|
||
Strona główna > Dział: Kultura > Artykuł: Dean Koontz - Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie Dean Koontz - Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie |
||
| Autobiografia Deana Koontza, niechętnie mówiącego o sobie publicznie, ukazuje nieznaną dotąd stronę osobowości pisarza powieści grozy i thrillerów, autora wielu światowych bestsellerów. | ||
![]() Warsztaty chodzenia boso po rannej rosie? Oczyszczanie duszy i ciała w weekend? A może wirtualne medytacje zen? Wszystkim zmęczonym życiem i cywilizacją warto podsunąć inne, znacznie prostsze wyjście: sprawcie sobie psa. Tak właśnie zrobił autor znakomitych powieści Dean Koontz, w którego życiu pewnego dnia zamieszkała niezwykła golden retrieverka Trixie, i który opisuje to w pełnej humoru autobiograficznej książce "Wielkie małe życie". Od razu jednak ostrzeżenie: pies może wprowadzić w nasze życie zmiany radykalne i nieoczekiwane. Oto nagle zaczynamy chodzić na spacery cztery razy dziennie i nawiązywać znajomości z kompletnie obcymi ludźmi, znanymi jako „pani Tytana” oraz „pan Kropeczki”. Tarzamy się po dywanie, warcząc i porykując. Bez skargi wstajemy w niedzielę rano, żeby zdążyć na zajęcia do psiej szkoły. Braki w dostawie ulubionej karmy oraz piłeczka pod kanapą stają się ważniejsze niż skoki na giełdzie, i już wcale nie jest takie pewne, do kogo należy fotel przed telewizorem. I jeszcze bardziej przerażające: zwalniamy jakoś. Oddychamy głębiej. Jacyś jesteśmy dziwnie pogodni i spokojni, zauważamy pory roku i wiewiórki w parku, i zasypiamy przy wieczornych wiadomościach, z ukochanym kłębkiem futra u boku. A to wciąż nie wszystko. Wie to każdy szczęśliwy przyjaciel psa: nieważne, czy jesteśmy sławnymi i bogatymi właścicielami willi w Kalifornii, czy należymy raczej do tej drugiej połowy ludzkości – pies i tak zawsze da nam więcej, niż posiadamy. Jak odkrywa Dean Koontz w swojej ujmującej, dowcipnej i bardzo intymnej chwilami opowieści, pies to nie tylko przysłowiowa już wierność i miłość, bezgraniczne zaufanie i zdolność wybaczania. Pies to także sama kosmata radość życia, dziecięca otwartość i zdziwienie, zachwyt codziennością i intensywne, całym sobą bycie TERAZ. A także pełna stoicyzmu akceptacja wszystkiego, co niesie życie: również odchodzenia. Kochający i kochany pies – golden retriever, york czy kundelek – zmienia nas jak najlepszy psychoterapeuta, cierpliwie, delikatnie i skutecznie. A jedną z wielu zalet tej najmilszych ze wszystkich terapii jest to, że wynagrodzenie pobiera w chrupkach, pluszakach i drapaniu po brzuchu. Choć zdaniem Trixie niektórzy ludzie to ciężkie przypadki, warto spróbować. Wspaniała książka pisana prosto z serca. Doprowadzi Cię do śmiechu i do łez, ale nigdy nie znudzi. Znając radość posiadania psów i smutek ich utraty, doskonale rozumiem emocje autora. Książka obowiązkowa! Twój komentarz dodaj Inne artykuły:
|





















