„Żabko”, ”Skarbie”, „Ptaszeczku”, „Cukiereczku”, „Dziubku”, ,„Misiu”, „Laleczko”, „Kwiatuszku”, „Robaczku”, „Pączuszku”, „Rybko”, „Koteczku”, „Truskaweczko”, „Tygrysku”, „Myszko”, „Maleństwo”, „Słoneczko”- czułych słówek, jakie do siebie wypowiadamy można byłoby wymieniać bez liku. Każda para posiada swój osobisty i indywidualny pakiet romantycznych powiedzonek i zwrotów w zanadrzu. Obsypujemy się nimi czule w namiętnych chwilach bądź także w codziennym życiu i wspólnych obowiązkach.
Psychologowie twierdzą, że czułe słówka scalają związek i dzięki nim stajemy się sobie coraz bliżsi. Im bardziej puszczamy wodze fantazji i wymyślamy oryginalne zwroty, tym one stają się jedynie naszą własnością, a zarazem intymnością. Pozwalają, aby wprowadzić partnera w dobry, radosny nastrój, są przepustką do wybaczenia naszej drugiej połówce grzeszków, które może mieć na sumieniu, bądź to właśnie od nich rozpoczynamy wieczorną grę wstępną. Dzięki tego typu zwrotom nawet prośba o wyniesienie śmieci, pozmywanie naczyń czy wyjście do sklepu może nabrać pozytywnej formy. Okazuje się, że im weselsze i śmieszniejsze powiedzonka nam towarzyszą, nabieramy dystansu do siebie, a także do codziennych trudności.

Co ciekawsze większość pieszczotliwych słów to określenia przesadnie słodkie, zmiękczone, związane ze słodyczami (typu „Cukiereczku”), zwierzętami („Rybko”, „Misiu”), bądź podobnymi, pobudzającymi nasze emocje. Często bywa, że niektóre określenia tworzymy sami, by upamiętnić piękne wspomnienia. Jakim zatwardziałym trzeba by było się stać, żeby na tego typu określenia nie zmięknąć?

Jasne powinno dla nas być, że nie ma co się na siłę rozpędzać, i gdy widzimy, że nasz partner nie jest zachwycony z tego, jak się do niego zwracamy, nie ma sensu tego kontynuować. Wiele z tego typu śmiesznych określeń mogą być dla nas obraźliwe. Kiedy mężczyzna wciąż zwraca się do swojej partnerki per „laleczko”, możemy wywnioskować, że taką właśnie laleczką dla niego jest. Być może jedynie się nią bawi i nie traktuje jej wcale poważnie, jako kogoś, z kim chciałby stworzyć trwały, poważny związek. Powiedzonka typu „Grubasku” czy „Pączuszku” również dla niejednego mogą być powodem do żalu, bo uderzają w słabe punkty i staje się powodem do kompleksów. Wtedy osiągamy dokładnie niezamierzony przez nas efekt. Rozmowa i dobra komunikacja w związku są w stanie uchronić nas przed tego typu wpadkami.

Niektórych z nas nie bawią żartobliwe i przesadnie czułe zwroty. Nie lubimy ich lub po prostu nas drażnią, bywa, że wydają się nienaturalne. Nie ma sensu się w takim razie zmuszać by na siłę dogodzić naszemu partnerowi- nie jest to jedyny sposób, by okazywać sobie uczucie. Jeżeli nie czujesz w sobie ochoty do nazywania w ten sposób swojego mężczyzny, wymyśl inną alternatywę, jak możesz sprawiać mu przyjemność.



Podobne artykuły: