Wiele z nas przyznałoby się bez bicia, że krótka drzemka w ciągu dnia potrafi postawić na nogi. Zwłaszcza w okresie zimowym odczuwamy niedostatek energii, który między innymi poprzez krótki sen po powrocie do domu z pracy udaje nam się wyeliminować. Okazuje się, że może wyjść to nam na zdrowie.
Chyba większość z nas lubi sobie czasem podrzemać w ciągu dnia. Zwłaszcza, gdy na dworze pada śnieg, a temperatury spadają poniżej zera. Lekarze jednak są zgodni, że pół godziny snu w godzinach popołudniowych wystarczy, aby poprawić sobie pamięć, zminimalizować stres, ale również zredukować ryzyko wystąpienia zawału serca.

Propagatorką i wychwalającą zalety krótkiego snu w ciągu dnia stała się Sara Mednick - profesor psychiatrii uniwersytetu w San Diego w USA i autorka książki pt. „Zmień swoje życie, zdrzemnij się!”.

Jej pomysłem było m.in. stworzenie tzw. drzemkomierza, który umożliwia dokładne wyliczenie pory wypoczynku w zgodzie z zegarem biologicznym, w zależności od godziny codziennego wstawania. Według jej wyliczeń budząc się o 6.00 rano powinnyśmy położyć się na pół godziny o 13.30. Wstając o 7.00 – idealny czas na drzemkę to 14.00.

Problem pojawia się w przypadku, gdy pora drzemki wypada w godzinach naszej pracy. Jak wtedy rozwiązać ten problem? W Polsce pracodawcy jeszcze nie udostępniają swoim pracownikom miejsc specjalnie przygotowanych do spoczynku. Inaczej jest jednak w Japonii, gdzie w wielu biurach projektuje się już specjalne pokoje przeznaczone do drzemania. W Chinach prawo do popołudniowej drzemki jest ogólnie respektowane.

Szczegółowy drzemkomierz stworzony przez prof. Sarę Mednick:

5 (godzina wstania) – 13 (godzina drzemki);
5.30 - 13.15;
6 - 13.30;
6.30 - 13.45;
7 - 14;
7.30 - 14.30;
8 - 14.45;
8.30 - 15;
9 - 15.15;
9.30 - 15.30;
10 - 15.45


Podobne artykuły: