Historie rodzinne są trudne i zawiłe. Nieme nakazy i zakazy. Od małego uczymy się, że należy odpowiednio zachować się w danej sytuacji.
Wciąż powtarzamy, że „co w rodzinie to nie zginie” i raz po raz utwierdzamy się w przekonaniu, że w najgorszych chwilach w życiu to właśnie na rodzinę będziemy mogli liczyć. Przekonanie to nie zawsze się sprawdza, ale lubimy mieć nadzieję, że w trudnym momencie ktoś bliski przyjdzie nam z pomocą. Z drugiej jednak strony zwykliśmy mówić, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Jak więc to jest?
Chcę zapytać nie tylko o to czy lubimy własną rodzinę (bliższe i dalsze ciocie, mniej lub bardziej zabawnych wujków), ale pójść o krok dalej i zapytać czy lubimy własne matki?

Nie ulega wątpliwości, że w ogromnej większości kochamy swojej matki, i te biologiczne, i te, które nas wychowały. Darzymy je szacunkiem. Ale czy je lubimy? Być może nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy. Ale wydaję się, że w tej sytuacji kochać nie koniecznie oznacza lubić.
Spójrzmy na własną matkę z pewnej perspektywy. Odsuńmy na bok uczucia i zapytajmy siebie czy gdyby nie łączyły mnie z tą kobietą więzy rodzinne polubiłabym ją? Czy chciałabym się z nią spotykać? Czy z chęcią bym ją odwiedzała?

Pamiętam, że jakiś czas temu oglądałam film (nie pamiętam tytuły, bo te z rzadka tylko zostają w mojej głowie na dłużej), w którym kilkunastoletnia dziewczyna, z przerażającą pewnością w głosie, wyznała, że owszem kocha swoich rodziców, ale nieszczególnie ich lubi. I gdyby nie to, że ją wychowują pewnie nie utrzymywałaby z nimi żadnych kontaktów.

W obliczu Dnia Matki, bo to oczywiście on nastraja mnie do takich rozważań, może warto zastanowić się na tym czy znam, i czy lubię swoją matkę? Część z nas, być może odkryje, że niewiele umie powiedzieć o kobiecie, która część życia poświęciła na to, by nas wychować. Nie pamiętamy już jaki jest jej ulubiony kolor, jaka była jako nastolatka. Nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie co robi w wolnych chwilach.
Ale to nic takiego. Na wszystko w życiu jest czas. Nawet na poznanie i polubienie własnej matki.


Podobne artykuły: