Amerykański socjolog z Minnesota University, Andrew Odlyzko na łamach czasopisma pt. "First Monday" w opublikowanym przez siebie wywodzie pod tytułem "Content is Not a King" w 2001 roku poruszył ważną kwestię dotyczącą zawartości treści na łamach internetu. Jego rozważania dotyczyły przede wszystkim wagi komunikacji międzyludzkiej w sieci.
Dzisiaj większość z nas nie wyobraża sobie życia bez stałego dostępu do internetu. Mało tego, wielu z nas pracuje w oparciu o stałe łącze. Sieć jednak staje się czymś więcej niż jedynie platformą potrzebną nam do pracy czy skarbnicą wiedzy.  Coraz większą wagę zaczynają odgrywać narzędzia ułatwiające nam komunikację między sobą, a także portale społecznościowe. To dzięki obecności w sieci możemy dzisiaj badać aktywność użytkowników na forach internetowych, portalach społecznościowych, czatach, blogach czy także korzystanie przez nich z kont e-mailowych i uczestnictwo w różnorakich grupach dyskusyjnych.

To wszystko sprawia, że nie pozostajemy już anonimowymi. Ponadto dowodzi również prostej prawdy, poświęconej potrzebie ludzkiej komunikacji. Jeszcze w latach 90. wydawało się, że Internet ma umożliwiać nam łatwiejszy dostęp do wszelkich kanałów poświęconych wiedzy i rozrywce. Dzisiaj najpopularniejsze zastosowania sieci to przede wszystkim: wymiana e-maili, czatowanie, dyskutowanie przy użyciu coraz popularniejszych komunikatorów, wymienianie się plikami muzycznymi czy choćby zespołowa rywalizacja w grach komputerowych. Znaczna część tej komunikacji ma charakter „idle talk”, czyli tzw. rozmów jałowych, nie przenoszących żadnej, konkretnej treści. Ilustrują to choćby dyskusje na forach internetowych czy komentarze dodawane często pod artykułami na różnorakich portalach. W znacznej mierze nie liczy się tyle ich treść, co sam fakt spierania się i wzajemnej wymiany argumentów.

Czy to oznacza, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać? W sieci spędzamy dzisiaj większość swojego czasu. Wielu z nas zawiera w niej trwałe przyjaźnie, a nawet znajduje swojego przyszłego współmałżonka. Dzięki temu, że komunikacja przenosi się powoli całkowicie w świat wirtualny powoli zanika w realu. Nie mamy czasu spotkać się czy wyjść razem na kawę, a kilka godzin dziennie spędzamy wysyłając sobie emotikony na gg- sami przyznajcie, że to dość absurdalne?. Większość się obrusza, a jednak dobrze wiemy, że dotyczy to każdego z nas w dzisiejszym świecie. Wobec tego może warto zadać sobie pytanie  czy komunikacja w sieci nie jest aby zagrożeniem dla naszego życia w realu?


Podobne artykuły: