"Bunt w Sobiborze" wpisuje się w tę dyskusję w szczególny sposób. Podczas gdy "Strach" opierał się na interpretacji źródeł historycznych, niniejsza publikacja jest relacją naocznego świadka.
Philip Bialowitz opisuje sytuację Żydów w Polsce, począwszy od okresu przedwojennego, przez okupację, po okres tuż po wojnie. Autor daje nam jej przekrojowy obraz, oparty na doświadczeniach własnego życia. I nie jest to obraz czarno-biały. Polacy w tej relacji potrafią zarówno zdobyć się na bohaterstwo, jak i wykazać się okrucieństwem wobec żydowskich sąsiadów.
Najbardziej przerażającym fragmentem książki jest opis życia w obozie zagłady w Sobiborze. Również tutaj poznajemy inną wersję historii: dowiadujemy się, że Żydzi nie chcieli godzić się na pokorną śmierć.
W październiku 1943 roku Philip Bialowitz uczestniczył w buncie więźniów. Uzbrojeni w noże, zabili esesmanów, wcześniej zwabionych do pomieszczeń gospodarczych. Blisko sześciuset więźniów podjęło próbę ucieczki. Sporo z nich zginęło od kul ukraińskich strażników czy też forsując ogrodzenia i pole minowe. Uciekło 200 Żydów, z których wyzwolenia doczekało zaledwie 47.
Po powstaniu więźniów Niemcy zdecydowali się na likwidację obozu. Jego teren całkowicie zniszczono.