Myślisz, że możesz zajść w ciążę jedynie przez 2-3 dni w miesiącu? Uważaj! Plemniki – sprawcy zapłodnienia, są w stanie przeżyć w organizmie kobiety znacznie dłużej, niż mogłoby się wydawać. I choć kobieta jest płodna zaledwie przez 4% swego życia, co jest niewielkim procentem, to jednak zabezpieczaniu się przed niechcianą ciążą poświęcamy sporo czasu. Poznajemy metody antykoncepcji, staramy dopasować je do siebie, swojego organizmu i stylu życia. Co wiemy na temat dni płodnych?

Ile trwa owulacja?


Komórka jajowa to największa komórka w organizmie kobiety. Już w momencie narodzin w jajnikach dziewczynki znajduje się od trzystu tysięcy do czterystu tysięcy zawiązków pęcherzyków jajowych. Z tego potem jedynie 300-400 rozwija się w dojrzałe komórki jajowe. Podczas cyklu miesięcznego zazwyczaj uwalnia się tylko jedno jajeczko z jednego jajnika. Owulacja następuje gdy komórka jajowa opuszcza jajnik. Teraz jest gotowa do zapłodnienia. I będzie nadal - przez kolejnych, około 18 godzin. Krótko? Co prawda jest to niecała doba, jednakże czas, w którym może dojść do zapłodnienia jest znacznie dłuższy.  Aż 6 dni w ciągu każdego cyklu może być płodnych. Dzieje się tak za sprawą długiej żywotności plemników, których celem jest połączyć się z komórką i sprawić, by doszło do zapłodnienia. Uciekając z nieprzyjaznego środowiska pochwy w kierunku szyjki macicy, są w stanie przeżyć w drogach rodnych nawet do 5 dni.

Kobieta zmienną jest

Cykle jednej kobiety mogą różnić się od siebie w zależności od niezliczonej ilości czynników, co z pewnością sama niejednokrotnie zaobserwowałaś. Stres, wyjazdy, zmiana klimatu... te i inne elementy mogą „poprzestawiać” twój naturalny cykl miesiączkowy. Dlatego tak trudno dokładnie okreslić dni płodne.

Określanie dni płodnych

Powstało kilka metod, których celem jest wyznaczenie dni płodnych. Metoda termiczna wykorzystuje fakt, że po owulacji temperatura ciała kobiety wzrasta i pozostaje podwyższona, aż do miesiączki, a później wyrównuje się do normalnego poziomu. Nie jest ona zbyt komfortowa: polega  na mierzeniu temperatury w pochwie i wymusza skrupulatne, własnoręczne przygotowywanie  skomplikowanych wykresów. Z kolei metoda Billingsa, opierająca się na obserwacji śluzu z szyjki macicy, wymaga bezwzględnej znajomości swojego ciała i nieomylności w odróżnianiu śluzu.

Nowoczesne metody

W aptekach można zaopatrzyć się w specjalne testy owulacyjne (do jednorazowego użytku), umożliwiające określenie dni płodnych na podstawie stężenia w moczu hormonu luteinizującego LH, którego poziom jest najwyższy tuż przed jajeczkowaniem. Dużo bardziej wygodnym rozwiązaniem są tzw. komputery cyklu Lady-Comp, Baby-Comp i Pearly (dostępne w aptekach i na stronie dystrybutora), które zbierając dane o cyklu kobiety, informują o występowaniu dni płodnych za pomocą kolorowych lampek. Informacja ta jest tak precyzyjna, że w przypadku osób starających się o dziecko pomaga nawet zaplanować płeć przyszłego potomka (dodatkowe funkcje w Baby-Comp), bądź skutecznie unikać ciąży (skuteczność wynosi 99,3%, czyli tyle, ile tabletek antykoncepcyjnych). Koputery te w listopadzie ubiegłego roku uzyskały pozytywną opinię Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

Płodność kobiety to skomplikowany mechanizm. Styl życia, przebyte choroby, kondycja, zażywane leki, wiek – wszystko to ma wpływ na funkcjonowanie kobiecego organizmu, o czym często zapominamy w pośpiechu codzienności. Dopiero nieplanowana ciąża, albo przeciwnie – bezskuteczne starania o potomka, zmuszają nas do zainteresowania się procesami zachodzącymi w naszym wnętrzu. Nie czekajmy na taki moment. Naprawdę warto dokładnie przyglądać się swojemu ciału w każdym momencie życia, słuchać wysyłanych z wnętrza sygnałów, zwolnić i... zainteresować się sobą.



Podobne artykuły: