"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy…" śpiewał kiedyś Seweryn Krajewski. Nim się obejrzeliśmy, minęło kolejne 365 dni i właśnie TEN dzień znów do nas zawitał. Święta Bożego Narodzenia, Wigilia to czas, którego każdy wypatruje z utęsknieniem. Jego magii nie zepsuje nawet coroczna walka o klienta, wystawianie choinek już w listopadzie oraz ogrom "świątecznych promocji".

W Wigilię nawet największe odludki chcą być wraz ze swoimi bliskimi. Najbardziej zatwardziali pracoholicy biorą wolne i przestają myśleć o obowiązkach zawodowych, a nowoczesne businesswoman zrzucają biurowe garnitury i z radością zakładając fartuch, zanurzają się w swoich kuchniach na długie godziny. Nawet na co dzień leniwi faceci dostają zastrzyku energii i bez wymuszonego: „zrobiłbyś coś w końcu …”, dobrowolnie idą wytrzepać dywan czy wynieść śmieci. Magia?


Gdy już wszystkie czynności związane z przygotowaniem Kolacji Wigilijnej mamy za sobą pozostaje nam czekać na pierwszą gwiazdkę. Jest to wspaniała okazja do tego, aby porozmawiać ze swoimi bliskimi. Porozmawiać naprawdę, a nie tak jak codziennie rzucić od niechcenia „Co słychać?” i pędzić do swoich obowiązków. To taki fajny czas, w którym nikt się nie spieszy i chyba to jest jednym z głównych elementów, który sprawia, że jest on tak niepowtarzalny. Możemy bez przeszkód poświecić każdemu tyle uwagi, ile byśmy chcieli na co dzień.  Prezenty, pyszne potrawy, wspólne kolędowanie i atmosfera spokoju i bliskości sprawiają, że opuszcza nas cały stres i zmęczenie, giną gdzieś nasze obawy. Z ufnością i optymizmem patrzymy w przyszłość, snujemy plany i robimy postanowienia. Niektórymi z nich podzielimy się z rodziną czy przyjaciółmi – chcemy żeby o nich wiedzieli i w trudnych chwilach wspierali nas w dążeniu do celu. Inne, te bardziej skryte i osobiste, zostawimy dla siebie z cichą nadzieją, że się spełnią. Właśnie w Wigilię często powracamy do planów, którym kiedyś nie podołaliśmy i zrezygnowaliśmy z ich realizacji. Wstępuje w nas nowa siła i jakiś wewnętrzny głos mówi nam „Teraz na pewno się uda”. Nie bójmy się stawiać sobie wysoko poprzeczki. To przecież taki fajny czas, w którym wszystko jest możliwe.

Niektórzy z nas na różne sposoby zaznaczają postawione sobie cele. Jedni wiążą węzełki na chustkach, zapisują je w skrzętnie ukrywanych pamiętnikach, inni wbijają w pomarańcze malutkie goździki. Nie ważne jak to robimy, ważne abyśmy nie zapomnieli o swoich postanowieniach i w nowym roku robili wszystko aby nie pozostały tylko w sferze marzeń.

Pozostaje mi życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślnego, nowego roku 2010. Pamiętajmy też, że tylko od nas zależy czy którykolwiek z goździków wbitych w tym roku w pomarańczę będzie na niej spędzał kolejną Wigilię czy ustąpi swojego skromnego ale jakże ważnego miejsca następnemu.





Podobne artykuły: