Grupa polskich negocjatorów pojechała na rozmowy do Japonii. Zasiedli wokół stołu i przedstawili swoje propozycje. Japończycy milczeli. Po kilku minutach przewodniczący naszej delegacji zaniepokojony dodał: "właściwie możemy wydłużyć państwu terminy płatności…" Japończycy milczeli nadal, coś notując i przeglądając papiery.

"Właściwie możemy też wziąć na siebie koszty przepakowania urządzeń w wasze pojemniki…" Sytuacja się powtórzyła, Japończycy nie odpowiedzieli. Po kolejnych 10-ciu minutach zniecierpliwiony szef naszej delegacji dorzucił: "także cena tych opakowań może być mniejsza o 5%..." W tym momencie odezwał się przewodniczący japońskiej delegacji: "Proszę chwilę poczekać, my nie przeanalizowaliśmy pierwszej propozycji…"

My, Polacy mamy w naszej kulturze i charakterze narodowym poważny deficyt. Jesteśmy zbyt impulsywni, zbyt „akcyjni”, zbyt niecierpliwi. Brakuje nam często myślenia strategicznego. Kultywujemy pamięć historycznych zrywów, które kosztowały nas wiele, zaś jeden z nielicznych sukcesów, który był wyrazem świetnego myślenia strategicznego polskich generałów, bitwę warszawską z 1925 roku nazywamy „cudem”.

Powinniśmy bardziej doceniać i uczyć się STRATEGICZNEGO MYŚLENIA. Ćwiczyć umysł w ogarnianiu całości sytuacji, formułowaniu celów, rozpatrywaniu opcji różnych posunięć i przewidywaniu posunięć przeciwnika o kilka kroków naprzód. Uczyć się zachowywać spokój i koncentrację nawet w trudnych sytuacjach, ustawicznie poszukiwać najlepszych rozwiązań. W szkoleniach dla menadżerów już kilkadziesiąt lat temu wprowadziłem jako ćwiczenie samoświadomości emocji… grę w „Chińczyka”. Hasło „człowieku, nie irytuj się” towarzyszy tej grze od tysięcy lat. Jeszcze więcej pożytku może przynieść trening w postaci gier, które pobudzają przestrzenną wyobraźnię. Do takich należą oczywiście szachy, go, a szczególnie stymulujący umysł jest Blokus ponieważ jego „pionki” mają różne kształty i wymagają obrazowania w mózgu całego złożonego układu przestrzennego. Jednocześnie reguły gry są tak proste, że można ją równie dobrze proponować na szkoleniu biznesmenom, co uczniom piątej klasy…

Co się dzieje w mózgu gracza podczas partii Blokusa?

W odróżnieniu od gier słownych, pochodzących od krzyżówek i kalamburów, które aktywizują ośrodki mowy, gry strategiczne, jak szachy czy Blokus, angażują cały mózg! Nasze mózgi są złożone z części ewolucyjnie „nowej”, płatów czołowych i „starej”, którą mamy bliźniaczo podobną do mózgu zwierzęcego. Ta stara część położona w głębi z tyłu czaszki odpowiada za emocje, zaś dwie półkule mózgowe za myślenie. Podczas gry „prawdziwej”, zanim ułożymy na planszy nowy, stanowiący geometryczną figurę element, w naszym „myślącym” mózgu powstaje na chwilę „drzewko decyzyjne” – pełna rozgałęzień „mapa” możliwych kolejnych posunięć własnych, mojego partnera w grze i przeciwnika. To drzewko jest bardzo złożone i zarówno dziecku jak i dorosłemu graczowi trudno jest przewidzieć wszystkie możliwe warianty posunięć i ich skutków. I wtedy na pomoc uruchamia się w nas „zwierzę” - ze starego mózgu napływa impuls, zawierający „emocjonalną ocenę” planowanego posunięcia. Ten emocjonalny impuls do półkul mózgowych to coś w rodzaju syntezy całej ścieżki postępowania i im większe doświadczenie gracza, tym lepiej wtedy „intuicyjnie” wie co zrobić.

Blokus to gra, którą możemy rozgrywać we dwoje ale też zespołowo, w parach jak brydż. I wtedy praktycznie odbywamy trening zsynchronizowanego działania całego mózgu i półkule analizują (drabinki wnioskowania) potem organizują całość (strategiczna mapa) a potem „mózg emocjonalny” daje impuls do decyzji. Jednocześnie przewidujemy (analityczne myślenie) i wyczuwamy („stary mózg”) zarówno przeciwnika jak i swojego partnera. A to, że bierzemy do ręki autentyczny „pionek” zamiast patrzeć tylko na ekran, jak w grze komputerowej jeszcze mocniej aktywizuje nasz mózg „zwierzęcy”, bo ośrodki ruchu i energii są bardzo blisko siebie. W ten sposób gracz uczy się „integrować” emocje i myślenie. W efekcie trenuje i strategiczne myślenie i inteligentne emocjonalnie działanie.



Podobne artykuły: