Coraz częściej na liście przedślubnych przygotowań pojawia się zrzucenie zbędnych kilogramów. Moda na odchudzanie przed najważniejszym dniem w życiu przyszła do nas niedawno z zachodu - tam też zyskała nawet swoją nazwę. Brideoreksja, czyli obsesyjne odchudzanie się przed ślubem to zlepek dwóch angielskich słów "bride", co oznacza pannę młodą ze słowem "orexis", czyli w tłumaczeniu apetyt.
Każda z nas od najmłodszych lat wyczekuje tego jednego jedynego księcia z bajki i marzy o tym, by pewnego dnia stanąć w śniżnobiałej sukni na ślubnym kobiercu. Często wyobrażając sobie siebie w roli panny młodej chciałbyśmy zobaczyć kogoś idealnie zgrabnego, pięknego, na widok którego wszystkim gościom ugną się kolana. Gdy jednak dochodzi do dnia, w którym nasz ukochany się nam oświadcza i zaczynamy planować ślub z przyjęciem weselnym, wpadamy w panikę, że nie jesteśmy wystarczająco piękne. Z zakupem sukienki postanawiamy jeszcze trochę poczekać, bo z reguły przez rok poprzedzony przygotowaniami planujemy zrzucić parę kilo. Zapisujemy się więc na siłownię, fitness, basen i coraz mniej jemy. To wszystko w przerwach między załatwianiem zaproszeń, poszukiwaniem kapeli weselnej i rezerwowaniem przeróżnych terminów. Nie jedna panna młoda czuje się wykończona.

Ślub dobrą motywacją

Wiele z nas otwarcie przyznaje się, że mogłoby zrzucić kilka kilo, ale jakoś motywacji brak. Codziennie powtarzamy sobie, że od jutra przechodzimy na dietę - chyba wszystkim znane jest sformuołwanie: "od przyszłego tygodnia przechodzę na dietę!". Po kilku dniach "wymiękamy" i wracamy do dawnych nawyków żywieniowych zrezygnowane. Perspektywa zostania Panną Młodą jest jednak kusząca. Chcemy wyglądać pięknie i zmieścić się w wymarzony krój sukni ślubnej. Odchudzanie staje się więc naturalnym procesem, pod warunkiem, że nie jest wywołane stresem. Jedna z forumowiczek na portalu forum.gazeta.pl pisze: Ja mam ślub za ponad rok, odchudzam się od początku maja. Efekt to na razie 5 kilo mniej. Osobiście mam z czego chudnąć,  nie rozumiem za to panien młodych, które obsesyjnie odchudzają się z rozmiaru 38 albo 36, a niestety to się zdarza, nawet wśród moich znajomych. Inna sprawa, że niektóre osoby po prostu nie jedzą ze stresu, a przed ślubem podobno człowiek się stresuje (mnie to jeszcze nie dopadło, ale słyszałam... ) Ja zamierzam schudnąć to, co mam do schudnięcia do końca roku, żeby przy zamawianiu sukni już było wiadomo, jaką będę mieć figurę w dniu ślubu. I to dobra motywacja, żeby ustrzec się efektu jojo.    

Poważny problem

Odchudzanie staje się poważnym problemem, prowadzącym do brideoreksji, kiedy zaczynają pojawiać się natrętne myśli i psychoza związana ze zrzucaniem kolejnych kilogramów.  Dzisieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy stawiamy przed sobą zbyt ambitne cele schudnięcie przykładowo 10 kilogramów w przeciągu miesiąca. Wszystko kosztem głodzenia się i popadnięciem w niebezpieczną obsesję. Inna z forumowiczek, posługująca się nickiem ga_lapagos opisuje dramatyczną historię swojej przyjaciółki: Widzialam to na swojej najblizszej przyjaciółce i myślalam, że mi serce pęknie. Na poczatku, gdy sie zaręczyli chcieli skromny ślubik, ona w lnianej sukni, male przyjecie itp. Potem wpadli w wir, w pajeczynę ęlubną. Wszyscy ją pytali, jaka suknia, jaka orkiestra i powoli zaczęła zmieniać swoje podejście. Aż wreszcie miesiac przed ślubem tuż przed ostatnimi poprawkami sukni (bo zdecydowała się jednak na kupno w salonie) doszła do wniosku, że wygląda grubo. Zaczął się szał chudnięcia - ja na poczatku nawet nie wiedzialam, bo mieszamy 2 tys km od siebie, powiedziala tylko ze musi pocwiczyć, żeby mieć ładny brzuszek. Potem jej mąż napisał mi na gg, że Kasia nic nie je, a jak je to wymiotuje zaraz w łazience. Mówi tylko o jedzeniu, ciagle płacze, bo wszyscy będą się na nią na ślubie patrzeć, a ona taka gruba ( 68 kilo na 1.72 wzrostu). Ona nie mogła nad soba panować, presja bycia Panną Mlodą ją zjadała. W ciągu miesiąca schudla 7 kilo i codziennie płakala, cierpiala. Dwa dni przed ślubem wpadła w rozpacz, wrzeszczala na przyszłego męża, że to jego pomysl z tym ślubem i  nienawidzi go za to, że teraz ona za to placi. On tez sie załamal, zadzwonil po mnie i po swiadka, tez naszego przyjaciela. Nie wiedzielśmy, co robić. Ona byla u kresu wytrzymalosci psychicznej. Jeszcze rano w dniu ślubu powiedziala mi, że kocha swojego męża, ale żałuje, że zdecydowali się na ślub, bo ta presja bycia piękną Panną Mlodą jest dla niej zbyt wielka. Byłam ich świadkiem i cieszyłam się, gdy już było po tym ślubie. Kasia była piękną, bardzo szczupłą Panną Mlodą, ale ja obiecałam sobie, że nigdy sobie nie pozwolę wpaść w tę pulapkę odchudzania przedślubnego.

Lekarze i dietetycy nie na darmo przestrzegają przed odchudzaniem na własną rękę bez kontroli specjalisty. Należy bowiem pamiętać o tym, że zbyt szybkie tracenie na wadze wiąże się przede wszystkim z utratą mięśni i wody. Dzięki temu istnieje ryzyko pojawienia się anemi. Przy drastycznych dietach głodówkowych, organizm bardzo szybko się wyniszcza. Brideoreksja może być również początkiem poważnych chorób, takich jak anoreksja czy bulimia.


Jak się odchudzać przed ślubem?


Jeżeli faktycznie nie czujesz się najlepiej ze swoimi nadprogramowymi kilogramami, zaraz po powzięciu decyzji o ślubie udaj się do dietetyka bądź lekarza pierwszego kontaktu. To on dostosuje dietę najodpowiedniejszą dla Twoich potrzeb i dokładnie rozplanuje przebieg całego procesu odchudzania. Pamiętaj, jednak przede wszystkim o aktywności fizycznej, który poprawi Twoją kondycję, ale również będzie sposobem na odreagowanie stresu związanego ze ślubną gorączką.

Podobne artykuły: