MONIKA SZWAJA „KLUB MAŁO UŻYWANYCH DZIEWIC” recenzja
Inteligentna rozrywka ze szczyptą wyrafinowanego humoru.
Mało używane dziewice spotkały się po latach na remake’u balu studniówkowego. Właśnie na nim rozpoczyna się pełna ciepła i humoru opowieść o przyjaźni odzyskanej po latach.
Dziewice, a raczej kobiety po przejściach, postanawiają dać światu coś od siebie i robią to z uśmiechem na ustach i w jazzowych rytmach. Agnieszka, jak na pedagoga z powołania przystało, „adoptowała” osamotnioną babcię. Michalina swój niezwykły talent do adaptacji terenów zielonych wykorzystała pracując charytatywnie dla hospicjum. Alina z kolei została przyszywaną ciocią na dziecięcym oddziale onkologicznym. Marcelina wywróciła sobie świat w nieco inny sposób, wydając na świat córeczkę i rozstając się z jej ojcem. Sporo je dzieli, jeszcze więcej łączy – liceum, wspólny psychiatra no i oczywiście zebrania Klubu, w zaciszu jazzowej knajpy i w cieniu ginu z tonikiem. Wspólnie przeżywają wzloty i upadki codzienności, silne i niezależne mało używane dziewice osiągają swoje cele mniej lub bardziej precyzyjnie, za to zawsze z wdziękiem.