Przeglądając najnowsze wiosenne kolekcje, odniosłyście zapewne wrażenie powrotu do przeszłości. Macie rację, w tym sezonie projektanci czerpią inspiracje z lat 50tych, 60tych i 70tych. Nic dziwnego - dobre pomysły, nigdy nie wychodzą z mody.
 Co takiego mają w sobie te style że warto do nich wracać i wciąż je kochamy? I w jakie części naszej garderoby warto zainwestować jeżeli zdecydujemy poddać się urokowi przeszłości?

W tym sezonie, aby poczuć się jak Audrey Hepburn na „Rzymskich wakacjach” warto przede wszystkim pamiętać o tak charakterytycznym dla mody lat 50tych, gustownym podkreśleniu talii.
Do sukienki na chłodniejszy wiosenny spacer okryjemy się prostym sweterkiem-bliźniakiem i zarzucimy klasyczny trencz najlepiej w parze z apaszką. A wygodne aczkolwiek zgrabne baletki lub pantofelki na krótkim obcasie dopełnią naszej stylizacji.

Z kolei płaszcze i sukienki na kształt trapezu w wersji mini z geometrycznym wyczuciem pop-artu i buty na słupkach to wygląd zainspirowanym ikoną stylu na lat 60tych- Twiggy. W tej stylizacji swingującego Londynu, nie zapominajmy o makijażu głęboko podkreślającym oczy które przy pierwszych promieniach słońca ochronimy „muszymi” okularami.

Lata 70te urzekną nas podwyższonym stanem spódnic i spodni który sprytnie wydłuży nam nogi oraz post-hippisowskim luzem odzwierciedlonym w zwiewnych tunikach i bluzkach z szyfonu. Tutaj stawiamy na maksymalizm- jak buty to tylko platformy i koturny a sukienki, falujące w rytm melodii „Tyle słońca w całym mieście”, obowiązkowo w wersji maxi.

Pomimo, iż style tych dekad są tak różne, wszystkie te inspiracje mają cechy wspólne - stawiają na wzorzystość i wyrazistość barw. Co więcej, takie stylizacje są zawsze bardzo dziewczęce, przez co wyglądamy w nich niezwykle korzystnie i to chyba główny sekret ich siły powtarzalności.












































































Podobne artykuły: