Coco Chanel - zachwycający obraz i magnetyzujący klimat minionej epoki

Autor:


,,(...)Gdzieś w rogu zauważyłem Audrey Tautou, w nowej, odrobinę przylizanej fryzurze, z papierosem w ustach. Myślałem wtedy, że widzę prawdziwą Coco Chanel. Niesamowite wrażenie”- Olivier Radot - scenograf.

Dla Anne Fontaine film pełnometrażowy, osadzony w innej epoce był niewątpliwym wyzwaniem. Reżyserka od samego początku podchodziła do tej biografii, jako do czegoś wyjątkowego, pragnęła stworzyć opowieść maksymalnie dopracowaną i spójną. Dlatego, jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, wraz z częścią ekipy pracowała tylko i wyłącznie nad samą formą- filmem kostiumowym. Wspólnie oglądano nie tylko klasyki gatunku, ale także te produkcje, które są dziś w niełasce.

„Podejmując się realizacji takiego filmu trzeba mieć nieustannie na uwadze, że jest to gatunek niezwykle trudny, tak łatwo jest przecież dać się skusić estetyce filmu telewizyjnego. Dlatego punktem wyjścia powinno być odcięcie się od balastu jakim jest to, co utożsamiamy z samym gatunkiem, wierności odwzorowania, tradycjonalności. Pomysły Oliviera Radota przemawiały do mnie od samego początku, jego wizja lekko nadszarpniętych zębem czasu strojów wydawała mi się być bliska mojej własnej koncepcji, mieliśmy wspólną estetykę, to bardzo ważne.”

Scenograf, Olivier Radot, zanim przystąpił do pracy długo zbierał materiały o życiu Coco Chanel.

„Kręcąc tego typu film należy być bardzo czujnym, zawsze bardziej koncentrować się na temacie niż na epoce, o której opowiadamy, Stworzony przez nas, scenografów świat trzeba następnie oddać w całości reżyserom, zaufać ich odczuciom, przeczuciom, ich spojrzeniu na historię. To jedyna droga, aby tchnąć w obraz trochę życia. Osobiście, zamiast odtwarzać tamtą rzeczywistość, wolę ją interpretować, transponować, muszę czuć wolność, na którą pozwala mi uświadomienie sobie sedna opowieści, jej sensu. Ponadto śladów, jakichkolwiek dokumentów, które mówiłyby o Chanel zanim została gwiazdą jest wyjątkowo mało. Koniec końców najciekawszym okazało się właśnie ekstraktowanie z historii Chanel tego, co ją ukształtowało. Duży nacisk położyliśmy na przykład na wnętrze sierocińca oraz na całokształt świata, z którym stykała się na co dzień mała Chanel. W ujęciach kręconych w Aubazine podkreślaliśmy ascetyczność obrazu. Czarne spódniczki i białe bluzki uniformów wychowanek domu sierot miały niewątpliwy wpływ na późniejszą twórczość artystki. Ten głęboko zakorzeniony wewnętrzny rygor odnajdziemy również w ostatniej scenie, kiedy siedząca na schodach Chanel jest świadkiem „ostatecznego” pokazu powstałych na przełomie lat kreacji swojego autorstwa.”

„Anne Fontaine chciała, żeby początkowo wnętrza- sierociniec, knajpa w Moulins- dawały wrażenie zniewolenia, z którego Coco, wraz z rozwojem akcji, stopniowo się oswobadza. Wszystko to z czym Coco zetknie się na zamku w Royallieu, jest tym silniejsze, że stoi w wyraźnej opozycji do świata dzieciństwa, do Aubazine. Odwiedziliśmy dziesiątki takich i podobnych zamków, a mimo to wybraliśmy ten,  który odwiedziliśmy jako pierwszy. - mówi Olivier Radot.- Jedne z nich wydały nam się zbyt masywne, inne zbyt napuszone. W końcu wybraliśmy XVIII wieczny zamek w gminie Millemont położony nieopodal Paryża. Jego oprawa i wszechobecna biel przynoszą na myśl skojarzenia z prostotą, naturalnością i klasą, odczuciami, które mogły wpłynąć na kształtujący się styl Coco. To jasne, że dopiero w otoczeniu Balsana Chanel odkrywa świat. Niestety znaleziony przez nas zamek był w tragicznym stanie i wymagał częściowego remontu zanim mogliśmy wejść tam z ekipą filmowców.”

Kolejnym wyzwaniem, które postawili przed sobą reżyserka i scenograf, to zamknięcie realizacji filmu we Francji. „Z powodów ekonomicznych wiele ze współczesnych produkcji przenosi swoje plany do Czech albo Rumuni. Jednak koniec końców bardzo często zdarza się, że koszt całej produkcji okazuje się podobny. Gra niewarta świeczki, do tego uzyskuje się coś na kształt prefabrykowanej malowniczości krajobrazu” – mówi Olivier Radot i dodaje-  „Chanel to symbol francuskiej elegancji, osobistość tak bardzo przesiąknięta Paryżem, że absolutnie nie może być nagrywana nigdzie poza Francją. To byłby niewybaczalny błąd.  Nie jestem również przekonany, czy w innych krajach moglibyśmy równie dobrze jak we Francji przygotować wszystkie elementy wystroju i dodatki. Jedną z zalet Anne Fontaine jest to, że nie bawi się w niepotrzebne dekoracje. W scenach z założenia spektakularnych, zbiorowych reżyserka woli uciekać się do naturalnych środków, można powiedzieć, że broni się prawdą sytuacji. Unika natomiast planów ogólnych, w których można by było upchnąć wszystkie detale, które dowartościowywałyby obraz i uwiarygadniały go historycznie.

Subtelność tego dzieła wynika z jego offowego charakteru. Zamiast bić pokłony przed przepysznymi obrazami, reżyserka zadowala się niewielkim, ale naturalnym efektem, opowiadając historię małymi, intymnymi sytuacjami. Współcześnie reżyserzy często przyjmują takie podejście. Wymazany został także cały folklor właściwy prowincjonalnym lokalom z muzyką, miejscom przepełnionym najróżniejszymi dźwiękami i kolorami. Znika atmosfera akceptowanej przez wszystkich wulgarności, nie ma toastów i poklepywania... Atmosfera knajpy, w której śpiewa Chanel ma raczej przypominać tę panującą w typowej amerykańskiej kawiarni w Paryżu. Stąd wybór ciemnych drewnianych wnętrz. Dla mnie to było naturalne, że miejsce, w którym miała zagościć Mademoiselle Chanel musiało zostać najpierw oczyszczone ze zbędnych figur. Przypominam sobie dzień kiedy kręciliśmy w studio pierwsze ujęcia z Paryża, początek sławy Chanel. Gdzieś w rogu zauważyłem Audrey Tautou, w nowej, odrobinę przylizanej fryzurze, z papierosem w ustach. Myślałem wtedy, że widzę prawdziwą Coco Chanel. Niesamowite wrażenie”.

...