Z czym powszechnie kojarzą się nam wytwarzane metodą tradycyjną polskie produkty? Oscypki, bolesławiecka ceramika i haftowane serwetki? To wszystko jest dostępne w sklepach na wyciągnięcie ręki. Są jednak takie produkty, o których w codziennym życiu zapominamy.
Aby współczesnym kobietom przypomnieć o pięknie i wyjątkowości ręcznie dzierganych i haftowanych zazdrostek – w maju ubiegłego roku rozpoczęliśmy w Nowym Sączu program „Metamorfoza Zazdrostki”. 16 marca, po prawie 10 miesiącach, nastąpił jego punkt kulminacyjny – rozstrzygnięcie konkursu na ręcznie wykonaną zazdrostkę.

Zazdrostka – co to takiego?
Małe, ręcznie robione, przyozdobione w rozmaite wzory firaneczki na okno, zwykle stosowane w kuchennych aranżacjach. Kiedyś obecne w każdym domu, dziś ciężko znaleźć je w polskich oknach. Jak przyznała Kazimiera Musiak, jedna z uczestniczek konkursu „Metamorfoza Zazdrostki: „Taką piękną białą, wykrochmaloną haftowaną zazdrostkę po raz pierwszy zobaczyłam u teściowej”.

Poszukiwania najpiękniejszej zazdrostki
Aby poznać od podstaw tradycyjnie wykonane zazdrostki, Gardinia wraz z Fundacją NADwyraz zaprosiła Panie z Podkarpacia i Małopolski zrzeszone w Szlaku Tradycyjnego Rzemiosła do udziału w specjalnym konkursie zazdrostkowym. 11 Pań wykorzystując różne techniki, taki jak haft, szydełko czy koronka klockowa, przystąpiło do dzieła i po ponad pół roku do konkursu zgłosiło 22 piękne i niepowtarzalne firaneczki.

Zazdrostki we Wrocławiu
Każdej z prac zgłoszonych do konkursu „Metamorfoza Zazdrostki przyświecała jakaś niezwykła idea, znana jedynie jej twórczyni. Każda była wyjątkowa i przedstawiała to, co jej twórczyni miała w sercu. Dlatego w sobotę 16 marca artystki ze Szlaku Tradycyjnego Rzemiosła przyjechały do wrocławskiej Galerii Wnętrz DOMAR, aby osobiście zaprezentować swoje prace komisji konkursowej pod przewodnictwem prorektora Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu prof. Agaty Danielak-Kujdy.

Zwycięska zazdrostka z Wiśniowej
Po burzliwych, trwających ponad godzinę obradach jury ogłosiło zwyciężczynię – panią Jadwigę Tokarz z Wiśniowej. Jej ażurową zazdrostkę z cienkiego kordonka w kolorze écru pod tytułem „Geometryczne koła” komisja uznała za najciekawsze i najtrafniejsze połączenie tradycji z nowoczesnością. Zwyciężczyni nie kryła wzruszenia – jak zdradziła, w ogóle nie spodziewała się wygranej, ponieważ jeszcze nigdy w żadnym konkursie nie zdobyła nagrody.
Komisja konkursowa pani Magdalenie Cięciwie z Marcinkowic przyznała natomiast wyróżnienie specjalne za pielęgnowanie niezwykle skomplikowanej i pracochłonnej techniki rękodzielniczej jaką jest koronka klockowa.

Wrocławianie kochają rękodzieło

Wraz z niezwykle sympatycznymi i życzliwymi artystkami do stolicy Dolnego Śląska zawitało podkarpackie i małopolskie rękodzieło. Wrocławianie z zachwytem przyglądali się prezentowanym pracom – haftowanym obrusom, szydełkowym ozdobom, wiklinowym koszyczkom, wyszywanym obrazom i koronkowym serwetom. I zabierali je do swoich domów, aby ozdobić wielkanocne stoły. Bo przecież, jak ze smutkiem przyznawali, takich cudów nie spotyka się we Wrocławiu na co dzień.






















Podobne artykuły: