Co roku 22 września obchodzony jest Światowy Dzień bez Samochodu. W kampanie promujące komunikację miejską włączają się prezydenci miast i samorządy. Główną ideą jest kształtowanie wzorców zachowań proekologicznych, upowszechnienie informacji o negatywnych skutkach używania samochodu, przekonanie Europejczyków do alternatywnych środków transportu, promocja transportu publicznego oraz pokazanie, że życie w mieście bez samochodu jest nie tylko możliwe, ale także o wiele przyjemniejsze.
22 września wiele miast jest częściowo nieprzejezdnych dla samochodów. Ma to zmusić mieszkańców do przesiadki w autobusy, tramwaje, kolejki czy choćby rowery. Co ciekawe, pomysł na wprowadzenie tego dnia do kalendarza narodził się już w 1998 roku we Francji. W naszym kraju obchodzony jest od 2002 roku pod patronatem Ministerstwa Środowiska, a od 2008 r. do kampanii przyłączyły się 84 polskie miasta. Kampania przyczynia się również do zmniejszenia hałasu i zanieczyszczenia powietrza, przez co wpływa na polepszenie jakości życia w mieście. Tego dnia wszyscy kierowcy, którzy zostawią w domu swoje samochody, mają prawo mając przy sobie dowód rejestracyjny, podróżować komunikacją miejską za darmo.

Sama idea jest bardzo szczytna, ale zastanawiamy się, czy faktycznie jeden dzień w roku wystarczy, by uświadomić ludziom, jak są w stanie samodzielnie zadbać o środowisko, minimalizując korzystanie z samochodów. Najczęściej decydujemy się na ich użytkowanie z powodu problemów z komunikacją miejską, która często nie funkcjonuje tak jak powinna. Wciąż skarżymy się na opóźnienia, awarie czy tłok. Inwestując w komunikację miejską, jesteśmy w stanie zachęcić innych do korzystania z jej udogodnień. Oszczędzimy w ten sposób nie tylko na paliwie, ale również na czasie, który poświęcamy, często na kilkunastominutowe poszukiwania miejsc parkingowych.

Alternatywą dla komunikacji miejskiej i użytkowaniu samochodu jest idea carpoolingu, która na zachodzie zbiera wciąż nowe rzesze zwolenników. Polega ona na udostępnianiu wolnego miejsca we własnym samochodzie lub korzystania z wolnego miejsca w samochodzie innego użytkownika. Początki carpoolingu sięgają lat 50. XX wieku. W Stanach Zjednoczonych i Europie zachodniej ta forma podróżowania stała się szczególnie popularna w latach 70. w czasie tzw. kryzysu paliwowego. Również w Polsce w latach PRL była prowadzona kampania „podwieź sąsiada”.W ciągu ostatnich kilku lat coraz bardziej popularne staje się umawianie przejazdów za pośrednictwem Internetu i rozwiązań mobilnych. Kierowcy i pasażerowie umawiający się na carpooling dzielą się kosztami przejazdu, na które składają się przede wszystkim koszty paliwa, ale także np. opłaty za parking, przejazd autostradą czy wypożyczenie samochodu. Za dodatkowe korzyści carpoolingu uznaje się również przyjazność środowisku: mniej samochodów na drogach to mniej hałasu i zanieczyszczeń, a także kwestie społeczne: możliwość nawiązania nowych znajomości czy spędzenia czasu w miłym towarzystwie podczas wielogodzinnej podróży.   

Istnieją sytuacje, w których samochód okazuje się niezbędnym i nikogo to nie dziwi. Na co dzień jednak warto zdać sobie sprawę z tego, że im więcej samochodów na drogach, tym większe korki. Według danych Worldwatch Institute do przewiezienia jednej osoby samochodem trzeba zająć 5 razy więcej miejsca niż autobusem, a 10 razy więcej niż rowerem. W przeciętnym autobusie jedzie średnio 80 osób. Wystarczy sobie wyobrazić korek, jaki by się utworzył, gdyby każda z tych osób podróżowała samochodem....

Podobne artykuły: