Schudnąć graniczy z cudem

Autor: Stasia Spychała


Jakiś czas temu mi się przytyło. Niepostrzeżenie z rozmiaru 38/40 musiałam zacząć kupować 42. Przez jakiś czas zaciskałam zęby i jakoś przeżywałam to 42 na metce, co jakiś czas na dwa dni przerzucałam się na surowe jarzyny, odstawiłam słodkie i jęczałam, że muszę schudnąć.

Dziwnym trafem wszystkie te działania nie przyniosły żadnego rezultatu… W tym miejscu może wytłumaczę dlaczego przyznaję się do kompromitującego rozmiaru 42. Otóż chciałam dziś poruszyć temat ładnej figury i odchudzania. A że sama zbyt ładnej figury nie mam i nie powiem, że nie zazdroszczę tym, które mają, moje próby dojścia do lepszej figury były okazją do bardzo ciekawych obserwacji.
Po pierwsze- przekonanie kobiety do podjęcia jakiejkolwiek aktywności ruchowej graniczy z cudem. No przecież sport jest taki nieestetyczny. Się człowiek spoci, zgrzeje się, fryzura oklapnie, makijaż się rozmyje. No jak to tak? Wyobraźcie sobie te czerwone od wysiłku twarze! Fuj! Jak można!? A poza tym, wizja ćwiczeń przez pół godziny zabija sama! Co dopiero, kiedy się zacznie ćwiczyć? Toż to się można zadyszeć! Tętno wzrasta, serce wali jak młotem! A jeszcze potem zakwasy… Nie, sport jest szkodliwy!

Po drugie- przekonanie kobiety, że picie wywaru z marchwi i przegryzanie sałatą nie jest najlepszym sposobem na schudnięcie graniczy z cudem. Przecież na temat diet wypowiadają się największe autorytety: Klaudia, Tina, Oliwia. To musi być prawda! No i dieta jest estetyczna. Nie spocisz się przy niej, nie zgrzejesz, nie zmęczysz, nie dostaniesz zadyszki, nie podwyższysz sobie tętna, nie zwiększysz wydolności płuc ani serca, nie oklapnie ci od niej fryzura, nie zmyje się makijaż. Nie, no same zalety. I tu zadam krępujące pytanie: Jak długo można pić wywar z marchwi? O ile nie jesteście masochistkami, to jeden raz wam wystarczy. Ale jak schudnąć na tym jednorazowym piciu wywaru z marchwi? Muszę w tym miejscu rozczarować wszystkie miłośniczki diet. Istnieje tylko jedna dieta. Nazywa się Zdrowe Żywienie i wszyscy specjaliści od żywienia mówią o niej od dawna. To, co wciskają Wam babskie magazyny i portale… no cóż, to kit na rolkach.

Jestem żywym przykładem tego, że dobry trening jest 2000000000000 razy lepszy od jakiejkolwiek diety, detoksu czy innego cudownego rozwiązania mającego przynieść zdrowie i piękny wygląd. Regularne wypacanie pozwala mi się pozbyć wszystkich toksyn, z resztą poziom endorfin w mózgu doskonale mi wszystkie toksyny zastępuje. Mój organizm zaczął nawet reagować alergicznie na chemię w jedzeniu, więc jej unikam. Ot, taki skutek uboczny. Po treningu wyglądam fatalnie. Ciuchy mokre, głowa mokra, twarz czerwona, tylko oczy się tak jakoś dziwnie świecą… Jakoś tak podejrzanie szczęśliwie. Mam gdzieś, to jak wyglądam, bo dziewczyna obok wygląda tak samo. Ona też ma gdzieś. Ani ja ani ona nie przyszłyśmy na trening się lansować, tylko się zmęczyć, a nasza trenerka-terminator zrobi wszystko, żebyśmy się co najwyżej wyczołgały po zajęciach. Następnego dnia boli mnie wszystko. Jęknę, no bo boli, ale przynajmniej wiem, że się wczoraj przyłożyłam. Z resztą, następnego dnia ból przejdzie, a efekty zostaną. Efekty w postaci lepszej sylwetki, mocniejszych mięśni, lepszego humoru. A jeśli będę miała ochotę zjeść coś dobrego, to sobie zjem. Nadmiar spalę na treningu. Po prostu. I pomyśleć, że dwa miesiące temu to, co dziś jest dla mnie jak bułka z masłem było nie lada wyzwaniem. Znaczy się- postęp jest! I to jest prawdziwa satysfakcja.

Nie wiem, skąd u kobiet niechęć do ruchu. Może z lenistwa? Ale wobec takiej sytuacji naprawdę nic dziwnego, że wszystkie babskie pisma i portale są pełne porad jak schudnąć okładając się błotem lub pijąc wywar z naci. Wszystko podane w otoczce fachowości tak, że nawet zaczyna się  wierzyć, że można sobie schudnąć przed telewizorkiem, usilnie wyobrażając sobie spalający się tłuszcz… Jak dla mnie brzmi idiotycznie. Wydaje mi się, że nawet autorki czy autorzy tych artykułów nie wierzą w to, co napisali, a czytelniczki łykają jak kluski i zachwycają się kolejna rewelacyjną dietą. Może i po tygodniu picia wywaru z marchwi schudniecie. Może nawet nie będziecie miały specjalnego apetytu. Ale nic Wam nie da tyle zabawy, radości i satysfakcji co solidny, regularny wysiłek w fizyczny w odpowiedniej formie. Jednym będzie się dobrze biegać, drugie polubią rower, trzecie podnoszenie ciężarów. Nieważne. Jeśli znajdziecie formę ruchu, która sprawia Wam przyjemność już nigdy nie uwierzycie zapewnieniom ekspertek: Klaudii, Oliwii, Tiny w zakresie diet odchudzających. I przestaniecie myśleć o sporcie tylko i wyłącznie jako o czymś totalnie nieestetycznym, męczącym i nudnym.
Aha, rolletic nie zalicza się do sportów.


...