Turcja, schyłek XIX wieku. Na tronie zasiada "krwawy sułtan", Abdul Hamid II, w społeczeństwie narasta ferment. Na tym tle rozgrywa się historia Rabii, córki komedianta zdobywającego szturmem stambulskie sceny. Kiedy ojciec za wykpiwanie możnych i konszachty z młodoturkami zostaje wygnany ze stolicy, pieczę nad dzieckiem przejmuje dziadek, surowy i zionący nienawiścią do całego świata imam.
Wychowywana w izolacji od otoczenia, pozbawiona prawa do śmiechu i zabawy, Rabia ma jednak talent, który ją ocali: piękny głos. Śpiewając wersety Koranu, zyskuje wstęp na salony, gdzie odkrywa świat pozornych przyjemności i pałacowych intryg. W domu swojego protektora, Selima Paszy, otrzymuje możliwość pobierania nauk u słynnego derwisza, Vehbiego Efendiego, a dzięki Peregriniemu, muzykowi z Włoch, poznaje muzykę europejską. Po powrocie ojca z wygnania Rabia decyduje się z nim zamieszkać. Z biegiem lat staje się samodzielną młodą kobietą, wierną tradycji i religii, obowiązkową, skromną i wystarczająco silną, by stawić czoło przeciwnościom losu. Dzięki ojcu Rabia zanurza się w fascynujący świat teatru, radości i zabawy. Świat, w którym pozna wreszcie smak miłości i gorycz cierpienia.

Halide Edip Adivar (1884–1964) – turecka pisarka i przywódczyni ruchu feministycznego. Urodziła się w Stambule, studiowała arabistykę i matematykę na American College for Girls. Wykładała literaturę na Uniwersytecie Stambulskim. Przez kilka lat zasiadała w tureckim parlamencie. Karierę literacką rozpoczęła w 1909 roku powieścią „Seviye Talip”. „Rabia” ukazała się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii w 1935 roku, do czytelnika tureckiego dotarła dopiero rok później.

Fragemnt:

Rabia, córka Tewfika, skończyła właśnie pięć lat. Podobnie jak inne dziewczynki o równie skromnym pochodzeniu miała w domu pewne obowiązki: przygotowywała kawę, zmywała naczynia, obierała ziemniaki i usługiwała starszym. Polewała również wodą z miedzianego dzbana dłonie i stopy imama, kiedy ów świątobliwy człowiek dokonywał ablucji. W jednym jednak aspekcie los jej różnił się zasadniczo od losu jej rówieśnic. Rygorystyczne zakazy nakładane przez imama czyniły z jej życia wyjątkowe pod względem ubóstwa i surowości doświadczenie. Nieciekawa i przygaszona egzystencja innych dziewczynek zawierała przynajmniej pewien element zabawy. W domu, w którym przyszła na świat Rabia, nikt się nigdy nie bawił.
– Lalki to bałwochwalcze próby tworzenia zakazanych wizerunków, ohyda w oczach Allaha! – pouczał wnuczkę imam. – Sama myśl o zabawie to zbrodnia i bunt przeciw Wszechmocnemu! – grzmiał.
Teologia imama była prosta. Na tamtym świecie człowiek trafia do jednego z dwóch miejsc. Do obu prowadzi określona droga, ludzie zaś mogą sobie wybrać tę, którą chcą podążać. Królestwo szczęśliwości należy do Boga, a wiedzie ku niemu droga wiecznych umartwień i skruchy. Natomiast miejsce wiecznego zatracenia to dziedzina szatana, do której prowadzą zabawa i przyjemności. Ojciec Rabii kroczył drogą Zła, toteż bawił się przez całe życie, zmierzając prosto do piekła. Rabia, jako wnuczka świątobliwego imama, winna się wystrzegać tej ścieżki.
Emineh całkowicie zgadzała się ze swoim ojcem. Z zazdrosną czujnością pilnowała, by jej dziecko nie uległo w tym najbardziej podatnym wieku złudnemu urokowi przyjemności. Wszelką skłonność do zabawy, którą mogło odziedziczyć po ojcu, należało bezlitośnie tępić.
Jednak maleńka córeczka Tewfika nie potrafiła oprzeć się pokusie. Z sąsiednich ogrodów dobiegało ją radosne podśpiewywanie dziewczynek huśtających się na huśtawkach albo bawiących lalkami. Rabia całym sercem pragnęła mieć własną lalkę. Kiedy matki nie było w domu, zrobiła szmacianą laleczkę z długimi włosami ze słomy kukurydzianej, dwiema czarnymi fasolkami w miejsce oczu i jednym czerwonym ziarnem fasoli jako ustami. Jednak choć ukryła zabawkę pod ciężką poduszką, jej poczynania nie umknęły uwadze Emineh, która natychmiast zaprowadziła córkę, nadal ściskającą lalkę w rączkach, przed oblicze dziadka.
– Kimże jesteś, aby tworzyć podobne wizerunki?  – zagrzmiał imam głosem drżącym z wściekłości, po czym wpadł do kuchni i cisnął przeklętą zabawkę w ogień buzujący pod kotłem, w którym gotowała się bielizna; akurat był wtorek, dzień prania.
To, co wydarzyło się potem, było jeszcze straszniejsze. Imam zabrał wnuczkę do swojego pokoju i wyciągnąwszy dyscyplinę, pamiątkę po czasach, kiedy uczył dzieci w szkole, wychłostał ją z urzędową powagą. Później, chociaż jej maleńkie ciało pokryło się siniakami, a twarz spuchła od płaczu, kazał jej uklęknąć i modlić się po arabsku o przebaczenie, dopóki nie rozbolało jej gardło.
W odróżnieniu od swoich rówieśnic Rabia nie została posłana, kiedy skończyła sześć lat, do szkoły przy meczecie. Gorzkie doświadczenia jej matki stanowiły dla imama wystarczającą przestrogę. Sam nauczy wnuczkę czytać. Szybko zresztą odkrył, że dziewczynka cechuje się niezwykłą inteligencją. Kiedy zaś polecił jej wyuczyć się wersetów z Koranu, które stanowiły część ich codziennych modlitw, musiał przyznać, że ma wyjątkowo dobrą pamięć. Emineh wspominała też, że córka potrafi zaśpiewać popularne piosenki, których nie mogła słyszeć więcej niż dwa razy. Rabia miała słodki głos i wyjątkowy słuch muzyczny.
– Czemu nie wykształcić by jej na hafisa?  – zaproponował w końcu imam, ku wielkiemu zadowoleniu córki. Któż byłby lepiej predestynowany do tego zadania niż sam imam, on, który przyuczył już tak wielu chłopców i tyle dziewcząt, by byli hafisami, czyli śpiewającymi Koran, znającymi całą księgę na pamięć?




Najczęściej zadawane pytania



Podobne artykuły:

Pieczone ziemniaki fit kalorie

Wersja do druku