|
||
Strona główna > Dział: Z sieci > Artykuł: Samotność na emigracji Samotność na emigracji |
||
| Tylko po wejściu do Unii na Zachód wyjechało ponad dwa miliony Polaków. Łącznie statystyki mówią o około dwudziestu milionach naszych krajanów, którzy obecnie mieszkają poza granicami Polski. Tym, co poza lepszymi zarobkami najczęściej kojarzy się z emigracją, jest nowe otoczenie, nieznani ludzi, a co za tym idzie – samotność. | ||
![]() Przynajmniej na początku. Biorąc pod uwagę wyniki badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia, ponad 60% Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii i Irlandii musi na codzień zmagać się z życiem w pojedynkę. Dla większości dorosłych, pracujących osób dzień, który najmilej się kojarzy z całego tygodnia, to piątek, początek weekendu. Ewentualnie sobota. Koniec pracy, czas na relaks i słodkie nicnierobienie. Dolce vita, najlepiej w towarzystwie przyjaciół, rodziny, znajomych. Człowiek jest istotą stadną, dlatego przynajmniej co jakiś czas potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi. Spotkania w pubie, wspólnego wyjścia do kina, na spacer, posiedzenia z kimś z kubkiem herbaty w garści. W pracy jeszcze jakoś to idzie. Jak człowiek jest zajęty, mniej myśli o tym, czy mu przypadkiem czego nie brak. Największy kłopot, o ironio, jest zwykle z czasem, kiedy wróci się do domu. Pół biedy w środku tygodnia, wtedy zmęczenie daje znać o sobie, jak tylko łóżko znajdzie się w zasięgu wzroku. Problem, jak przyjdzie weekend, a razem z nim dużo wolnego czasu. Co więc robi polski emigrant, kiedy nadchodzi długo wyczekiwany piątek? 32-letnia Agata z Katowic ma wypróbowany sposób. Po prostu zacisnąć zęby i przeczekać. Na Agatę w Polsce czeka narzeczony. Nie mógł wyjechać do Szkocji razem z nią, ale obiecali sobie, że będą na siebie czekać. Agata jest kelnerką w małym pubie w Glasgow. Na brak pracy nie narzeka, a i o nadgodziny nietrudno. Szef nie chce zatrudniać dużo osób, a gości, szczególnie w weekendy, jest pełno. Takich osób jak Agata jest mnóstwo wśród polskich emigrantów. Często, jeśli warunki w pracy pozwalają, biorą kolejne nadgodziny. Kiedy się człowiek czymś zajmie, mniej myśli o sobie i swoich problemach. Albo o tym, czy mu czegoś albo kogoś czasem nie brak. Jak jest co robić, czas szybciej upływa, a jeszcze przy okazji trochę waluty wpadnie do kieszeni. Przelicznik na złotówki mimo spadku kursu dalej działa na plus. [1] [2] Dalszy ciąg artykułu
Twój komentarz dodaj Inne artykuły:
|





















