Prawo do religii
Spis treści
Autor Natalia Tyszka ·
Mój partner jest ateistą, a ja praktykującą katoliczką – jak wychowamy nasze dzieci? Ile dzisiejszych związków ma taki problem? Coraz częściej w mediach pojawia się problem krzyży w szkołach, czy istnieje złoty środek na to, jak go rozwiązać?

Wersja do druku

Chrześcijaństwo to jedna z najważniejszych religii świata, głównie dlatego, że wyznawana jest przez około 33% ludności. W Polsce 92% obywateli deklaruje się za osoby wierzące, jednak systematycznie na niedzielnej mszy św. uczestniczy zaledwie połowa z nich. Katolicyzm stał się również religią państwową w wielu krajach, m.in. w Polsce, we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji czy Meksyku. Nic, więc dziwnego, że w tych krajach symbole związane z tradycją chrześcijańską są widoczne w wielu instytucjach publicznych. Do tej pory wydawałoby się, fakt ten nie wzbudzał tylu głosów sprzeciwu, a może po prostu nie było na ten temat tak głośno w mediach.
To właśnie kilka tygodni temu wybuchała we Włoszech nagonka na krzyże w szkołach. Wszystko zaczęło się od tego, że ateistka, której dwaj synowie uczęszczali do szkoły publicznej, pozwała państwo w związku z obecnością w klasach krucyfiksu. Jak się okazało sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyznali jej racje i cała sprawa doprowadziła do tego, że krzyże we włoskich szkołach znikają na dobre. Protestów w tym kierunku pada coraz więcej. Bulwersują się włoscy katolicy, ale również katolicy w innych krajach – czy tak naprawdę słusznie? Obiektywnie rzecz biorąc każdy z nas ma prawo do wyboru własnego wyznania. Mamy wpływ na to, jakimi ludźmi chcemy być i każdy z nas ma własne priorytety. Właśnie na tym polega tolerancja. Problem pojawia się w przypadku, gdy zdecydowana większość wierzy w to samo i ciężko zrozumieć, by dopuścić do głosu mniejszość. Pytanie nasuwa się samo – czy mamy prawo wpływać na wiarę lub niewiarę innych osób? Szkoła wszędzie jest podstawą i od jej obowiązku nie da się uciec. W ten sposób skazani jesteśmy na przebywanie w pewnym gronie osób. Kiedy wszystkie dzieci są wierzące jest o wiele łatwiej. Rodzicom nie przeszkadza krzyż na ścianie czy lekcje religii. Coraz częściej jednak w klasach pojawiają się dzieci z rodzin ateistycznych, bądź innego wyznania, których rodzice pragną respektować prawo do tolerancji. Ciężko jest im „wtopić się” w tłum i w spokoju sumienia pozostawać wiernym swoim ideałom. Często spotykają się z nieprzyjemnościami i niezrozumieniem wśród swoich rówieśników. Nie potrafią zrozumieć, dlaczego wszystkie dzieci uczęszczają na lekcję religii, a oni w tym czasie muszą spędzać godzinę w świetlicy. W tej kwestii szkoły publiczne nie liczą się z faktem, że nie wszyscy rodzice i nie wszyscy uczniowie są katolikami czy chrześcijanami, a z różnych powodów mogą nie chcieć przenosić się do innych szkół. Zresztą mają do nich prawo uczęszczać jak cała reszta.
Może właśnie jednym z ciekawych pomysłów mogłoby być wprowadzenie do szkół publicznych zamiast religii, religioznawstwa? Przedmiotu, na który uczęszczać mogliby wszyscy i bez żadnej presji poszerzać wiedzę o różnorakich religiach świata. Mógłby być to przedmiot kończący się swego rodzaju testem lub zaliczeniem, z którego ocena liczyłaby się do średniej na świadectwie. Tego typu rozwiązanie z pewnością niosłoby za sobą mnóstwo pozytywnych aspektów i pozwoliłoby swobodnie funkcjonować wszystkim tym, którzy nie czują potrzeby wyznawania religii chrześcijańskiej i mają do tego jak najbardziej prawo. Problem mógłby się jednak pojawić w momencie przyjmowania przez dzieci sakramentów, głównie chodzi tu o komunię świętą. Dzieci są do niej przygotowywane od pierwszej klasy podstawówki i zajęcia lekcyjne są poświęcone temu tematowi. Ciężko byłoby pogodzić to z zajęciami z religioznawstwa. Co z dziećmi, które sakramentu nie będą przyjmowały? Na to pytanie jeszcze odpowiedzi nie ma.
Rozprawa ta zawsze będzie niosła za sobą wiele kontrowersji. Istnieje wiele wątków poświęconych religii, które wciąż proszą się o wyjaśnienie i poświęcenie im trochę uwagi ze strony dzisiejszego, ewoluującego społeczeństwa. Wraz z problemem krzyży w szkołach pojawia się problem krzyży w innych instytucjach, takich jak np. szpitale. Zwłaszcza umierający i ciężko chorzy ludzie chcą by w zasięgu ich wzroku znalazł się symbol od wieków związany z wiarą chrześcijańską. Pragną, by odwiedził ich ksiądz z namaszczeniem. Jak rozwiązać problem, gdy na tej samej sali leżą inni chorzy odmiennego wyznania? Szpitali nie stać na to, by chorych w salach umieszczać według wyznania… A co ze związkami mieszanymi wyznaniowo? Jak wychować dziecko, kiedy każda ze stron upiera się przy swoim? Będąc w związku z ateistą pragnę wychować moje dzieci w wierze chrześcijańskiej. On natomiast chce, żeby same o tym zdecydowały i wybrały świadomie religię, której chcą być wierne. Żeby miały jak i z czego wybierać muszą te religie poznać. Religioznawstwo w szkole może pomogłoby im się odnaleźć…
To właśnie kilka tygodni temu wybuchała we Włoszech nagonka na krzyże w szkołach. Wszystko zaczęło się od tego, że ateistka, której dwaj synowie uczęszczali do szkoły publicznej, pozwała państwo w związku z obecnością w klasach krucyfiksu. Jak się okazało sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyznali jej racje i cała sprawa doprowadziła do tego, że krzyże we włoskich szkołach znikają na dobre. Protestów w tym kierunku pada coraz więcej. Bulwersują się włoscy katolicy, ale również katolicy w innych krajach – czy tak naprawdę słusznie? Obiektywnie rzecz biorąc każdy z nas ma prawo do wyboru własnego wyznania. Mamy wpływ na to, jakimi ludźmi chcemy być i każdy z nas ma własne priorytety. Właśnie na tym polega tolerancja. Problem pojawia się w przypadku, gdy zdecydowana większość wierzy w to samo i ciężko zrozumieć, by dopuścić do głosu mniejszość. Pytanie nasuwa się samo – czy mamy prawo wpływać na wiarę lub niewiarę innych osób? Szkoła wszędzie jest podstawą i od jej obowiązku nie da się uciec. W ten sposób skazani jesteśmy na przebywanie w pewnym gronie osób. Kiedy wszystkie dzieci są wierzące jest o wiele łatwiej. Rodzicom nie przeszkadza krzyż na ścianie czy lekcje religii. Coraz częściej jednak w klasach pojawiają się dzieci z rodzin ateistycznych, bądź innego wyznania, których rodzice pragną respektować prawo do tolerancji. Ciężko jest im „wtopić się” w tłum i w spokoju sumienia pozostawać wiernym swoim ideałom. Często spotykają się z nieprzyjemnościami i niezrozumieniem wśród swoich rówieśników. Nie potrafią zrozumieć, dlaczego wszystkie dzieci uczęszczają na lekcję religii, a oni w tym czasie muszą spędzać godzinę w świetlicy. W tej kwestii szkoły publiczne nie liczą się z faktem, że nie wszyscy rodzice i nie wszyscy uczniowie są katolikami czy chrześcijanami, a z różnych powodów mogą nie chcieć przenosić się do innych szkół. Zresztą mają do nich prawo uczęszczać jak cała reszta.
Może właśnie jednym z ciekawych pomysłów mogłoby być wprowadzenie do szkół publicznych zamiast religii, religioznawstwa? Przedmiotu, na który uczęszczać mogliby wszyscy i bez żadnej presji poszerzać wiedzę o różnorakich religiach świata. Mógłby być to przedmiot kończący się swego rodzaju testem lub zaliczeniem, z którego ocena liczyłaby się do średniej na świadectwie. Tego typu rozwiązanie z pewnością niosłoby za sobą mnóstwo pozytywnych aspektów i pozwoliłoby swobodnie funkcjonować wszystkim tym, którzy nie czują potrzeby wyznawania religii chrześcijańskiej i mają do tego jak najbardziej prawo. Problem mógłby się jednak pojawić w momencie przyjmowania przez dzieci sakramentów, głównie chodzi tu o komunię świętą. Dzieci są do niej przygotowywane od pierwszej klasy podstawówki i zajęcia lekcyjne są poświęcone temu tematowi. Ciężko byłoby pogodzić to z zajęciami z religioznawstwa. Co z dziećmi, które sakramentu nie będą przyjmowały? Na to pytanie jeszcze odpowiedzi nie ma.
Rozprawa ta zawsze będzie niosła za sobą wiele kontrowersji. Istnieje wiele wątków poświęconych religii, które wciąż proszą się o wyjaśnienie i poświęcenie im trochę uwagi ze strony dzisiejszego, ewoluującego społeczeństwa. Wraz z problemem krzyży w szkołach pojawia się problem krzyży w innych instytucjach, takich jak np. szpitale. Zwłaszcza umierający i ciężko chorzy ludzie chcą by w zasięgu ich wzroku znalazł się symbol od wieków związany z wiarą chrześcijańską. Pragną, by odwiedził ich ksiądz z namaszczeniem. Jak rozwiązać problem, gdy na tej samej sali leżą inni chorzy odmiennego wyznania? Szpitali nie stać na to, by chorych w salach umieszczać według wyznania… A co ze związkami mieszanymi wyznaniowo? Jak wychować dziecko, kiedy każda ze stron upiera się przy swoim? Będąc w związku z ateistą pragnę wychować moje dzieci w wierze chrześcijańskiej. On natomiast chce, żeby same o tym zdecydowały i wybrały świadomie religię, której chcą być wierne. Żeby miały jak i z czego wybierać muszą te religie poznać. Religioznawstwo w szkole może pomogłoby im się odnaleźć…
Najczęściej zadawane pytania
Podobne artykuły:
Wersja do druku
Szukaj
Domowe usuwanie włókniaków i kaszaków - dlaczego tego nie robić?
Gładka skóra bez żadnych niedoskonałości to marzenie wielu z nas. Niestety, z wiekiem lub w wyniku predyspozycji genetycznych na ciele mogą pojawić się
Jak prawidłowo oczyścić skórę twarzy po całym dniu?
Po intensywnym dniu nasza skóra staje się magazynem dla zanieczyszczeń, resztek makijażu, pyłów środowiskowych oraz nadmiaru sebum. Ich skuteczne usunię
TOP 6 trendów w biżuterii na jesień 2026 te dodatki odmienią każdą stylizację
Maksymalizm, przeskalowane formy, feeria barw, trójwymiarowość, akcenty rodem z baroku – obserwując kolekcje domów mody na sezon FW 26/27, można doj
Jedna para okularów na cały dzień? Kiedy warto rozważyć fotochromy
W ciągu dnia oczy pracują w bardzo różnych warunkach. Inne światło mamy w domu, inne w biurze, na ulicy, w sklepie czy w parku. Do tego dochodzą odblaski
Badania, które kobieta powinna zrobić raz w roku — i te trzy, o których zapomina najczęściej
Roczny przegląd zdrowia brzmi jak coś, co robi się „przy okazji”. W praktyce okazji nie ma, więc badania przesuwają się z roku na rok, aż z r




