Mimo, że woda jest całkowicie naturalnym i przeważającym składnikiem naszego organizmu, sprawia nam tak wiele problemów… Puchniemy, czujemy się ociężale i źle, kiedy jest jej zbyt wiele. Gdy natomiast brak jej w głębszych warstwach skóry narzekamy na coraz bardziej widoczne zmarszczki. I jak tu nam dogodzić…?

Ubrania wydają ci się być zbyt ciasne mimo, że dbasz o ilość i jakość posiłków? Pierścionki już w połowie dnia sprawiają, że twoje palce wyglądają jak serdelki? Magazynowanie wody w drugiej fazie cyklu miesięcznego to czysta fizjologia, która daje o sobie znać większości kobiet, ale warto korzystać ze współczesnej wiedzy o funkcjonowaniu organizmu, aby kobiece przypadłości nie były aż tak uciążliwe. Pozbycie się nadmiaru wody z organizmu, to również skuteczna forma walki z cellulitem typu wodnego, który spędza nam sen z powiek, szczególnie wtedy, gdy staje się ciepło i nosimy coraz bardziej skąpe ubrania.

Polutealna faza cyklu kobiety, czyli ta, która następuje po owulacji, a przed wystąpieniem miesiączki, daje nam często o sobie znać obrzękami w obrębie stawów, dłoni, stóp i twarzy. Również tzw. worki pod oczami i lekko zaokrąglony brzuch to częste znaki gromadzenia przez kobiecy organizm wody w drugiej połowie cyklu miesięcznego. Aktywność ciałka żółtego zaczyna się w tym czasie zmniejszać wraz z jego zamieraniem. Towarzyszy temu spadek poziomu progesteronu, a poziom estrogenów z kolei rośnie. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę ogólne uczucie rozbicia skutecznie zniechęcające nas do aktywności fizycznej przed menstruacją, łatwiej można zrozumieć skąd to kobiece comiesięczne poczucie opuchnięcia. W czasie tuż przed miesiączką, przez zatrzymanie wody w organizmie, możemy przybrać na wadze nawet od 1 do 3 kg, a to żadnej kobiecie nie poprawia nastroju. Siedzący tryb życia, chodzenie w butach na obcasie pogłębiają problem powodując zastój wody w organizmie, a więc i zaawansowanie cellulitu, na który narzeka dziś większość pań.

Aby poradzić sobie z nadmiarem wody w organizmie najlepiej zacząć działania od zmiany nawyków żywieniowych. Redukcja soli i eliminacja produktów bogatych w sód to najważniejszy krok. Będą to: wędliny, sery twarde, dania z torebek, ryby i sery wędzone, a przede wszystkim chleb, a także dania typu fast-food, produkty konserwowane, kostki rosołowe, mieszanki przypraw. Warto natomiast wprowadzić do diety produkty bogate w potas, takie jak: pomidory (sok z pomidorów to wyśmienita przekąska dla kobiet, również ze względu na zawartość żelaza i kwasu foliowego), banany, ziemniaki, fasola, owoce cytrusowe. Doraźnie można również wspierać się domowymi naparami o działaniu moczopędnym z pokrzywy lub brzozy, a także natki pietruszki. Łatwe w użyciu i skuteczne jest stosowanie suplementów diety specjalnie skomponowanych z myślą o przykrych objawach towarzyszących drugiej połowie cyklu miesięcznego kobiety (np. Aqua-Femin, cena: ok. 39 zł /60 kapsułek). Tego typu preparaty pomocne są również w walce z wodnym cellulitem, a także w każdej innej sytuacji spowodowanej magazynowaniem przez organizm wody, kiedy doświadczamy uczucia ciężkości, obrzmienia (np. po zarwanej przez pracę lub długie biesiadowanie nocy). Zawarte w  nich  substancje pochodzenia roślinnego mają na celu ułatwienie wydalania wody z organizmu. Jest to istotne nie tylko ze względu na samopoczucie kobiety czy kwestie estetyczne, ale i dlatego, że cellulit typu wodnego w znaczący sposób upośledza krążenie krwi i limfy, a to z kolei utrudnia organizmowi pozbycie się zbędnych produktów przemiany materii. Najlepiej stosować je przez okres dwóch tygodni poprzedzających spodziewaną miesiączkę, a także zawsze wtedy, gdy zaobserwujemy opuchliznę na twarzy lub pod oczami. Co ciekawe, zawroty głowy i uczucie napięcia, na które skarży się wiele kobiet w okresie poprzedzającym miesiączkę, są następstwem… nadmiernego opuchnięcia komórek nerwowych. Dlatego zalety pozbycia się nadmiaru wody z organizmu możemy docenić nie tylko w postaci uczucia lekkości ciała, ale i lepszej formy psychicznej.





Oprócz zmian w diecie, drugim bardzo istotnym elementem walki z nadmiernym magazynowaniem wody jest aktywność fizyczna. Już trzy intensywne, półgodzinne spacery tygodniowo znacząco poprawiają krążenie krwi i limfy, a więc i zapobiegają obrzękom i ułatwiają pozbywanie się ubocznych produktów przemiany materii (toksyn). Nie należy zapominać o piciu niegazowanej wody mineralnej, co dodatkowo pomoże w wypłukiwaniu toksyn z organizmu. Również niesłodzone herbatki owocowe i napary z ziół skutecznie nawadniają organizm od środka, a właściwości niektórych z nich wspomagają oczyszczanie organizmu (np. pokrzywa, bratek).

Nie za dużo i nie za mało

To swoisty paradoks, bo o ile chcemy pozbywać się wody w celu zredukowania obrzęków, o tyle powinniśmy również zabiegać o jej zatrzymanie – tyle że w innych partiach organizmu. Chcąc zadbać o właściwe nawilżenie skóry, a więc myśląc o młodym wyglądzie, musimy pamiętać zarówno o pielęgnacji kosmetykami nawilżającymi, które zadbają o kondycję skóry od zewnątrz, a także o wypijaniu około 8 szklanek niesłodzonych płynów dziennie. Warto wspierać nawilżenie i strukturę skóry wzbogacając dietę o odpowiednie składniki. Jednym z nich jest kwas hialuronowy – substancja, która naturalnie występuje w organizmie człowieka, w największej ilości właśnie w skórze. Stanowi ona naturalny magazyn wody, ponieważ ma zdolność magazynowania dużych jej ilości. Umożliwia to skuteczne nawilżanie i wygładzanie skóry odwodnionej, a także likwidowanie uczucia ściągnięcia skóry występującego głównie po myciu. Już po kilku tygodniach od włączenia do naszej diety kwasu hialuronowego (np. preparat Hialu-Femin), skóra staje się miękka, dobrze nawilżona i aksamitna, a drobne zmarszczki ulegają spłyceniu.

Myślenie o równowadze wody w organizmie jest szczególnie istotne latem. Wysokie temperatury, kąpiele w słonej wodzie, wiatr wysuszają skórę, dlatego konieczne jest zarówno nawilżanie organizmu dużą ilością płynów od wewnątrz, jak i pielęgnacja kosmetykami, a także stosowanie odpowiedniej diety. Po morskiej kąpieli niezbędne jest opłukanie twarzy i ciała, a także nawilżenie go lekkim balsamem. W przeciwnym razie woda wyparuje, a sól zostanie na skórze i będzie wydobywać wodę z jej głębszych warstw. Jeżeli natomiast zapomnimy o nawilżeniu organizmu od wewnątrz, możemy spodziewać się niemiłych konsekwencji takich jak: bóle głowy, senność, spadek koncentracji. Specjaliści w dziedzinie żywienia podkreślają,  że utrata wody odpowiadająca 5 % masy ciała skutkuje aż 30 % spadkiem wydolności organizmu! Trzymajmy więc wodę w ryzach – dla zdrowia, urody i dobrego samopoczucia. 

Podobne artykuły: