Ceremonia zaślubin w tradycji polskiej znana jest od wieków, podobnie jak poprzedzające ją zaręczyny. Obydwa obrzędy zmieniały się na przestrzeni kolejnych dekad, choć ich podstawowe założenia przetrwały do dziś. Kluczową rolę niezmiennie odgrywała ich wyjątkowa oprawa, której zadaniem było podkreślenie podniosłości całego wydarzenia. Zmianom ulegała nie tylko sama ceremonia i obrzędy z nią związane, ale także moda ślubna. To, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu wzbudzało podziw przyszłych małżonków, obecnie wywołuje jedynie sentyment połączony z nutką nostalgii. Jednak pomimo upływu lat, ślub nadal pozostaje najważniejszym wydarzeniem w życiu większości osób i budzi sporo emocji, zarówno u narzeczonych, jak i najbliższych im osób. Aby nieco odświeżyć pamięć o tym, co minęło, zapraszamy na krótką podróż w czasie, podczas której uchylimy rąbka tajemnicy na temat tego, co było kiedyś…

 

Pierścionek z brylantem zamiast posagu

Zaślubiny od wieków były traktowane jako symbol związku i siły uczucia pomiędzy narzeczonymi, choć bywały okresy w naszej historii, w których miały one charakter zdecydowanie bardziej materialny, a nawet strategiczny. Niemniej cała ceremonia zawsze była bardzo uroczysta, podobnie jak poprzedzające ją zaręczyny. Obecnie zaręczyny mają bardziej kameralny charakter i często odbywają się wyłącznie w obecności narzeczonych, a tradycja związana z proszeniem ojca wybranki o jej rękę powoli zanika. Bardzo często narzeczeni informują rodziców i najbliższych o swojej decyzji już po fakcie, kiedy to na serdecznym palcu przyszłej panny młodej lśni już pierścionek z brylantem.

Tymczasem jeszcze kilkadziesiąt lat temu narzeczony musiał się mocno postarać, aby zyskać przychylność przyszłego teścia, w czym niejednokrotnie pomagał mu znaczący posag. To on zastępował obecnie wręczany wybrance pierścionek z brylantem, a jego wysokość bardzo często przesądzała o losach związku młodych ludzi. Oczywiście na przestrzeni lat nie zabrakło również romantycznych historii, gdzie panna młoda wbrew woli rodziców i w wielkiej tajemnicy poślubiała ukochanego, który nie mógł poszczycić się znacznym majątkiem lub pochodził z niższych warstw społecznych popełniając w ten sposób słynny mezalians. Jednak historie te należały do rzadkości. Zazwyczaj decydujący głos należał do ojca panny młodej, który musiał wyrazić zgodę na zaślubiny.

Obrzędy i tradycje weselne

Kiedy już narzeczeni uzyskali zgodę rodziców, przystępowano do przygotowywania uroczystości, w których znaczącą rolę odgrywały tradycyjne obrzędy. Jednym z nich było pieczenie przez matkę chrzestną przyszłej panny młodej drożdżowego kołacza (odbywało się to na dzień przed planowanym ślubem), wypełnionego bakaliami, który był rozdawany przybyłym gościom w dniu ślubu. Korowaj weselny, bo tak nazywano ów kołacz, musiał być bardzo bogato ozdobiony, co miało zapewniać młodej parze szczęście i powodzenie. Do tego celu używano regionalnych ozdób, a także świeżych kwiatów i gałązek krzewów. Ozdabianie ciasta było zadaniem wszystkich młodych panien stanu wolnego oraz druhen panny młodej. Cały proces wypiekania ciasta i jego przystrajania był wypełniony ludowi przyśpiewkami. Dziś korowaj weselny zastąpił tort weselny, który Młoda Para kroi i rozdaje zgromadzonym gościom.

Kolejną tradycją, która przetrwała do dziś, było błogosławieństwo Młodej Pary przez rodziców. Podobnie jak w obecnych czasach, odbywało się ono w rodzinnym domu panny młodej, skąd cały orszak weselny wyruszał do kościoła na uroczystość zaślubin. Korowód otwierał powóz z panną młodą, obok którego konno jechał wybranek jej serca, a za nimi podążała reszta zaproszonych gości. Do ołtarza każde z małżonków kroczyło w otoczeniu swojej rodziny. Po zakończeniu uroczystości rozpoczynało się wesele, w którego trakcie pojawiały się tradycje znane do dziś, jak choćby oczepiny, a więc symboliczna zmiana stanu Pary Młodej na małżonków. Niestety nie wszystkie z nich przetrwały do obecnych czasów, choć przyznać trzeba, że współczesne wesela, nadal bardzo mocno bazują na tradycjach naszych przodków.

 


Podobne artykuły: