Jak daleko pada jabłko od jabłoni, czyli dzisiaj będzie słówko o tym, jak bywamy podobni do swoich rodziców. Możecie zaprzeczać i wypierać się, ale tak naprawdę nie mamy żadnego wpływu na to, ile dziedziczymy po swoich rodzicielach. Chcąc niechcąc powielamy zachowania, kopiujemy gesty. Bywa, że mamy podobną budowę, barwę głosu, podobnie reagujemy na stres czy się śmiejemy. Dziedziczymy nie tylko cechy fizyczne, ale i fizyczne.
Kiedy na świat przychodzi dziecko rodzice zaczynają licytować się do kogo jest bardziej podobne. Wręcz chcą wmówić sobie podobieństwo do siebie samego. Ten sam kolor oczu, włosów napawa dumą. Z wiekiem, kiedy malec rośnie przyglądamy się mu i zauważamy pewne predyspozycje, które być może sami posiadamy- albo my albo nasi dziadkowie. Genetyka bywa naprawdę zdumiewająca! Sama nie jestem naukowcem i trudno mi zrozumieć, jak to się dzieje, że jesteśmy do siebie aż tak podobni. W rodzinie   z biegiem lat coraz więcej cech potrafimy przypisać sobie po przodkach.

Co właściwie ma wpływ na nasze podobieństwo do rodziców?  W 2000 roku prof. Eric Turkheimer, psycholog z University of Virginia sformułował  prawa genetyki zachowania. Pierwsze z nich mówiło o tym, że dziedziczne są wszystkie ludzkie cechy behawioralne, czyli cechy stałe, które można „wydobyć” w czasie badań i zmierzyć za pomocą testów psychologicznych. Współczesna psychologia zna ich mnóstwo: iloraz inteligencji, temperament seksualny, poziom agresywności, czas spędzony przed telewizorem, stosunek do religii, liczba wypalanych papierosów... itp. Geny decydują o wielu istotnych cechach naszej osobowości: otwartości na doświadczenia, sumienności, ekstra- albo introwertyczności, ugodowości albo neurotyczności. Jeśli stopień nasilenia jakiejś cechy behawioralnej jest u nas wysoki, na przykład jesteśmy uzdolnieni muzycznie, oznacza to, że tę cechę dziedziczymy po przodkach.

Pamiętajmy jednak o tym, że nie tylko geny mają wpływ na to, kim jesteśmy. Ogromną rolę ma w tym również środowisko, w jakim przyszło nam żyć. Drugie prawo genetyki zachowania mówi, że wpływ dorastania i wychowywania się w jednej rodzinie jest słabszy od wpływu genów, jakie otrzymujemy w spadku po rodzicach. Oznacza to, że jakkolwiek rodzice się starają, to i tak ich cechy, które chcieliby wyplenić u potomstwa za pomocą metod wychowawczych (np. skłonność do palenia czy alkoholizm), mają szansę się ujawnić, jeśli natrafią na odpowiednie bodźce ze środowiska.

Od genów jak widać ciężko nam uciec! Często  złościmy się na nasze podobieństwo od rodziców, ale w gruncie rzeczy bywa to również zabawne.


Podobne artykuły: