Ustaw jako startową Linkuj do nas!

Autor:   Dodano: 2007-09-10
Newsletter:    
Strona główna > Dział: Kultura > Artykuł:

Pierwszy klient od Krystyny przypominał swym wyglądem małego króliczka o aspiracjach seksgiganta. Ten mały, ale bardzo ambitny Polak przyjechał do kliniki w celu osiągnięcia europejskiego standardu. Twierdził, że standard ten wynosi 22 cm w stanie wzwodu, z czego wnoszę, że chyba nigdy nie spotkałam się w łóżku z Europejczykiem. A więc ten ambitny chłop chce dorównać standardom i sprostać oczekiwaniom Europy. No proszę... Jaka szkoda, że Polska nie przystąpiła do jakiegoś tam zrzeszenia krajów afrykańskich – dopiero mielibyśmy roboty!


A i tak roboty jest sporo. W efekcie dziennikarze z warszawskich „Kulis” proszą klinikę o umożliwienie im przygotowania reportażu o nieustannie szerzących się (czy wydłużających się) wśród polskich pacjentów aspiracjach penisowych. Cóż, nie ma problemu – jesteśmy otwarci na każdą propozycję (jeśli za nią nie trzeba płacić). Panowie dziennikarze przyjeżdżają autobusem – młodzi, przystojni, zdradzający żywe zainteresowanie obranym tematem. Zresztą trudno temu się dziwić, mają niezwykle rzadką okazję zarobić na penisach drogą intelektualną, a jednocześnie dowiedzieć się rzeczy pożytecznych i zarazem ciekawych. Ten piszący jest bardzo szczupły, co według mnie może świadczyć o uszczypliwym piórze, podczas gdy obecność okularów na nosie fotografa – o jego bystrym, choć nieco profesjonalnie nadwerężonym oku.

Przyjechał mocno przeziębiony, zakatarzony. A może to jest alergia na nasz kraj albo na spleśniały pomnik Lenina, który mistrz aparatu obfotografowywał tak zaciekle, jakby właśnie on stanowił temat reportażu? Swoją drogą, pamiętając, jak ten wybitny osobnik zrobił nas wszystkich w ch..., można byłoby upatrywać w nim pewne więzi z głównym bohaterem reportażu. Alergia czy grypa – wsio rawno. Zgodnie z tradycjami rosyjskimi nie ma zasadniczej różnicy, jeśli chodzi o środki zwalczające te dolegliwości. A więc wieczorkiem leczymy wspólnie z dyrektorem niedomaganie naszego miłego gościa. Nazwa leczniczego koniaczku „Czarny bocian” całkiem harmonijnie wpisuje się w koloryt naszego spotkania, przywodząc na myśl ptaka odwiecznie konkurującego z penisem w sprawach rozrodczych. Połykając koniaczek, panowie prześcigają się w opowiadaniu kawałów o bohaterze reportażu. Jeden dowcip trafia później do opublikowanego artykułu: „Do chirurga zgłasza się pacjent. Bez słów ściąga spodnie i pokazuje penisa. Doktor pochyla się i pyta: – Za krótki? Pacjent kręci głową. Doktor: – Za chudy? Mężczyzna i tym razem zaprzecza. – To w czym problem? – rzuca zaniepokojony chirurg. – Fajny, nie? – odpowiada zadowolony mężczyzna”. Przy czym autorstwo tego kawałka dziennikarze po dżentelmeńsku przypisują w reportażu jedynej „lady” – czyli mnie.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zgranie różnych ciekawostek w materiale czasami wymaga zmiany ról i co więcej, nic nie mam przeciwko wizytom takich pacjentów u lekarza, lecz wydaje mi się, że kawał rzeczywiście opowiedziany przeze mnie też był przesympatyczny i nie mniej propenisowy: „Młodziutka zebra chodzi po klatce w zoo i przypatruje się panu żyrafie. Nareszcie babska ciekawość znajduje ujście w pytaniu: »Przepraszam pana, co tam panu wisi?« »Zdejmij, suko, piżamę, już ja ci pokażę, co tam mi wisi!«”. Też fajny, nie?
Jeszcze przed przyjazdem chłopaki z „Kulis” poprosili nas o zorganizowanie spotkań z rosyjskimi pacjentami, którzy mają za sobą podobny zabieg. Przyznam się, że nie było to rzeczą łatwą. Po pierwsze, chętnych do przekształceń penisa jest u nas dużo mniej niż wśród Polaków – nie wiem, czy już od urodzenia mają carskie wymiary, czy po prostu wisi im to (w każdym sensie tego słowa). Po drugie, większość Rosjan woli ukrywać takie rzeczy, co wcale nie oznacza zresztą, że Polacy pchają się ze swoimi wyczynami penisowymi na ekrany TV. Udało mi się w końcu namierzyć jednego kaliningradczyka o poprawionym „wizerunku” i namówić go do rozmowy z polskimi dziennikarzami. Na spotkanie pan W. zgodził się przyjść do stylowej knajpy, której sam wystrój przywodził myśli, że właśnie nadszedł czas na EB (w tamtej rosyjskiej transkrypcji), a przynajmniej na rozmowę o narzędziach i środkach tego EB.

Tymczasem nawet intymna atmosfera lokalu nie wyluzowała naszego rozmówcy ani nie rozwiązała mu języka. Zachowywał się sztywno niczym jego usztywniony penis. Dopiero na konkretne pytanie dziennikarzy, po co sobie wydłużył, strzelił narodowym ruskim folklorem: „Arbuz rośnie, a ogonek schnie!”. Przyznam się, ku swojemu wstydowi lingwisty, że nigdy nie kojarzyłam tego pozornie czysto warzywnego przysłowia z czymś, co – jak mi się wydaje – jest czysto zwierzęcego pochodzenia. Na pytanie o zależność między powiększoną długością członka a ilością konsumowanych przez niego kochanek pan W. odpowiadał już z nieco większym luzem i satysfakcją. Widocznie odświeżony ogonek oddziałuje jednak na arbuz w sposób relaksujący, staczając go w ogród słodkiej arbuzowej rozpusty.

Oprócz pacjentów wydłużających sobie i pogrubiających dziennikarze zapragnęli jeszcze poznać kulisy procesu protezowania narzędzia seksu. Ciekawostką jest, że pierwszym pacjentem kliniki, który zafundował sobie niezawodnego penisa, był 72-letni ruski staruszek. Przy tym z całą pewnością nie należał on do ludzi bogatych, a zatem należy wnioskować, że bodźcem do protezowania nie mogła tu być żadna młoda wymagająca dupka. Co zmusiło skromnego staruszka do uzbrojenia jego już dalece nierozrodczego organu w protezy, pozostało okryte mrokiem tajemnicy. To korzystając z przyjazdu dziennikarzy chciałam zaspokoić swoją babską ciekawość i dociec przyczyn zafundowania sobie mechanicznego penisa w takim arcymoralnym wieku. Kto wie, może człowiek po prostu nie wyżył się seksualnie w socjalizmie, kiedy facetowi musiała starczyć tylko jedna kobita, a erotyczne wyczyny na boku były surowo karane przez komitety partii czy przez monogamiczną moralność komunistyczną. Snując podobne przypuszczenia, odważyłam się zadzwonić do szanownego pana w celu złożenia mu dość dziwnej propozycji – udzielenia dziennikarzom z Polski wywiadu na temat dokonanego zabiegu.

„Halo” – w słuchawce rozlega się starczy kobiecy głos chyba tej właśnie syreny, której uwodzenie bądź marudzenie zaprowadziło faceta na salę operacyjną (zresztą rozsądniej jest chyba doprowadzić faceta do protezy niż do zawału). Proszę o przywołanie do telefonu pana Wasilija. „Wasylku, wstaniesz sam, skarbie, czy mam ci pomóc?” – pyta z matczyną troską podstarzała syrena. O Jezu, to nasz gość z trudem się podnosi? Może dlatego zainwestował w swojego... żeby przynajmniej ta część organizmu wykazywała młodzieńczą gotowość bojową i podnosiła się na zawołanie? Nareszcie pan Wasilij dociera do telefonu. Przedstawiam się i zaczynam od początku świata, żeby nie zrazić naszego podremontowanego „chłopaczka”. Tłumaczę mu, że do Kaliningradu przyjechali dziennikarze z popularnej polskiej gazety i że ja, oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że kiedyś przedmiotem zainteresowania prasy byli ci, którzy pierwsi wylądowali na Księżycu bądź polecieli w kosmos... „Nie wiem, co właściwie ma do mnie to, co tu pani papla – przerywa mi pan Wasilij całkiem młodym głosem. – Ale muszę przyznać, że to rzeczywiście były piękne czasy. Nie to co teraz, kiedy was tylko gołymi dupami można zainteresować”. Mnie zatyka: z jednej strony rozmówca niby sam nawiązał do tematu reportażu, z drugiej zaś wyraził zdecydowaną niechęć do tej części ciała, która według mnie na odwrót powinna stanowić zachętę dla konsumentów protez penisowych. „To może zgodziłby się pan o tym porozmawiać z polskimi dziennikarzami?” – nie daję za wygraną, podchwytując wątek. „Niby o czym? O gołych dupach? – wkurza się Wasilij. – Czy Pani jest zdrowa?” „No niezupełnie... To znaczy... jestem zdrowa, ale rozmowa byłaby niezupełnie o gołych dupach. Przecież pan jest pionierem w...”
„Szanowna pani, jestem już emerytem – coraz bardziej denerwuje się pan Wasilij. – Co pani tu wygaduje?” „Proszę pana, to już powiem wprost, o co mi chodzi, nie będę owijać w bawełnę, bo jakoś wciąż wychodzę na idiotkę...” „No nareszcie pani coś mądrego powiedziała” – kpi ze mnie wredny staruszek. To tłumaczę mu, że właśnie on jako pierwszy w naszej klinice wprowadził sobie protezy do penisa i że polscy dziennikarze bardzo się tym interesują.
„Są pedałami? – pada niespodziewane pytanie, po czym rozlega się szyderczy śmiech. – Żartuję, proszę pani, niech pani nie myśli, że na mózg mi już padło. Ależ spryciarze, ależ temacik sobie obrali! Bo komu, do ciężkiej cholery, potrzebny jest teraz ten kosmos, no nie? Oczywiście, że chętnie z nimi pogadam. A jak się pani zapatruje na to, bym odwalił taki numer: wezmę ze sobą wnuczkę, która jest śliczna jak młoda pupcia i przedstawię ją jako swoją kochankę, a ona mnie przywiezie na spotkanko w wózku inwalidzkim, co?” Na chwilę odebrało mi mowę – już nie jestem tak pewna, czy rzeczywiście staruszkowi nie odbiło po protezowaniu. Staruszek zaś snuje w najlepsze nowe pomysły: „Wie pani co, a może ubiorę się w skórzane ciuchy, poobwieszam się łańcuchami, wezmę fajkę w gębę, a w ręce pejcze! Co pani na to?” „A jak oni są pedałami? A tu nadarza im się takie cacko z takim niezawodnym...?” – nie mogę powstrzymać się od kpiny. „Jeden do jednego – rozwesela się pan Wasilij. – A jednak pani nie jest aż taką idiotką, na jaką wyglądała na początku rozmowy!” Dziękuję uprzejmie za komplement, a tymczasem pan Wasilij wpada na nowy niekonwencjonalny pomysł. „Wie pani co, a może powiedzieć im, że jestem gejem i robić do nich słodkie oczy podczas rozmowy?” – aż zatacza się ze śmiechu.

„Szanowny panie, może pan wyprawiać wszystko, czego pan tylko zapragnie”. Pozwalam łaskawie czcigodnemu staruszkowi na wszelkie wybryki, z niecierpliwością oczekując spotkania polskich dziennikarzy z przytarganym w wózku przez młodą rewelacyjnie piękną dupcię starym ruskim gejem o odnowionym ch... Ale reportaż się zapowiada! Bomba!
No i... dupa, nici z tego. Dostaję telefon z kliniki, że nasz dowcipniś Wasia się rozchorował i musiał zrezygnować z wywiadu. No cóż, starość nie radość, nawet jak się ma odmłodzonego penisa. To dzwonię do kliniki i proszę, żeby szybciutko złapali jakiegoś znajomego faceta, nauczyli go mniej więcej jak ten zabieg przebiega, jakie są konsekwencje i tym podobne rzeczy i podrzucili mi „atrapę” na spotkanko. Przecież nie wypada psuć miłym chłopaczkom reportażu, no nie? I tak Wasilij zamierzał robić na spotkaniu albo za uwodziciela wnuczki, albo za geja uwodzącego dziennikarzy... I jeszcze nie wiadomo, czy nie wywołałoby to kolejnego skandalu polsko-rosyjskiego z wystawieniem noty dyplomatycznej o próbie gwałtu na polskich mediach przez chorego na AIDS mieszkańca obwodu kaliningradzkiego.
[1]   [2]   Dalszy ciąg artykułu


Twój komentarz dodaj


Inne artykuły:
picture picture picture picture

Galeria

Moda

Ciacha


Tagi: kliniki - penisa - sobie - reportażu - dziennikarzy - dziennikarze - polskich - przez - proszę - wasilij - właśnie - jestem - bardzo - jednak - swoją - jeszcze - dyrektor - naszego - pytanie - nawet - podczas - rozmowy - dobrze - zabieg - chodzi - polskimi - nieco - zresztą - faceta - kiedy - tylko - polscy - prostu - polacy - teraz - nareszcie - prasy - wania - polskiej - rzeczywiście - tłumaczę - protezy - myśli - niego - rosyjskiej - przynajmniej - tymczasem - której - dziennikarzami - oczywiście - przecież - staruszek - naszej - pomysł - mniej - rzeczy - pacjentów - rosyjskimi - według - jedno - temat - który - chyba - jeden - czego - jeśli - drogą - panowie - pacjent - pedałami - niech - jakoś - naszą - świecie - genialny - koniec - klinice - cygarem - fallusa - głosem - jednej - młodym - gdyby - wielkiego - klientami - strony - gołych - możliwie - wezmę - schneller - miała - niezupełnie - dupach - zdrowa - mężczyźni - pewna - prawie - afganistanie - polsko - jakie - wręcz - piękną - spojrzeniem - kosmos - dlaczego - twarz - protezowanie - wesoło - zadania - wszelkie - wszystko - macho - staruszkowi - przekonująco - penisie - wózku - chwilę - impotenta - pomysły - robić - genialnie - gejem - najwyraźniej - chwili - spotkanko - ogonek - spotkania - sprawach - później - całkiem - można - fotografa - alergia - artykułu - doktor - więcej - wydaje - sprawę - zdaję - fajny - odpowiada - jednocześnie - intelektualną - nigdy - jakiegoś - przyjechał - ambitny - małego - aspiracjach - dopiero - roboty - każdą - propozycję - penisowych - wśród - kulis& - wydłużających - ciekawość - przed - ludzi - młoda - takim - pacjentem - protezowania - między - członka - podobne - dziennikarzom - telefonu - dlatego - rozlega - zabiegu - polski - wywiadu - czysto - pierwszy - polaków - rosjan - przyznam - którzy - spotkań - pacjentami - takie - jednego - ruskim - arbuz - wydłużył - języka - knajpy - rozmowę - początku - pan wasilij - przy tym - 8211 nie - 8222 wie - się pan - polskich dziennikarzy - pewna czy - jak się - gołych dupach - naszej klinice - pani nie - wie pani - nie jestem - ten zabieg - pomysł aby - polscy mężczyźni - polskiej prasy - rosyjskiej kliniki - genialny pomysł - dyrektor kliniki - czy nie - wręcz genialnie - pod koniec - jeszcze nie - rozlega się - podczas gdy - temat reportażu - swoją drogą - jak ten - według mnie - każdą propozycję - nigdy nie - 8222 kulis& - kulis& 8221 - fajny nie - oczywiście zdaję - 8211 jak - kto wie - wie może - ale bardzo - polskimi dziennikarzami - nie wiem - zdaję sobie - sobie sprawę - przyznam się - żeby nie - zdaję sobie sprawę - oczywiście zdaję sobie - 8222 kulis& 8221 -
REKLAMA    KONTAKT    PARTNERZY    REDAKCJA       ile kalorii ma   ebook informacje prasowe tagi
© 2004 - 2011 Herbert Grossfuss Media
  • Menu