Gdy dzieci się rodzą, śpią prawie bez przerwy. Okres czuwania wynosi tylko 7-8 godzin. Z wiekiem zmniejsza się czas trwania faz snu. W końcu w podeszłym wieku człowiek śpi tylko jeszcze 5-6 godzin.

Wraz z czasem trwania snu zmienia się relacja pomiędzy fazami REM (faza marzeń sennych) a tymi fazami, podczas których gałki oczne nie poruszają się szybko. Po pierwszych miesiącach życia zmniejsza się wprawdzie systematycznie ogólny czas trwania snu, jednak czas trwania faz REM pozostaje w przybliżeniu jednakowy. Zakłada się, że ma to ogromne znaczenie dla psychiki człowieka: w śnie REM przerabia nasz mózg problemy minionego dnia, „przerabiamy dzień”. Jeżeli tej fazy REM brakuje, gdy na przykład ktoś idzie do łóżka w stanie upojenia alkoholowego, ma następnego ranka wrażenie, że jest wyczerpany. Sen nie był relaksujący. Jeśli brakuje snu – REM, brakuje wypoczynku dla mózgu.


Są ludzie, którzy twierdzą, że potrzebują niewiele snu, że śpią najwyżej dwie lub trzy godziny! Rzeczywiście są tacy ludzie. Ci ludzie żyją niebezpiecznie. W przeciwieństwie do tych osób, a jest ich większość, którzy śpią 7-9 godzin na dobę, jest prawdopodobieństwo szybszego zgonu u krótko śpiących, w każdym przedziale wiekowym, dwukrotnie większe. Wydaje się, że podczas snu wiele się dzieje w naszym mózgu, a to potrzebuje czasu. Tyle czasu, że trzygodzinny sen nie wystarcza. Ciało i psychika człowieka ponoszą w takim wypadku nawet tego rodzaju szkody, że skutkuje to skróceniem życia.

We śnie, w owej fazie dnia lub nocy, w której odcięci jesteśmy od świata zewnętrznego, odbywają się pomiędzy komórkami mózgu oraz pomiędzy mózgiem a komórkami ciała wysoce intensywne procesy. Możemy tę aktywność mierzyć poprzez pomiary we krwi i w płynie rdzeniowo-mózgowym. Niestety nauka stawia dopiero hipotezy dotyczące prawdziwych związków. Powinniśmy uświadomić sobie fakt, jak mało w ogóle wiemy. Kilka liczb potwierdza to: nasze ciało zbudowane jest z ok. 80-100 bilionów komórek. My nie jesteśmy w stanie skonstruować nawet jednej funkcjonującej komórki, nawet nie potrafimy w pełni opisać wszystkich procesów biochemicznych wewnątrz jednej jedynej komórki ciała.

Niedawno prasa donosiła, że długodystansowiec, który przebiega wiele kilometrów lub tancerka, która tańczy w ekstazie,  produkuje podczas przemiany materii mózgu substancję o działaniu zbliżonym do opium. W mózgu powstaje pewnego rodzaju autoznieczulenie, konieczne aby nie uświadamiać sobie bólu powstającego w wyniku takiego długiego wysiłku. Betaendrofiną została nazwana ta substancja. W międzyczasie odkryto ponad 40 takich endrofin o różnych funkcjach. Również za dużo snu wydaje się być nie całkiem bezpieczne. Czuwać, przetwarzać nowe wrażenia, wydaje się być równie ważne dla czynności mózgu jak niezdolność przetwarzania we śnie wszystkich zebranych wrażeń.

Czy istnieją poza już wymienionymi dalsze formy aktywności podczas snu? Obserwacje pokazują, że człowiek przeciętnie zmienia pozycję podczas snu 40-60 razy w ciągu nocy. Czy jest to konieczne, czy też zakłóca efekt wypoczynku podczas snu? Czy nasz organizm, nasze komórki ciała potrzebują tego nocnego ruchu? Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy przyjrzeć się dokładniej przebiegowi snu. Przy dokładniejszej obserwacji aktywności prądów mózgowych rozróżniamy nie tylko pomiędzy snem REM i snem pozbawionym faz REM, lecz stwierdzamy cztery (a jeśli uwzględnimy „czuwanie”), nawet pięć różnych prądów mózgu a tym samym i faz snu. W fazie czuwania mózg funkcjonuje w pełnym zakresie, postrzegamy, myślimy i rozważamy. W drodze do snu głębokiego następuje faza, w której nie wiemy dokładnie, czy już śpimy czy też jeszcze czuwamy (myśli skaczą, utrudnione jest kojarzenie zależności). Przejście do drugiej teraz nieświadomej fazy snu następuje najczęściej szybko. Kontynuując zmienia się ponownie  krzywa prądów mózgowych (EEG): następuje trzecia i czwarta faza snu. Są to tzw. fazy snu głębokiego. Wymiana pomiędzy fazami głębokimi i mniej głębokimi odbywa się wielokrotnie podczas nocy. Umiejscowione na drugim poziomie tych czterech faz są fazy REM: okresy, w których aktywność motoryczna jest największa. Fazy REM służą przetwarzani wrażeń i problemów minionego dnia. Można to łatwo sprawdzić koncentrując się przed zaśnięciem na zadaniu, rozważając jakiś problem. Te zadania można rozwiązać podczas snu REM. Następnego ranka problem wydaje się mniej palący.




