychowawczy. Mimo, że przywilej ten dotyczy również ojców, decyzję o pozostaniu z dzieckiem właściwie zawsze podejmuje kobieta.





Badania wykonane w ramach prac nad projektem „Godzenie ról rodzinnych i zawodowych kobiet i mężczyzn” zrealizowane przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich wykazały, że rodzicielstwo, szczególnie w jego pierwszym okresie, zdecydowanie pozostaje domeną kobiet. Jest to przede wszystkim spowodowane fizjologią, karmieniem piersią, ale także brakiem zdefiniowanej roli ojca w pierwszych miesiącach życia dziecka. Obecność matki przy dziecku jest wtedy konieczna i w pełni usprawiedliwiona. Psychologowie są zgodni, że czas, który kobieta poświęca dziecku i jej zaangażowanie, dają poczucie bezpieczeństwa, które ma istotne znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziecka, a potem dorosłego człowieka. Mniej więcej rok po urodzeniu dziecko osiąga względną samodzielność, a kobieta dostaje zielone światło do powrotu do pracy. Rezygnacja z pracy zawodowej daje możliwość samodzielnego opiekowania  się potomkiem, ale może mieć negatywny wpływ na dalszy przebieg kariery. Są jednak kobiety, które do pracy wracać nie chcą lub nie mogą. Bez względu na przyczyny, rezygnacja z pracy zawodowej otwiera nowy rozdział w życiu kobiety.

Podział ról na kobiety – opiekunki i mężczyzn – żywicieli rodziny niesie ze sobą negatywne konsekwencje bezpośrednio dla kobiet, a  także dla rozwoju gospodarczego i społecznego kraju. Im większe obciążenie kobiet w domu, tym mniejsze możliwości ich zaangażowania w podnoszenie kwalifikacji, nabywanie nowych umiejętności i rozwijanie pasji – to wszystko, co wpływa na szanse na rynku pracy.


Aby skuteczne eliminować negatywne skutki potrzebne jest życzliwe wsparcie instytucji państwowych i pracodawców prywatnych. Należy zwiększyć dostępność placówek opiekuńczych, typu żłobki, przedszkola. Powinno się zachęcać pracowników i pracodawców do powszechniejszego wykorzystywania istniejących w prawie rozwiązań ułatwiających godzenie ról, takich jak elastyczne formy zatrudnienia czy nienormowany czas pracy. Tym bardziej, że obowiązujące obecnie prawo krajowe zawiera przepisy, które wspomagają rodziców w godzeniu ról zawodowych i rodzinnych - jak stwierdza dr Elwira Gross-Gołacka, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych i Prognoz. W ramach kampanii świadomościowych organizowanych przez resort pracy promuje się tematykę dotyczącą rozwiązań w zakresie elastycznych form, takich jak telepraca, dzielenie pracy (job sharing), praca na czas określony czy samozatrudnienie, które przyczyniają się do osiągania równowagi praca-życie oraz elastycznych form organizacji czasu pracy, które również pomagają w godzeniu życia zawodowego z rodzinnym – dodaje.






Podobne artykuły: