Jako dzieci najchętniej ozdabialiśmy ściany własnoręcznie, jako nastolatki uznawaliśmy oplakatowanie swej świątyni wizerunkiem idola za oczywisty element dekoracji wnętrza. Gdy oba etapy – rysowania kredkami świecowymi po tapecie i klejenia taśmą klejącą każdego milimetra ściany, można było uznać za zamknięte, nagle zapragnęliśmy porządku i ascezy. Jednak, jak pewnie nieraz zauważyliście, nadmierna asceza wygląda dobrze tylko na zdjęciach katalogowych. By dom miał prawdziwą duszę i by chciało się w nim przebywać musi zawierać trochę nas samych.
Minimalizm jest zawsze cnotą i na pewno ma więcej wspólnego z dobrym projektowaniem wnętrza niż nieprzemyślane bombardowanie go dodatkami. Jednak przy umiejętnym dekorowaniu wykończonych i umeblowanych pomieszczeń minimalistyczne rozwiązania oraz indywidualny sznyt nie muszą się wcale wykluczać.
Jedni z nas postawią na galerię rodzinnych zdjęć, inni na dominujący we wnętrzu wielki obraz, kolejni zaryzykują pokrycie ściany fototapetą lub naklejkami ściennymi z zaprojektowanym przez siebie motywem. Każde z tych rozwiązań jest interesujące, a wybranie swojego własnego sposobu ekspresji ściennej wymaga nie lada samodyscypliny. Miłośnika przeróbek wnętrzarskich czeka trudny dylemat – na co zdecydować się, by wnętrze przejawiało jedyny w swoim rodzaju klimat, a zarazem nie męczyło jarmarcznym przeładowaniem?
Jednym z godnych uwagi rozwiązań dekoratorskich jest trójwymiarowy ornament ścienny, składający się z kilku drobnych elementów, umożliwiających zamocowanie całości w dowolnym miejscu i kombinacji. Szczególnie pięknie prezentują się jasne ozdoby na tle ściany pomalowanej intensywnym kolorem – ciemne tło wydobywa delikatny urok ornamentu. Jednokolorowe ważki, kwiatki lub motyle w subtelny sposób ozdobią pustą ścianę i sprawią, że wnętrze nabierze lekko romantycznego, bardzo wdzięcznego wyrazu.
-=-
-=-
-=-