Dziecko od narodzin przechodzi wiele etapów rozwoju , jest to droga którą pokonać musiał każdy z nas , lecz to jak ją pokonujemy zależy w dużej mierze od naszych rodziców , otoczenia i naszych własnych cech osobowościowych. Świadomość tego kim jestem i jak się czuję ułatwia dzieciom utożsamianie się z prawidłowym wzorcem dorosłego człowieka i ułatwia mu wkraczanie na kolejne poziomy dojrzewania emocjonalnego i społecznego.
Emocje a budowanie własnego JA
Na co dzień towarzyszą nam różne emocje, takie jak gniew, radość, smutek, strach , rozpacz czasem nawet w bliskich odstępach czasu. Nasze życie codzienne to zlepek sytuacji i uczuć jakie one w nas wywołują. Bogactwo doznań wiąże się , też z akceptacją tego co czujemy i rozumieniem dlaczego właśnie to czujemy. Dzięki takiej wiedzy z czasem uczymy się opanowywać emocje w różnych sytuacjach życiowych. Wszystko to jest nam potrzebne w dorosłym życiu , w relacjach codziennych , urzędowych i służbowych . Świadomość naszych emocji jest też fundamentem udanych relacji z partnerem oraz w przyszłości z własnymi dziećmi.
Dziecko uczy się rozpoznawać i nazywać emocje , a w wieku przedszkolnym stawia już pierwsze kroki w ćwiczeniach panowania nad nimi, potrzebuje więc relacji z otoczeniem oraz dobrych wzorców aby zbudować własne JA , czyli aby ukształtować własną osobowość.
Przyklejony na stałe uśmiech
Z pewnością nie jeden raz mieliśmy gorszy dzień, byliśmy smutni rozdrażnieni , co wtedy czujemy kiedy mijamy uśmiechniętych ludzi albo plakaty , reklamy pełne radosnych kobiet, zadowolonych z życia mężczyzn , rozanielonych zabawką nowej generacji dzieci? Odpowiedź jest prosta , czujemy się jeszcze gorzej. Tak się dzieje gdyż jesteśmy istotami które w otoczeniu szukają zrozumienia i akceptacji, brak odpowiedniej odpowiedzi na nasze zachowanie, smutek lub złość powoduję nasilenie się tych emocji.
Teraz zastanówmy się co czuje dziecko które mając w sobie żal , smutek lub złość a otaczają go dookoła wiecznie uśmiechnięte zabawki ? Podpowiem, czuje się co najmniej nieswojo .
Wielu dorosłych ma awersję do klaunów i porcelanowych lal twierdząc , że są straszne, zawsze uśmiechnięte jakby ktoś je zamroził, w życiu nikt nie jest zawsze uśmiechnięty , propagowanie tego typu zachowań „ przyklejania uśmiechu” na pokaz w dorosłym życiu wyucza w nas zakładanie tak zwanych „masek” a w efekcie nasila stłamszone w nas emocje pogłębiając stres , którego niekorzystne działanie na nasz organizm można wymieniać w nieskończoność.
Dlaczego szyję przytulanki bez ust
Z wykształcenia jestem pedagogiem terapeutą praca z dziećmi w różnym wieku uświadomiła mi ich potrzeby i zainspirowała do stworzenia pluszaków innych niż wszystkie . Moje zabawki nie tylko nie mają ust dzięki czemu zawsze odpowiadają prawidłowo na emocje dziecka ale dzięki dołączonej do nich malutkiej wypełnionej naturalnym suszem roślinnym poduszeczce wspomaga również rozwój zmysłów i działają aromoterapeutycznie. W uszycie każdego „misia” wkładam wiele serca a potem moje maluchy idą w świat kochają i „ rozumieją „dzieci nawet te które nie zawsze są uśmiechnięte .
Autorka prowadzi blog: http://smakkropki.blogspot.com/ -=-
-=-
-=-