Opisany rytm snu w mózgu sterowany jest poprzez hormony. Hormon serotonina produkowany jest podczas przemiany materii mózgu z aminokwasu L-tryptofanu. Jak wiadomo aminokwasy są częścią składową białek. Czy można więc wpłynąć na zachowanie podczas zasypiania i przesypiania stosując źródła białka zawierające tryptofan? Dokładnie jest to starą znaną prawdą. Należy wypić szklankę ciepłego mleka i zjeść do tego banana, gdy występują trudności z zasypianiem. Rozwiązanie zagadki jest logiczne: w białku mleka znajduje się szczególnie dużo L-tryptofanu, a w bananach naukowcy stwierdzili wysokie stężenie serotoniny. Również pacjenci cierpiący na depresję mają często zbyt niski poziom serotoniny we krwi. W wyniku tego osoby te mają problemy z zaśnięciem. Dlatego jest wiele leków przeciw zaburzeniom snu, które jako jedyny aktywny składnik zawierają L-tryptofan.

Moment, w którym odczuwamy potrzebę snu, nie jest pozostawiony przypadkowi. Jest on hormonalnie sterowany, człowiek posiada wewnętrzny zegar dyktujący mu rytm snu i czuwania. Jest rzeczą zadziwiającą, że ten zegar nie chodzi w rytmie 24-godzinnym, lecz obejmuje okres 25 godzin. Pokazał to eksperyment, w którym osoby testowane zostały zamknięte w pomieszczeniu bez okien. Nie było żadnych przedmiotów, takich jak radio czy telewizor, które dawałyby wskazówki co do pory dnia. Podczas pierwszych trzech dni wolno było używać zegarka: oczywiście uczestnicy spali jak zwykle między godziną 24 a 8. Po pozbawieniu ich zegarka przesuwała się pora zasypiania dziennie o 1 godzinę zgodnie z 25-godzinnym wewnętrznym zegarem. Inne badanie potwierdza również stabilność tego wewnętrznego zegara i dokumentuje hormonalnie sterowany przymus spania. Osobom testowanym utrudniano zaśnięcie. Przez 72 godziny powstrzymywano je przy najmniejszej oznace próby zaśnięcia poprzez stawianie różnych zadań, jak zadania matematyczne, rozwiązywanie skomplikowanych problemów itd.

Wydawało by się, że zmęczenie będzie systematycznie rosnąć. Dane z badań ukazały jednak coś innego. Co godzinę testowane osoby podawały, jak bardzo zmęczone się czują. Powstał w wyniku tego zwykły cykl czuwanie-sen. Występowały również fazy bardzo małego zmęczenia także jeszcze po 48 i po 72 godzinach. Co się dzieje, gdy po takim czasie umęczona osoba może wreszcie zasnąć? Czy śpi ona teraz przez 3 dni, aby w ten sposób zrekompensować stratę snu? Wynik znowu zaskakuje: noc po tych 72 godzinach była tylko o całe 2 godziny dłuższa niż zazwyczaj. Czy można sobie wyobrazić, jakie obciążenie dla organizmu stanowi praca na zmiany? Przy tygodniowych zmianach zegar wewnętrzny przestawiał się za każdym razem o ok. 7-8 godzin. Osoby z tego kręgu znajdują się w ciągłym psychicznym stresie, przede wszystkim starsi pracobiorcy, którzy dysponują i tak mniejszym potencjałem regeneracyjnym. Schorzenia naczyń wieńcowych i serca (jak zawały) zdarzają się znacznie częściej wśród pracowników zmianowych. Również ciężkie psychozy mogą być skutkiem takiego nienaturalnego rytmu pracy.

Również sportowcy i politycy, którzy podobnie jak personel latający są poddawani ciągłemu  „jet lag”, przesuwaniu czasu miejscowego przez loty międzykontynentalne, mogą opowiadać o problemach związanych z tym stylem życia. Mecz piłki nożnej na Zachodnim Wybrzeżu USA (różnica czasu w stosunku do Niemiec: 9 godzin) potrzebuje dlatego okresu aklimatyzacji dla graczy wynoszący minimum tydzień.



Podobne artykuły: