Napijmy się razem herbaty

Autor:


Ciepła historia o problemach małżeńskich chińskich emigrantów w Ameryce opowiedziana przez twórcę znakomitego „Dymu".

Nowy Jork, 1949 rok. Amerykański rząd zniósł właśnie obowiązującą do tej pory ustawę, która zabraniała chińskim emigrantom sprowadzania do Stanów Zjednoczonych swoich żon i córek z rodzinnego kraju. Starszyzna Chinatown, by móc jeszcze nacieszyć się wnukami, naciska więc swoich synów, aby szybko szukali sobie chińskich żon. Wah Gay wysyła swojego syna Bena Loya (Russel Wong) do ojczyzny, aby tam ożenił się z Mei Oi (Cora Miao), córką jego najlepszego przyjaciela. Młodzi szczęśliwie przypadają sobie do gustu, pobierają i zaczynają starania o potomstwo. To jednak nie spieszy się na świat. Bliski depresji Ben Loy zaniedbuje swoje małżeńskie obowiązki, co cynicznie wykorzystuje hazardzista i uwodziciel Ah Song (Eric Tsang).

Reżyser wspaniale pogodził intymnie pokazaną historię małżeństwa pary głównych bohaterów z szerszą panoramą stosunków międzykulturowych, w których amerykańska nowoczesność zderza się z chińskim tradycjonalizmem. Chińczycy pokazani są tu jednak w sposób wyjątkowy: bez egzotycznej otoczki, uwielbianej przez Hollywood pseudomitologii czy folderowych schematów. Wang subtelnie wplata za to w akcję aluzje do hollywoodzkiego kina lat 40. i 50., w którym królowali wówczas Frank Capra, Preston Sturges, Leo McCarey czy John Ford. Recenzent "Cahiers du Cinema" pisał nawet, że w rzeczywistości "Napijmy się razem herbaty" to "historia miłości Wayne'a Wanga do kina amerykańskiego, zapewne równie burzliwa, jak historia byłego żołnierza i Mei Oi".

Wayne Wang swoje nazwisko otrzymał na cześć Johna Wayne'a, którym jego rodzice zachwycili się po obejrzeniu "Rzeki Czerwonej". Imię okazało się dobrą wróżbą. Urodzony w Hongkongu reżyser karierę zaczynał w Hollywood, a jego filmy od początku odnosiły artystyczne i komercyjne sukcesy. Światowy rozgłos przyniosła mu wyrafinowana w swojej prostocie komedia "Dym" (1995) według scenariusza Paula Austera. Ta mądra nowojorska opowieść o klientach małego sklepu z tytoniem (w którym sprzedaje sam Harvey Keitel) otrzymała m.in. Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie i Niemiecką Nagrodę Filmową. O sześć lat wcześniejszy komediodramat "Napijmy się razem herbaty", jak większość filmów Wanga z lat 80., opowiada natomiast o życiu rodaków reżysera w USA.


-=-

...