Złapane w sieci
Spis treści
Autor Iga Chałońska
W dzisiejszym zabieganym świecie, pędząc na uczelnię, do pracy, na zakupy, do urzędów, nie mamy zbyt wiele czasu na wypady ze znajomymi. Tym samym nie mamy zbyt wielu okazji, by kogoś poznać. I tu na pomoc przychodzi nam Internet. Coraz popularniejszym zjawiskiem staje się poznawanie "swojej drugiej połówki" w sieci.

Wersja do druku

Cała masa portali randkowych i społecznościowych, czaty i komunikatory to ułatwia nam poznawanie wielu ciekawych ludzi. Coraz częściej słyszy się więc o wielu udanych związkach, które miały swój początek w Internecie. Osobiście znam kilka takich par i muszę przyznać, że kilkumiesięczne rozmowy na gadu-gadu czy wymienianie e-maili pozwoliło im się naprawdę dobrze poznać i podjąć słuszną decyzję, co do spotkania.
Ale co jeśli źle trafimy? Internet nie tylko pozwala na znalezienie swojej drugiej połówki, ale także, jeśli nie będziemy wystarczająco ostrożni, popaść w niezłe tarapaty. W Internecie każdy z nas jest anonimowy. Każdy z nas może usiąść na czacie i w ciągu 5 min. wymyślić swój nowy życiorys, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Jaką mamy pewność, rozmawiając z nowo poznanym na czacie mężczyzną, że zamiast bogatym, przystojnym, prawnikiem nie jest złodziejaszkiem, oszustem matrymonialnym, czy niezrównoważonym psychicznie mężczyzną? Żadnej! Wiadomo, że scenariusz takiej znajomości nie musi być aż tak straszny. Ale kto wie? Niech nas nie zwiodą wysłane nam zdjęcia przystojnego mężczyzny w garniturze stojącego przy najnowszym BMW, takie zdjęcie każdy może skopiować...i podszyć się pod dżentelmena na zdjęciu.
Czym może się skończyć taka nierozsądna znajomość internetowa? Od „delikatnego” napastowania poprzez smsy, do nachodzenia, śledzenia a nawet napadów, pobić itp. Dlatego drogie Panie, zawierając jakiekolwiek znajomości w Internecie naprawdę bądźmy ostrożne. Nie podawajmy po kilku dniach rozmowy naszego numeru telefonu, a tym bardziej adresu! Jeśli cokolwiek w zachowaniu naszego internetowego amanta nas niepokoi, zastanówmy się sto razy zanim zgodzimy się na spotkanie.
Pewnie zastanawiacie się: Jak poznać, że akurat temu mężczyźnie nie warto ufać?
Moje Drogie, każda z nas ma niezawodną intuicję której powinna słuchać, ale warto zwrócić także uwagę na kilka niepokojących sygnałów:
1. Zbyt usilne naleganie na spotkanie.
2. Podteksty erotyczne w rozmowie.
3. Agresja słowna.
4. Zazdrość o innych internetowych przyjaciół.
5.Opowiadanie historii, które mogą wydawać się co najmniej dziwne.
Jeśli więc któryś z wyżej opisanych lub inny sygnał, wzbudzi waszą czujność starajcie się powoli wycofywać z takiej znajomości. Nie warto ryzykować! Na stronie www.zdemaskowany.nethit.pl możemy przeczytać historie dziewczyn, które złapały się w sieci internetowych amantów, oraz podzielić się swoimi doświadczeniami.
A więc Drogie Panie, więcej ostrożności i nieufności w kontaktach internetowych! Uważajcie na siebie.
Ale co jeśli źle trafimy? Internet nie tylko pozwala na znalezienie swojej drugiej połówki, ale także, jeśli nie będziemy wystarczająco ostrożni, popaść w niezłe tarapaty. W Internecie każdy z nas jest anonimowy. Każdy z nas może usiąść na czacie i w ciągu 5 min. wymyślić swój nowy życiorys, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Jaką mamy pewność, rozmawiając z nowo poznanym na czacie mężczyzną, że zamiast bogatym, przystojnym, prawnikiem nie jest złodziejaszkiem, oszustem matrymonialnym, czy niezrównoważonym psychicznie mężczyzną? Żadnej! Wiadomo, że scenariusz takiej znajomości nie musi być aż tak straszny. Ale kto wie? Niech nas nie zwiodą wysłane nam zdjęcia przystojnego mężczyzny w garniturze stojącego przy najnowszym BMW, takie zdjęcie każdy może skopiować...i podszyć się pod dżentelmena na zdjęciu.
Czym może się skończyć taka nierozsądna znajomość internetowa? Od „delikatnego” napastowania poprzez smsy, do nachodzenia, śledzenia a nawet napadów, pobić itp. Dlatego drogie Panie, zawierając jakiekolwiek znajomości w Internecie naprawdę bądźmy ostrożne. Nie podawajmy po kilku dniach rozmowy naszego numeru telefonu, a tym bardziej adresu! Jeśli cokolwiek w zachowaniu naszego internetowego amanta nas niepokoi, zastanówmy się sto razy zanim zgodzimy się na spotkanie.
Pewnie zastanawiacie się: Jak poznać, że akurat temu mężczyźnie nie warto ufać?
Moje Drogie, każda z nas ma niezawodną intuicję której powinna słuchać, ale warto zwrócić także uwagę na kilka niepokojących sygnałów:
1. Zbyt usilne naleganie na spotkanie.
2. Podteksty erotyczne w rozmowie.
3. Agresja słowna.
4. Zazdrość o innych internetowych przyjaciół.
5.Opowiadanie historii, które mogą wydawać się co najmniej dziwne.
Jeśli więc któryś z wyżej opisanych lub inny sygnał, wzbudzi waszą czujność starajcie się powoli wycofywać z takiej znajomości. Nie warto ryzykować! Na stronie www.zdemaskowany.nethit.pl możemy przeczytać historie dziewczyn, które złapały się w sieci internetowych amantów, oraz podzielić się swoimi doświadczeniami.
A więc Drogie Panie, więcej ostrożności i nieufności w kontaktach internetowych! Uważajcie na siebie.
Najczęściej zadawane pytania
Podobne artykuły:
Wersja do druku
Szukaj
Czy da się oswoić śmierć? Kobiety i literatura o przemijaniu
Kiedy ostatnio rozmawiałaś z kimś bliskim o śmierci – swojej własnej, nie cudzej? Nie o chorobie, nie o pogrzebie sąsiadki, ale o tym, co czujesz, k
Garnitur damski na wesele zamiast sukienki - kiedy to dobry wybór i jak go stylizować?
Garnitur damski na wesele to elegancka alternatywa dla sukienki, szczególnie wtedy, gdy zależy Ci na wygodzie, klasie i stylizacji, która nie ogr
Jak skutecznie uratować przesuszoną skórę wokół oczu?
Budzisz się rano, spoglądasz w lustro i od razu zauważasz te drobne, suche linie sprawiające, że wyglądasz na wiecznie zmęczoną osobę. Skóra w t
Wieczorne wyciszenie - 6 kroków do relaksu. Jak przygotować kąpiel, która uspokaja ciało i umysł
W codziennym pędzie łatwo zapomnieć, że ciało potrzebuje sygnału, by przejść z trybu działania w tryb regeneracji. Wieczorna kąpiel może by
Rola magazynowania i transportu w dystrybucji wyrobów medycznych
Wyroby medyczne muszą być dostępne wtedy, gdy potrzebuje ich placówka, personel lub pacjent. Dotyczy to materiałów jednorazowych, sprzętu pom




