Jako, że każda okazja jest dobra do świętowania, takie wydarzenia warto uczcić. Najlepiej w gronie sprawdzonych dobrych przyjaciół, rodziny i znajomych. Czas urządzić parapetówkę.
Miły zwyczaj
Parapetówka to bardzo fajny zwyczaj praktykowany przez nas Polaków od lat. Kupujemy mieszkanie, osiedlamy się w nowiutkim domu, zaczynamy życie w dopiero co wyremontowanym gniazdku i chcemy się podzielić z innymi swoim szczęściem i radością. Mamy swoje własne lokum, swoje przysłowiowe cztery ściany i pragniemy się tym pochwalić przed całym światem. Pokazać jaki mamy gust, smak i co lubimy. Poza tym, trzeba przecież odpowiednio uczcić fakt przeprowadzki, czy zakończenia remontu, po to aby w przyszłości dobrze nam się mieszkało, żeby nie było wielkich awarii, żeby nam nie pękła rura, ściana, żeby płytki się nie poodklejały w łazience.
Zapraszając gości chcemy odprawić takie nasze małe czary-mary. „ Ochrzcić” dom czy mieszkanie, odpędzić złe duchy, zabezpieczyć się na wszelki wypadek, bo a nuż może się coś stać. Łączymy też przyjemne z pożytecznym. Na taką imprezę goście zazwyczaj nie przychodzą z pustymi rękoma, a w naszym domu zawsze czegoś brakuje. Nie zdążyliśmy kupić solniczki, szklanek, kieliszków. Przydałyby nam się ramki na zdjęcia lub np. kwiaty, bo mieszkanie jest jeszcze trochę puste. Goście na pewno chętnie skorzystają z naszych sugestii i przyniosą w prezencie niezbędne gadżety i uzupełnią nam wyposażenie. Parapetówka, to także okazja do spotkania w dobrym towarzystwie i nawiązania znajomości. Warto pomyśleć o zaproszeniu nowych sąsiadów. To właściwy moment aby ich poznać i zaprzyjaźnić się.
Parapetówka raz a dobrze
- Radzę wszystkim właścicielom nowym domów, mieszkań, czy świeżo wyremontowanych kawalerek, aby zrobili jedną zbiorową parapetówkę dla wszystkich. – mówi Justyna, młoda mama. – Ja niestety popełniłam błąd i zapraszałam gości na raty. Najpierw bliską rodzinę, potem dalszą, potem znajomych i przyjaciół, na końcu sąsiadów. Moja parapetówka zamiast jeden weekend, trwała cały rok. Właściwie nie było soboty, aby ktoś u nas nie był. Popełniliśmy błąd, bo nie zorganizowaliśmy jednej zbiorowej imprezy dla wszystkich zainteresowanych. Wynikało to m.in. z tego, że nie mieliśmy zbyt wielu krzeseł, a poza tym dom nie był jeszcze do końca urządzony, trwały prace wykończeniowe. Poza tym wydawało nam się, że w ten sposób unikniemy tłumów i zamieszania. Chcieliśmy dobrze, a wyszło koszmarnie. Co tydzień parapetówka, gotowanie, sprzątanie itd. W życiu nie popełnię już takiego błędu i wam też nie radzę.- dodaje Justyna. Zanim więc zabierzecie się organizowania parapetówki, zastanówcie się jaka to ma być impreza, kogo chcecie zaprosić i czy nastawiacie się na rodzinną posiadówkę czy może raczej na spontaniczną zabawę na luzie, bez zbędnej pompy.
[1] [2] Dalszy ciąg artykułu
Twój komentarz dodaj
Inne artykuły: