|
||
Strona główna > Dział: Rozrywka > Artykuł: CZAROWNICA Z RADOSNEJ - ZOFIA STANISZEWSKA CZAROWNICA Z RADOSNEJ - ZOFIA STANISZEWSKA |
||
| Między codzienną radością wychowywania dwójki dzieci, pracą szkolnej bibliotekarki i galopem na Eponie, Jagoda odkrywa uroki życia w Radosnej... Wraz z ekscentrycznym malarzem tropi gang, wsłuchuje się nocą w czarcią skałę, toczy z siostrą przezabawne dyskusje o wirtualnych romansach. W codziennej prozie życie znajdzie czas na chwilę magii i uwije wianek, który puści na wody Dziwożony w Noc Kupały, spojrzy w gwiazdy i być może rzuci kilka dobrych uroków... bez rozgrzeszenia... Wszak każda kobieta jest boginią, a każda bogini ma szczególną moc. | ||
![]() FRAGMENT: Moja mama jest czarownicą. Była nią zawsze, choć niektórzy twierdzą, że jest bibliote karką, pracującą w gimnazjum. Ale czy zwykła bibliote karka miałaby władzę nad czasem i snem, czy słuchałyby jej zwierzęta i ptaki? Nawet woda z Szarego Jeziora jest jej posłuszna. Skąd wiem, że ona rządzi czasem? Ponieważ ona go stwarza swoim działaniem. Bez niej cały świat zastyga w bezruchu, a czas znika. Tak się dzieje, gdy idziemy z mamą do Sanktuarium Ciszy w Mrocznym Zagajniku. Siadamy na mchu, wyprostowane. Mama przy myka oczy, a wtedy wszystko nieruchomieje. I słońce, i chmury nad nami. Ptaki przestają śpiewać, a mrówki uwijać się. Tylko drzewa jeszcze przez chwilę szumią. Liście delikatnie poruszane wiatrem śpiewają kołysankę. Świat zasypia. Gdy mama podnosi powieki, wszystko ożywa, a czas zaczyna płynąć. Uśmiecha się, a wtedy świergotki drzewne, małe ptaszki z czerwonymi nóżkami, które zamieszkują nasz Zagajnik, głośno śpiewając, zlatują z wysokich gałęzi wprost pod nasze nogi. Zajadają owady kryjące się w mchu i nie zwracają już na nas uwagi. Z samego rana zajrzała do mnie Stara Ryśkowa ze wsi. Przyniosła dwadzieścia jaj. Zawsze kupuję jajka na wsi, choć są droższe niż w markecie. W ogóle jeśli chodzi o centra handlowe, to należę raczej do C.H. Dezerterów. Ryśkowa zlustrowała dokładnie moją kuchnię, zajrzała nawet do garnka, po czym zaczęła biadolić nad moim losem. – Łejery, i gdzie ci, gdowo, przyszło żyć! Na takich koleniach, gdzie człowieka ze świcom szukać... Samyj, ino z dzieckami. Nie bojacie się to? – staruszka spytała, widocznie retorycznie, bo nie czekając na odpowiedź, cią gnęła dalej. – Nawet kurów nie macie. Ady to prawdziwie łobraza boska. – Pokręciła z niezadowole niem głową, po czym przysiadła na zydelku. Nawet niskie taborety wydawały się dla niej za wysokie. – Gdyby żeście tak wiency bymbasów mieli, ady tylko dwa? Toż ci nudno, kobito! W tej chwili zaspana Joasia, ze skudłaconymi jeszcze włosami, zeszła do kuchni napić się mleka. – A dziewczyninie to trzebno sprawić halkę pod spódnicę. Jakże tak, bez niczego pode spodem? Toż majtków można nie założyć, ale żeby halki?! I spódnica za kolana mo sięgać. Ubrana ta panina Haśka niewydarzenie – jak moje wnuczki. Łobraza boska! W końcu zawiązała ponownie na siwym koczku chustkę w czerwone maki i zebrała się do wyjścia. Na odchodnym mruknęła jeszcze pod nosem: – Bez chłopa życie – co to za życie? Do niczego jako i dziurawy kapyć, co go to ni mosz czym zaszyć. Nie znoszę Ryśkowej z jej wścibskim nosem. Te jej rozbiegane, małe oczy ledwie wystające spod kwiecistych chust przyprawiają mnie o dreszcze. Stara zgredka! Przypomina przejrzałą, pomarszczoną dynię. Dynię, którą ktoś ściął w Halloween, wybrał ze środka cały miąższ, tępym nożem wykroił szpary na oczka i usta i przykleił wystający nos. A potem zatknął na krzywy kostur ubrany w powyciągane, bure swetry. A na końcu tchnął życie, montując w środku baterie. Ryśkowa zaw sze wszystko wie o wszystkich. Nawet domyślam się skąd. Wieczorami podchodzi pod domy, wzrokiem usypia psy i podgląda przez rozświetlone okna życie mieszkańców. Próbo wałam ją na tym nakryć, ale jest to prawie niemożliwe. Zgredka przywiązuje do klamek cie niutkie nici i gdy ktoś otworzy drzwi, natychmiast bezszelestnie znika w ciemnościach nocy jak licho. I tylko zostaje po niej lepka pajęczyna omotana wokół ze wnętrz nej klamki. A od mojej miniówy niech się trzyma z daleka! Choć jedno trzeba jej przyznać, chusty na głowę ma zajefajne, po prostu lansik! Jeśli chcesz wygrać jedną z 6książek wyślij do nas poniższy formularz. Konkurs trwa do 17.10.2008 Wysyłając zgłoszenie dodamy twój adres e-mail do bazy czytelniczek. Twoje dane nie zostaną przekazane osobom trzecim. Zawsze możesz je zmienić lub usunąć. Zapraszamy do dyskusji... Twój komentarz dodaj Inne artykuły:
|

















